26 lutego 2012

Niepozytywne wibracje

To nie bedzie wesoly post, bo wczoraj nie bylo mi tak wesolo, dzis musze ponarzekac.
Czekalam sobie na stacji kolejowej na pociag i na pernonie bylo 3 facetow, ktorzy robili niezle zamieszanie, ledwie sie trzymali na nogach tak, ze w pewnym momencie mialam wrazenie ze upadna na tory, pomyslalam sobie ze oni sa pijani i ze ja dawno nie widzialam az tak pijanych ludzi i mialam wrazenie ze cos mi to przypomina tylko nie wiedzialam co. Zrozumialam to w momencie kiedy jeden z tych panow podszedl do osoby blisko mnie i zapytal sie po wlosku o papierosa odpowiedz byla negatywna i w tym momencie padl komentarz tego pana po polsku "k... co to nikt tu nie pali", wtedy stalo sie wszystko jasne to byli polacy. Kiedy nadjechal pociag, nie pozwoli wsiasc nikomu do tej polowy wagonu, ktora oni zajeli, i widzialm jak wyzywali wszystkich, ktorzy przez ten wagon probowali przejsc a szczegolnie tych ludzi o ciemnym kolorze skory. Przy kontroli okazalo sie ze nie maja biletow i zostali wyrzuceni z pociagu, powiedzialabym na szczescie.
Znowu musialam sie wstydzic za to ze jestem polka. Czasami sobie mysle ze lepiej sie do tego nie przyznawac, bo opinia o Polakach za granica jest nie ciekawa i zawdzieczamy ja takim osobnikom jakich ja spotkalam  wczoraj.
Nie byl to jedyny taki epizod, kiedys spotkalam polakow na plazy. W sezonie w znanych miejscowosciach nadmorskich najlepiej jest przyjsc na darmowa plaze bardzo wczesnie rano aby znalezc sobie spokojnie miejsce. No i ja i Camillo bylismy na plazy juz od 7-8 rano. O godzinie 11 plaza jest juz tak pelna, ze nie ma szans na dobre miejsce, wtedy wlasnie zjawila sie grupka ludzi, jedyny w miare spory kawalek ziemi byl za nami. Kiedy oni sie zjawili Camillo akurat gral na gitarze i mala grupka ludzi spiewala razem z nim, jednym slowem wesola letnia atmosfera pod plazowym parasolem, nikt nie narzekal. Po za tymi, co akurat przyszli jeszcze sobie dobrze nie usiedli a juz byl komentarz po polsku " gowniane  miejsce, bo ten mi tu k... jelopy beda teraz grac" - chodzilo oczywiscie o nas. Bardzo mili polscy turysci nie spodziewali sie, ze zostanie to zrozumiane. Odwrocilam sie w ich strone i powiedzialam, ze jak im miejsce nie odpowiada to zawsze sie moga przeniesc. Nie bylo zadnej odpowiedzi, bo ich zatkalo. usiedli sobie grzecznie i rozpakowali swoj ekwipunek zlozony glownie z piwa a cala ich rozmowa polegala na zastanawianiu sie czy supermarkety sa dzis otwarte czy nie(to byla niedziela) i gdzie nalepiej zaopatrzyc sie w wodke i ze trzeba to zrobic szybko, bo piwo sie zaraz skonczy. Potem zapytali sie mnie tylko czy pobliskie centrum handlowe jest otwarte i to byl cala konwersacja z nimi, bo byli tak pijani ze na wiecej nie bylo ich stac. Przez reszte dnia liczylam ich tylko czy wracali wszyscy z wody, czy przypadkiem sie ktos nie utopil, bo gdyby sie tak stalo reszta bandy nawet by sie nie zorientowala. Chcialam zauwazyc ze wszystko to dzialo sie w Toskanii, w jednym z najladnieszych regionow we Wloszech a nawet w Europie, ja na ich miejscu bardziej bym sie skupila na zwiedzaniu Pizy, Sieny czy Florencji niz na wodce.
 Ja nie mowie zeby nie pic, ale moze na wakacjach dalo by sie to jakos ograniczyc, tylko do wieczora, przy kolacji. Ta polska tradycja upijania sie do upadlego psuje nam opinie, robi negatywne wrazenie, ktore pozostaje na dlugo w pamieci i potem wszyscy inni polacy sa tak postrzegani.
 Oczywiscie pija wszyscy nie tylko polacy, ale ci ktorzy to robia w takich ilosciach ,w taki wulgarny i agresywny sposob sa tylko z Polski. I tylko tacy ludzie sprawiaja ze czasami na pytanie " skad pochodzisz?"
boje sie odpowiedziec, ze jestem polka, bo potem musze sie duzo starac, a czasami nawet tlumaczyc za takich co to byli tu przede mna i pokazali na co ich stac.
  Na koniec chcialam powiedziec, ze sptkalam tez czesto trzezwych polakow, takich ktorzy spedzaja swoj urlop w spokoju i bez pokazywania swiatu ile to oni moga wypic.
Mysle ze wiele osob z Polski, mieszkajacych za granica zgodzi sie ze mna.
 Na pewno beda tez komentarze ze wszystkie narowosci pija ale ja osobiscie musze sie tlumaczyc tylko za polakow.
Nastepny post bedzie na pewno wesoly:)

22 lutego 2012

Juz czuje wiosne

Zrobilo sie cieplo, stopnial snieg juz niedlugo wybierzemy sie do naszej "letniej posiadlosci" pooddychac swiezym powietrzem...
Wczoraj mialam 2 minuty szalenstwa "tfurczego" i przerobilam moj kosz na gazety na taki bardziej radosny. 
  
Przepis na taki kosz jest bardzo prosty. Po pierwsze trzeba zdobyc kosz , najlepiej odebrac sila tesciowej, ktora ma cala kolekcje :) Potem potrzebny sa resztki materialow, ja uzylam tiul, ktory mi zostal po szyciu sukienki balowej dla kopciuszka oraz kawalek materialu, ten akurat kupiony pare lat temu na targach, potrzebny jest tez klej na goraco i gotowe. 
Aktualnie kosz jest pusty, gazety zostaly posegregowane te potrzebne wyladowaly w archiwium a te nie potrzebne w smietniku. 
wczoraj wynalazlam w kiosku nowa gazete o szyciu, ktora bardzo mi sie spodobala i napewno pare pomyslow  sobie odgapie
Np. takie serduszka, nie byloby nic niezwyklego w nich, bo serduszka kazdy szyc potrafi, te jednak sa niezwykle, sluza do perfumowania szaf- sa wypelnione tartym mydlem i jak dla mnie to nowosc. 
Nastepnie zrobie sobie taka torbe na spinacze do bielizny, bo moj stary worek- sukienka juz mi sie troche znudzil( odzyskam tylko haft ktory ma przyszyty a reszta wyladuje w smietniku) 

Jeszcze chcialabym napisac o czyms waznym dla nas. Nasz Brick przez caly poprzedni rok chodzil na kurs dobrego zachowanie i pracy w zespole dla psow. Prowadzil go Marco, z ktorym w tym czasie bardzo sie zaprzyjaznilismy a nasz Brick prawie sie zaprzyjaznil z jego labradorami Fly i Vasco. Oba psy sa wszykolone w poszukiwaniu osob zaginionych np. w zawalonych domach, pod lawinami itd. W ostatnich tygodniach snieg sparalizowal Wlochy w niektorych regionach byly nawet sniezyce w jednej z nich zagina chlopak, ktorego rodzice zglosili zagniecie. Zostaly wezwane odpowiednie sluzby i miedzy innymi nasz Marco, ktory pracuje jako wolontariusz w strazy pozarnej, tym razem zostal poproszony o zabranie ze soba Fly i to wlasnie ona, po 4 dniach od zaginiecia znalazla cialo.
Marco ma 26 lat, nie ma stalej pracy i zamiast siedziec plackiem przy grach video albo tv, kiedy jest taka potrzeba zabiera swoje psy i jedzie ratowac ludzi.


19 lutego 2012

Z malym poslizgiem

Pojechalam na targi dzisiaj z samego rana, spedzilam tam 5 godzin ale bylo warto jak zwykle zreszta. Odrazu powiem ze nie udalo mi sie zrobic zdjec, bo prawie na wszystkich stoiskach byly kartki zabraniajace fotografowania :( Mam jakies zdjecia z oficjalnej strony i video z lokalnej telewizji, nic oczywiscie nie odda atmosfery tego miejsca.  klikajac na zdjecie otwiera sie filmik.
 
Nie odbylo sie oczywiscie bez "infekcji" ,bo zachorowalam na kilka rzeczy, ktorych w tym momencie nie moge sobie kupic. Jedna z nich jest taki oto przechowalnik do nici.
Wynalazlam takie cudo na hiszpanskim stoisku z akcesoriami do szycia, kupilam tam 3 kubki guzikow :) tak tak kubki, taka miara byly sprzedawane :) Moglabym tak dlugo opowiadac co mi sie spodobalo, a czego nie kupilam ale po co drazyc rane. Lepiej zrobie jak pokarze to co przyjechalo ze mna do domu. Zdjecia sa grupowe, bo inaczej ten post mialby ze 3 km.
Wspomniane wczesniej kubkowe guziki, chodzi o plastikowe kubki 0,25l, mialy one bardzo dobra cene- 4 euro za kubek tych z pierwszego garunku i te z 2 gatunku 1 euro za kubek. Ciesze sie tak, bo tu w itali to bardzo drogi towar czasami 4 euro placi sie za 4 guziki.
Akcesoria do szycia, tasiemki, kolejne guziki, nici do haftu na maszynie tez kupione po atrakcyjnej cenie to po prawej to pieczatka z napisem Home Made.

Zblizenie na guziki marchewkowe, musialam je miec i koniec ci ktorzy mnie znaja wiedza dlaczego.
Kolejna etykietka. 
Drewniane drobiazgi do decoupagu i nie tylko. 

To znowu sa przydasie do haftu krzyzykowego, pudelko na perelki i koraliki z wyjmowanymi pojemniczkami oraz linijka z miejscem na haft a i foremi do fimo, bo jeszcze mi malo i teraz sama bede robic guziki.

Organizer na muline tzn. na 20 kolorow uzywanych aktualnie do xxx. 
kolorowane tkaniny kupione w kupie kazdy kawalek ma 50x55 cm jest ich 16.
Na koniec shopper Filomania do kolekcji, co roku ta firma przygotowuje nowa torbe, przy zakupach na okreslona kwote dostaje sie taka za darmo.
Na koniec przeprosze was za jakosc zdjec po pierwsze robilam je poznym popoludniem, a po drugie jedyna dobra rzecz jaka mozna powiedziec o moim aparacie to to, ze jest rozowy :) Mojemu Camillo, ktoregos dnia znudzilo sie ciagle przynoszenie do domu sluzbowego super wypasionego aparatu, wiec dal mi w prezencie na urodziny uroczy malutki coolpix, zebym go juz nie meczyla no i zdjecia sa jakie sa. 
Ostatnio czesto go prosze o drukowanie roznych rzeczy na dukarce laserowej ciekawe czy jak bedzie mial dosc, to dostane nowa drukarke ;) 

17 lutego 2012

Babcia Stara

Ten post mialam juz w glowie od bardzo dawna, wlasciwie powinien sie pojawic tu jako pierwszy. Chodzi mianowicie o osobe dzieki, ktorej ja mam te wszystkie moje pasje- to Prababcia albo jak kto woli, nazywana w naszym domu Babcia Stara ja i moje rodzenstwo nazywalismy ja tak w dziecinstwie, bo mieszkala z nami i babcia i prabacia, wiec jedna byla Stara a druga  Mloda.
I wlasnie ta Stara ma swoj udzial w moim robotkowym szalenstwie, to jej sprawka ze potrafie przyszyc guzik, cerowac skarpety, haftowac, szyc na maszynie, robic na szydelku, bo na drutach to nauczyla mnie ta babcia Mloda. To Prabacia czytala mi mnostwo ksiazek, tylko ona miala tyle cierpliwosci, bo ja musze powiedziec pod tym wzgledem bylam dosyc upierdliwa.
To z nia odbylam moje pierwsze podroze pociagiem. Najciekawsze byly opowiesci z przed wojny, dla mnie to bylo jak film dla niej to bylo zycie, zawsze mowila ze powinnam nagrac te wspomnienia, bo to bardzo wazne by pamietac, o tym jak w dziecinstwie cudownie wyzdrowiala z czarnej ospy( chyba?), o tym jakie bylo zycie na Wolyniu przed wojna i o tym ze tam jest Polska, o tym jak uciekla z transportu do obozu koncentracyjnego, o tym jak zostal zamordowany jej maz a moj pradziadek, chociaz o tym mowila malo, ta historie znam z opowiesci roznych cioc, o tym jak uciekla z  dwojka malych dzieci i znalazla dla nich nowy dom zupelnie sama. Ja niestety nigdy tego nie uwiecznilam nie zapisalam i juz tak malo z tego pamietam.
Kazdego dnia pamietam  ja i moze to glupie ale mysle o niej za kazdym razem jak nawlekam igle, bo robilam to dla niej tysiace razy.

W tym roku mija 100 lat od jej urodzin a dzis mija 15 lat odkad odeszla....

16 lutego 2012

Targi juz w sobote

Kupn na znizke juz wydrukowany, bilety na pociag kupione, nic tylko czekac do soboty. Po raz kolejny odbeda sie targi kreatywnosci. Karta kredytowa dla pewnosci zostanie w domu zeby sie tam co zlego jej nie stalo, pojade tylko z gotowka, bo tym razem nie recze za siebie :) mam tyle potrzeb ;) Oczywiscie bedzie relacja w odpowiednim czasie i moze mi sie uda zrobic zdjecia tym razem.
A tym czasem pochwale sie co zrobilam i co dostalam w wymiance walentynkowej na forum Kraina czarow
To przyszlo do mnie dzisiaj od Wioletty


a ja przygotowalam ten kieszonkowy organizer dla Gosi

15 lutego 2012

Mala rzecz a cieszy

Staram sie codziennie znalezc cos takiego, nawet malego co mnie ucieszy i pozwoli zobaczyc polowe szkalnki pelna. Czasami jest to szczegolnie udana kolacja, czasami to ze udalo mi sie zrobic cos czego nie lubie i zawsze odkladam, czasami udane zakupy. W poniedzialek np. dostalam nowy telefon tzn. nowy dla mnie, bo pochodzi z drugiej reki a mnie i tak cieszy, dziala, nie ma tego durnego ekranu dotykowego, ktory sie ciagle blokuje i mi tyle wystarczy.
Wczoraj np. zrobilam udane zakupy. w tym momencie pewnie pomysleliscie ze chce sie znowu pochwalic czyms przydasiowym, otoz nie zakupy o ktorych mowie zostaly zrobione w warzywniaku. Odkrylam nowe miejsce gdzie od teraz bede sie zaopatrywac w te produkty, bo chociaz troche wiecej kosztuja to jablko smakuje jak jablko a marchewka jak marchewka.
 Nie to spowodowalo ze zakupy zostaly zaliczone do udanych. a moja niechec do swietowania walentynek. Kiedy dotarlam do kasy toczyla sie tam rozmowa o tym wlasnie swiecie, wlasciciel zapytal sie tez i mnie jak bede swietowac, tak mi sie jakos powiedzialo, ze nie mam zamiaru swietowac jakos specjalnie akurat dzisiaj faktu, ze jestem zakochana, bo robie to 365 dni w roku, nie oczekuje na wymuszone kwiaty albo prezent wole takie spontaniczne gesty bez okazji.
Tak mu sie ta moja odpowiedz spodobala, ze oglosil to wszystkim  w sklepie, zapowiedzial swojej zonie ze ma brac ze mnie przyklad, powiedzial ze koniecznie musi poznac tego szczesliwca tzn. Camillo i dal mi znizke...
Usmiech mialam na twarzy do wieczora.
 Zeby nie bylo ze nic nie pokazuje to pochwale sie moja nowa praca decoupage, ozdobilam sobie przybornik do szycia. Zakupilam go jakis miesiac temu w Ikei a ze mial biale etui, to odrazu wpadlam na pomysl ozdobienia go zanim sie wybrudzi. Nie zrobilam zdjecia przed a po mojej interwencji wydlada tak

A to zawartosc, moim zdaniem jest doskonaly dla wszystkich nie tylko dla tych co duzo szyja, nozyczki sa po prostu doskonale do tkanin i pewnie dlugo beda dobrze ciely jesli nie bedzie sie ich uzywac do innych materialow typu papier, plastik itp.

13 lutego 2012

Niech mi ktos wytlumaczy


do czego sa potrzebne walentynki, ja nie widze powodu by swietowac tylko 1 raz w roku. O milosci powinno sie pamietac codziennie,moze wtedy byloby mniej wojny, rozwodow i innych nieszczesc.

11 lutego 2012

Z kanapy

O!!! jak sie ciesze zostalam przez zaproszona do zabawy
 A powod mojej radosci jest taki, ze ja uwielbiam seriale i jest ich strasznie duzo tzn. tych ulubionych.
Zaczne od tych, ktorych juz nie ma w tv ale sa w mojej pamieci i czasami ogladam sobie je w necie i jest to
Przystanek Alaska kultowy serial, ktoremu swoja nazwe zawdziecza Przystanek Woodstok
Wczeniej jako mala dziewczynka uwielbialam serial  Miasteczko Twin Peaks. Na mojej liscie nie moze zabraknac serialu Gilmore girls w Polsce znany pod tytulem Kochane klopoty mam nawet kubek z baru Lucka. Byl tez taki serial Wings (Skrzydla) o ktorym nie moge zapomniec, widzialam tez wszystkie odcinki serialu According to Jim( Jim wie lepiej), bo golwny bohater za bardzo przypomina mojego Camillo, maja duzo wspolnego. Oczywiscie na tej liscie nie moze zabraknac Desperate Housewives.
I tu docieramy do scislej czolowki, do ktorej zaliczja sie 3 seriale wedlug mnie wszechczasow, takie od ktorych swiat juz nigdy nie bedzie taki sam i sa to Przyjaciele, Sex and the City i Ostry dyzur moim zdaniem kazdy zapoczatkowal nowa ere w swoim gatunku, dwie pierwsze serie mam wszystkie odcinki na dvd, to moja swieta kolekcja.
 Dlugo moglabym tak wymieniac, bo byl jeszcze serial Beverly Hills 90210, ktory przyciagal mnie przed telewizor jak magnes, Ghost Whisperer tez mnie zaczarowal. Ostatnio przed ekran, juz teraz komputera, przyciagaja mnie nowe odcinki Grey's Anatomy, Big bang Theory oraz 2 Broke Girls. 
Zgodnie z zasadami zabawy zapraszam do niej kolejne osoby, wybralam
Zasady sa proste, zamiescic logo zabawy i napisac kto was zaprosil, zaprosic kolejnych 5 osob, no i podzielic sie ze swiatem swoimi ulubionymi serialami :)

10 lutego 2012

Zeby mi sie chcialo tak jak mi sie nie chce

Zaczne od odpowiedzi na pytanie zadane mi w komentarzach do poprzedniego posta przez Pieguche. Zapytala sie dlaczego tak dziwnie uzylam patyczkow do muliny. odpowiedz jest prosta - bo tak mi sie podoba :) a co?? :)
 Oczywiscie zartuje, tak mi jest wygodniej i w ten sposob jestem pewna ze nie zgubie etykietki z numerem co mi sie juz zdarzylo :(. Oczywiscie wiem jak prawidlowo nakladac ta muline na kazdym opakowaniu jest instrukcja i wiekszosc mulin jest tak nalozona w glownym segregatorze ale  wtedy przyklejam numer dla pewnosci. Reszta moich zasobow tzn. muliny inne niz Dmc trzynam na bobinkach w pudelku. Te kolory, ktore akurat uzywam przywiazuje do takiego czegos co nie wiem jak sie nazywa po polsku, po wlosku zreszta tez nie.
 
Wczoraj wieczorem haftowalam sobie i meczylam sie okropnie, bo nie wiedzialam gdzie mam trzymac schemat wszedzie mi przeszkadzal. Mowie wiec do mojego chlopa kochanego :
-Kochany ty moj chlopie dlaczego nie spelnisz twojego chlopskiego obowiazku i nie zrobisz mi czego do trzymania tego cholernego schematu.
On na to :
 - a ty dlaczego nie przestaniesz zawracac mi dupy i nie wezmiesz sobie mojego stojaka do nut 
Tadam!!!
Nawet nie wiecie jak mi to ulatwia prace, genijalne rozwiazanie, stoi to sobie przy kanapie i juz.
o tak :
Nie o tym mialo byc dzisaj a o tym jak mi sie nie chce, a no nie chce mi sie chodzic do klubu fitness. Zupelnie nie wiem dlaczego, bo jak juz tam jestem to mi sie podoba, trace calkiem poczucie czasu,  jak bym byla w innym wymiarze. Najpierw sie mecze tutaj przez ok godzine
Potem sie relaksuje i mocze tutaj
I moglabym tak codziennie, bo mam abonament wykupiony na 16 miesiecy, ale co jak mi sie nie chce, z jakiegos dziwnego powodu ciezko mi jest wyjsc i powlec sie tam. Na dodatek jest to bardzo blisko mojego domu. Musze sie przyznac, ze jest mi wstyd, ze tak sie dzieje. Mam nadzieje ze to sie zmieni, dzis tam bylam i jutro tez pojde. Obiecuje!(sobie przede wszystkim)  Bardzo mi sie podobalo siedziec w goracym basenie na zewnatrz, przy temperaturze -2°C. Po wszystkim mozna sie napic goracego naparu z ziol albo posilic swiezym jogurtem i wszyscy sa tam tacy mili i usmiechaja sie, troszcza sie o kazdy szczegol i co najwazniejsze w tej czesci termalnej nie mozna gadac, z glosnikow saczy sie muzyka i wszyscy siedza cicho. 
Moze teraz jak napisalam ten post bedzie mi sie bardziej chcialo...
Pozdrawiam piatkowo :)

8 lutego 2012

Udane spacery

         Strasznie zimno, zima zaatakowala znienacka a mi wcale to nie przeszkadza, no moze poza sliskimi chodnikami, ktorych nikt nie odsnieza wiec zamarzaja, zamieniajac sie w lodowiska, tu na polwyspie apeninskim nikt nie slyszal o posypywaniu ich piaskiem albo co.
Wczoraj musialam koniecznie pojsc do banku i po drodze byl sklep a w nim muliny i wlasnie w tym momencie przypomnialo mi sie, ze ja koniecznie potrzebuje nowych kolorow, konkretnie takich cieniowanych. Weszlam do tego sklepu, nie nie jest to pasmanteria a zwykly sklep z bielizna tylko w kocie ma stojak z mulinkami Anchor, pytam sie pani o te cieniowane a ona mi na to ze nie takich to ona nie ma, a ja na to ze w takim razie rzuce sobie okim na to co ma i moze wybiore cos innego. W miedzyczasie pani mi opowiada, ze ma wszystkie kolory w asortymencie i ze fioletowe sa i wszystkie odcienie rozowego itd. a tych cieniowanych to ona nie ma i nigdy nawet nie widziala i wlasnie jak on to mowila ja trafilam na nie i to w 5 roznych kolorach ale sie glupio babie zrobilo, zaczela mnie przepraszac i dziekowac ze jej pokazalam co we wlasnym sklepie sprzedaje. :) Wczoraj wieczorem pierwsza mulina poszla w ruch i powstalo moje pierwsze biscornu i nie moge sie nadziwic ze wczesniej tego nie zrobilam.

Dzis natomiast wstapilam do innej pasmanterii, kolejnej ktora zorganizowala wyprzedaz, zrobilam tam bardzo udane zakupy, bo jesli cos sie kupuje przecenione o 70-80% to to jest bardzo mile a jesli do tego dostaje sie jeszcze gratisy to juz lepiej byc nie moze.
Kupilam kit do zrobienia takiego pudelka, zawiera wszystko co potrzebne jest do jego wykonania, muline, len, pudelko metalowe,tasiemke, flizeline, igle a nawet tasme do podklejenia.
Nastepnie zakupilam 4 schematy tylko dlatego ze zawieraly tez fajne guziczki a cena ich wynosila tylko 1 euro poprzednia cena jest na zdjeciu :)
i guziczki
A swoja droga to kto placil za sam schemat az tyle pieniedzy?
Potrzebowalam tez patyczkow do trzymania muliny w segregatorze i dostalam je za polowe ceny i w ramach gratisu pani dala mi specjalny segregator ktory normalnie kosztuje ok 10 euro.
Ostatnio moim robotkowym zyciem zawladnely krzyzyki i codziennie wieczorem cos tam wyhaftuje z czego Camillo jest bardzo zadowolony, bo moze sobie w tym czasie bezkarnie "zajmowac" telewizor gra na plystation, bo mimo, ze nasze mieszkanie jest duze to jak jestesmy razem w domu rzadko sie zdarza ze spedzamy czas w roznych pomieszczeniach po prostu tak lubimy i juz.
Nie zapomnialam o decoupage juz mam pare nowych pomyslow do zrealizowania. W oczekiwaniu na nowe prace pochwale sie stara zrobiona juz jakis czas temu, to drewniany segregator do zbierania przepisow na slodkosci i nie tylko.
Koncze juz, wlasnie sie zglosilam na ochotnika do zaplanowania wycieczki do Oswiecimia musze wynalezc przelot, hotel i sposob jak sie dostac z lotniska( i z ktorego) do tego miasta. Chlopak z biura Camillo wymyslil sobie, chce zobaczyc oboz koncentrancyjny na wlasne oczy.

5 lutego 2012

Bardzo zimno

i niewiele sie dzieje, ostatni tydzien poswiecilam na chorowanie, juz jest wszystko ok.
Wczoraj zrobilam sobie wycieczke do wielkiego miasta Mediolanu. Chcialam  kupic zagraniczne gazety craftowe, tylko tam je mozna dostac. Przy okazji chcialam zajrzec do pewnego sklepu, niestety go nie znalazlam. Zapamietalam zle adres i nie trafilam, ale za to odwiedziam inne moje ulubione sklepiki i tam zrobilam male zakupki. Jeden to japonski Muji a drugi to sklep w ktorym glownie tylko ogladam Impronte d'autore.
Oczywiscie wszystko co kupilam zostalo sfotografowane :)
Gazety
i zakupy z 2 pozostalych sklepow na zdjeciu grupowym widac malutkie plastikowe pudelko wielkosci pudelka od zapalek to jest podrozny zestaw do szycia, ktory zamieszka w mojej torebce :) oto on:
oraz malutki stempelek z napisem "recznie robione"
To tyle o zakupach. W tym tygodniu wrocil do mnie Swiety Mikolaj, tak tak nie myle sie. Kuzynka Camillo nie wyrobila sie ze zrobieniem prezentu dla mnie na czas, teraz go skonczyla i znalazla chwile aby mi go dostarczyc tak wiec w piatek dostalam prezent gwiazdkowy, jest to ponczo uszyte przez nia osobiscie.
Grzeje mnie wlasnie w tym momencie:)
Na sam koniec juz pokazuje malutki obrazek zrobiony xxx jako przerywnik, aktualnie haftuje cos wiekszego...