28 sierpnia 2012

Kolczykowo

Spac nie moge, jesc nie moge o niczym innym nie mysle tylko o nowych pomyslach na kolczyki. Jak tylko mam wolna chwile lepie, walkuje, formuje, pieke, lakieruje, montuje i w koncu dzis zrobilam zdjecia. Dzis pokaze tylko czesc tego co zrobilam, pewnie wiekszosc wyladuje na Etsy i zobaczymy co bedzie. Wiekszosc jest niestety w moim kolorze lata-turkusowym ale obiecalam sobie ze bede uzywac tez innych kolorow.







Ostatnie kwiatki to narazie tylko zawieszki, bo nie moge sie zdecydowac co z nich zrobic. Zrobilam tez wisiorek na woskowanym sznurku, ktorego zdecydowanie musze dokupic wiecej i w innych kolorach.


26 sierpnia 2012

Sierpniowa Gwiazdka

Odwiedzil was swiety Mikolaj w sierpniu, mnie tez nie ale dostaje prezenty nawet jak nie mam urodzin ani gwiazdki. Tym razem okazja byla wymianka na forum Kraina Czarow pod haslem wspomnienia wakacyjne.
Ja dostalam prezent od Kasi, sprawil mi on duzo radosci. Po pierwsze Kasia zrobila dla mnie pojemnik z lawendowym motywem i szydelkowy woreczek w kolorze szarym, ktory strasznie mi sie podoba i juz prawie, prawie wyciagnelam moje szydelko, by samej sobie cos wydziergac :)
Do prezentow recznie robionych byly dolaczone przydasie, tym razem byly to drewniane bazy do bizuterii, dzieki niej bede mogla wreszcie zrobic sobie kolczyki decoupagowe. Tego wlasnie mi brakowalo. bo tutaj nie mozna takich dostac. Oczywiscie wszystko bylo okraszone duza iloscia serwetek papierkow do decou i roznych pysznych herbatek itd.

W nastepnym poscie pokaza to co ja przygotowalam w prezencie.

25 sierpnia 2012

Ida Swieta

Od dzis dokladnie za 4 miesiace bedzie Boze Narodzenie, ja moze specjalnie wierzaca nie jestem ale te swieta lubie za swoja oprawe. Widzialam juz na innych blogach przygotowywanie ozdob u mnie faza przedswiateczna zaczyna sie dzisiaj :) Dzis zaczelam robic przymiarki gdzie postawimy choinke i jak powinna byc duza, sztuczna czy prawdziwa. Czy da sie powiesic swiatelka na zewnatrz, jaki zrobic wieniec na drzwi wejsciowe. Mam na to wszystko tylko 3 miesiace, bo moj dom bedzie udekorowany zgodnie z tutejsza tradycja juz na poczatku grudnia.
To tyle o planach na najblizsze miesiace, a teraz pochwale sie co wyszlo spod moich rak ostatnio. Bylo tak goraco, ze doszlam do wniosku Pare stopni wiecej nie zrobi roznicy i upieklam takie oto obwarzanki na deser.


Prawda ze apetyczne, sa bardzo zdrowe i nie przybywa od nich centymetrow w biodrach maja dokladnie 0 kalorii, a to dlatego ze nie sa do jedzenia, bo zrobione z masy Fimo. Szalenstwo mi nie przeszlo i dalej lepie te tutaj miniaturki maja ok 1 cm srednicy i powstana z nich kolczyki lub zawieszki do czegos.
Moje malusie wypieki nie zasluguja by odpalac dla nich caly wielki kuchenny piekarnik, zaopatrzylam sie na ta okazje w uroczy czerwony piekarniczek, ktory bedzie mi sluzyl tylko do fimo. Na zdjeciu pozuje obok zelazka, ktore ma standardowe wymiary, w ten sposob widac jaki jest tyci. Wierzcie mi ze to nie zabawka.


20 sierpnia 2012

Turkusowy upal

Mam juz dosc lata, nie pamietam czy o tym pisalam ale temperatury siegaja 40°C i jesli nie ma sie do dyspozycji morza, basenu albo czegos w tym rodzaju to mozna oszalec. Ja jeszcze walcze resztkami sil, boje sie jednak, ze sie rozpuszcze i wyparuje. Jesli nie bedzie nowych postow to znaczy, ze sie tak stalo.
Cos udalo mi sie znowu ulepic a ze ostatnio moj nowy ulubiony kolor sierpnia to mietowo-turkusowy to nie moglam tego zrobic w innym kolorze. Powstal taki oto komplet : kolczyki, bransoletka i wisiorek na tym czasowym sznurku, bo jeszcze nie posiadam odpowiednich materialow do robienia wisiorkow.
 

16 sierpnia 2012

Tiramisù

Nie, nie bedzie dzis przepisu na ten deser, juz jest na tylu stronach w internecie, ze ja sobie daruje. Bedzie o poprawianu humoru. Dzis znowu kolejna wycieczka tym razem zagraniczna, pojechalam do Wloch a konkretnie do Como, tak po prostu pospacerowac. Oczywiscie wykorzystalam okazje by kupis jakas gazete craftowa, wybor padl na taka o bizuterii. Po powrocie zrobilam sobie kawe, nalozylam kawalek tiramisù, ktore zostalo po wczorajszym swiatecznym obiedzie i w cieniu spokojnie pogladalam pomysly innych, ktore  bardzo mnie zainspirowaly .




Juz jestem taka staroswiecka i lubie takie gazety kolekcjonowac, chociaz wszystko mozna znalezc w internecie.
W Como zupelnie przypadkiem trafilam na targ, trzeba do tego duzo szczescia, bo tam handel na bazarze odbywa sie tylko 2 razy w tygodniu. Bylo tam jedno stoisko z koralikami i roznymi elementami do wyrobu bizuterii, nie moglam sie powstrzymac i wybralam sobie kilka rzeczy :)
I tak minelo mi moje nie-urlopowe letnie przedpoludnie. Zrobilam ostatnio pare nowych rzeczy ale pokarze dopiero jak dotra do adresatki z forumowej wymianki wakacyjnej. Mam tez do pokazania to co ja dostalam, powiem tylko tyle, ze jak dostalam paczke poczulam sie tak jakby swiety Mikolaj przyszedl do mnie w sierpniu.

11 sierpnia 2012

Bellissimo

W tym roku urlopu nie bedzie :) wiec zeby mi nie bylo smutno urzadzam sobie male wycieczki po okolicy. Dzis pojechalam do Lugano to takie miasto nad jeziorem o tej samej nazwie, zabralam ze soba moj rozowy cud techniki czyt. aparat fotorgaficzny i udalo mi sie zrobic kilka zdjec. Najwazniejsze czulam sie jak na wakacjach: pelno turystow, sklepow z pamiatkami, odpowiednie widoki :)







Wybralam sie tak bardzo wczesnie rano, kiedy jeszcze ulice nie byly pelne ludzi, moglam spokojnie spacerowac wzdluz jeziora. Potem oczywiscie byla kawa w jednym z barow w centrum, male zakupy i do domu na obiad. 


Bardzo mi sie podobaja balkony ukwiecone ale to jednak Szwajcarja i porzadek musi byc wszystkie kwiatki sa w jednym kolorze na wszystkich balkonach przy tym placu, cos czuje ze to nie przypadek.

Tu na dole malusi sklepik, ktory najchetniej kupilabym caly, wiec dla pewnosci obejrzalam tylko z zewnatrz, zrobilam zdjecie i poszlam dalej coby mnie nie kusilo






Juz mi nie jest przykro, ze nigdzie nie wyjezdzamy :)

10 sierpnia 2012

Nie ma rozy bez kolcow

Moich poczynan z fimo ciag dalszy, dzis uzupelnilam zapas materialow do pracy i jak zwykle trafilam na wyprzedaz markecie ogrodowo- budowlanym w dziale z hobby/ rekodzielo. Caly asortyment przecenili o polowe, wiec skorzystalam :) To sie nazywa szczescie.
Musialam oczywiscie odrazu wziac sie za produkcje, zaczelo sie oczywiscie od kolczykow ale przy okazji powstala broszka, wsowka do wlosow, wisior wszystko w takim romantyczno-rozanym stylu.
Nie mam jeszcze wielkiej wprawy ale im wiecej lepie, tym bardziej mi sie podoba. Powstalo duzo wiecej elementow, pokaze je wtedy kiedy beda juz zamontowane. Nie moglam zapomniec o reszcie mojej rodziny i prezent dostal tez Camillo, zrobilam mu brelok do kluczy z zastrzezeniem, ze nie moze go uzywac :) Wiem, wiem dziwne to troche ale ostatni breloczek, ktory mu zrobilam xxx, zgubil a raczej oddal razem z kluczem do samochodu z wypozyczalni :(
Bylo o rozach, teraz bedzie o kolcach, odwiedzil nas wczoraj w ogrodku jez. Dowiedzielismy sie o gosciu  od Bricka, bylismy juz w lozku kiedy pies raptem zacza niespokojnie biegac miedzy sypialnia a drzwiami do ogrodu w salonie, jeczal, skomlal. Zazwyczaj tak robi jak musi do"ubikacji", wstalam i otworzylam nieszczesne drzwi i okazalo sie Brick wyczul jeza, to on mu tak przeszkadzal a nie zadne problemy z pelnym pecherzem.
Dowiedzielismy sie od sasiadow, ze w okolicy pelno jest tych zwierzat i napewno to nie ostatnia wizyta u nas. No wiec chcialam to mam mieszkanie na wsi :)
Na dobranoc lub na dobry dzien posluchajcie ze mna mojej ulubinej ostatnio piostenkarki, po prostu nie moge przestac jej sluchac.

6 sierpnia 2012

Praktycznie i kolorowo

A zapowiadal sie taki ladny dzien, rano niebo bylo tak ladnie zachmurzone, temperatura spadla i mialam nadzieje, ze tak zostanie, niestety wraca slonce i spelnia sie grozby z pogodynki o 35° upale. Uff...
No nic, od czego sa wentylatory, mrozone napoje i prysznic jakos dotrwam do jesieni :)
 Ostatnio malo pokazywalam moich prac, co wcale nie znaczy, ze nic nie robie. Skupiam sie tylko na praktycznych przedmiotach tzn. takich niezbednych do zycia jak np. zegarek do kuchni, bo to jedyne miejsce gdzie jest mi potrzebny odmierzacz czasu. Zakupilam taki maly plastikowy, szary i brzydki glownie dlatego ze byl bardzo tani, za pomoca serwtki i tasiemki i troche lakieru zostal "poprawiony"
Nastepne do kolejki ustawilo sie drewniane pudeleczko wielkosci moze 6 cm, tez niezbedne trzymam w nim pieniazki na pranie. Tutaj prawie nikt nie ma pralki w mieszkaniu, tylko kazdy blok posiada wspolna pralnie na monety. Nie moze mi ich nigdy zabraknac, bo wedlug grafiku moge prac tylko 2 razy w tygodniu. Nie jest to wcale takie uciazliwe jak sie wydaje na pierwszy rzut oka. Mamy pralke bardzo dobrej jakosci do tego suszarke, sprzety na jakie nigdy nie moglibysmy sobie pozwolic, do tego jest miejsce do powieszenia prania i nie musi mi juz suszarka z gaciami "zdobic mieszkania". Tak wiec praniowe pudeleczko wyglada tak, na zdjeciu jest pilnowane przez skrzata od pieniedzy:)
Wreszcie pochwale sie moimi pierwszymi kolczykami. Zrobione z masy Fimo, ktora kupilam juz bardzo dawno a wczoraj nareszcie nabrala mocy urzedowej. Powstalo kilka koralikow i rozne inne tfory, dzis pokarze tylko 2 pary w bardzo modnych letnich kolorach.

Te ostatnie sa bardzo malutkie maja zaledwie 6mm srednicy i juz wiem ze bedzie takich wiecej we wszystkich kolorach.
Z ta pogoda nie zartowalam wcale przydalo by sie ze 2 dni zimniejsze, bo mam pewna robote do zrobienia a w sloncu troche trudno malowac. Dostalismy fotel ogrodowy, ktory jest czescia kompletu pokazywanego tutaj jest w oplakanym stanie i tak jak jego porzednicy, 2 krzesla i stol, zostanie poddany odnowie biologicznej za pomoca papieru sciernego i duzej ilosci farby. A takim upale wcale to nie bedzie latwe.





4 sierpnia 2012

Igla z nitka

Dzis wczesnym rankiem wsiadlam w pociag do Mediolanu, moim celem byly oczywiscie zakupy,  jakos to miasto malo mnie pociaga turystycznie moze, dlatego ze znam je juz dosyc dobrze. Zakupy oczywiscie kolczykowo-koralikowe. Z czasow kiedy pracowalam w tym miescie znalam kilka sklepow bardzo dobrze zaopatrzonych w taki asortyment, tylko ze wtedy nie bardzo mnie interesowaly. Konkretnie skoczylo sie na 3 czy 4, bo niestety bylo za goraco. Pierwszy, bardzo znany mediolanski sklep "Fantasy craft" o ktorym sie duzo naczytalam w internecie i postanowilam sprawdzic. Juz teraz wiem, ze tam wiecej nie wroce, bo mimo ze dobrze zaopatrzony ceny ma astronomiczne i obsluge malo uprzejma. odrazu przy wejsciu poproszono mnie o zamkniece mojej torebki w szafce na, ktorej bylo ostrzezenie, ze kazda kradziez nawet najmniejszej perelki bedzie surowo karana-to sklep samoobslugowy. Do tego kluczyk od szafki mial fantazyjny breloczek, ze 3-4 kawalki 20cm lancucha krowiego-nie zartuje ciezkie to bylo jak cholera i musialam to nosic w koszyku.
Jednym slowem gra nie warta swieczki- za daleko.
 Duzo blizej centrum jest cala ulica poswiecona sklepom z koralikami, perelkami i wszystkim co potrzebne jest do wyrobu bizuterii, czulam sie tam troche ja w New Delhi, bo wszystkie te sklepy sa prowadzone przez mieszkancow polwyspu indynskiego. Nikt mnie tam nie poprosil o zamykanie torebki i zostalam mile zaskoczona cenami. Moje lupy.

Potem tradycyjnie wybralam sie do ksiegarni gdzie zawsze kupuje gazety z xxx te zagraniczne i kupilam tylko Cross Stitchera, bo cala reszte znalam juz i nic mnie tam nie zachwycilo. Do tego kupilam dwa archiwalne numery gazet o bizuterii-wloskie tym razem a glownym powodem tego zakupu byly zestawy do nich dolaczone.
Pochwale sie tez co kupilam jakis tydzien temu aby ten caly chaos koralikowo-kolczykowy ogarnac.
 Dla wytrwalych-perelka, jedyne "turystyczne zdjecie" jakie zrobilam dzis w Mediolanie. Mialam chwile do pociagu wiec w koncu sfotografowalam pomnik jaki znajduje sie na placu dworcowym, tytulowa igla z nitka. To taki symbol miasta-stolicy mody. Nitki w kolorach lini metra :)

Jeszcze ma duzo rzeczy do pokazania, nastepny post bedzie taki bardzie tforowy niz zakupowy:)