31 października 2012

Barbie Halloween

Moje kolekcjonowanie tych lalek zaczelo sie wlasnie od wersji na Halloween, pare lat temu dostalam pierwsza wiedzime Barbie na urodziny. Teraz mam tylko 3 halloweenowe, inne sa "normalne", oczywiscie w zwiazku z dzisiejszym swietem pochwale sie tylko czarownicami, podobaja mi sie one najbardziej ze wszystkich. Ta byla pierwsza
Potem co roku pojawialy sie kolejne.

 Do naszej dekoracji Halloweenowej nalezy tez ten tutaj straszny pan kupiony w sklepie ze slodyczami.
I tyle o Halloween. Musze sie pochwalic moim ostatnim wypiekiem- kruche ciasteczka zrobione za pomoca super foremek, bez ktorych w poniedzialek nie moglam wyjsc ze sklepu,zaraz po powrocie z zakupow, prawie z marszu zrobilam ciastka- doskonale do mojej ulubionej kawusi :)

Na koniec mam pytanie :Wiecie co to za grzyb? Caly nasz trawnik jest takimi uslany.






26 października 2012

Zasluzony odpoczynek

Czy wy tez przywiazujecie sie do przedmiotow? Ja tak mam ze czasami jak mi sie cos spodoba to trudno mi sie z tym rozstac. Tak jest z moim laptopem, ktory ma juz 5 lat, jak na komputer to nie malo, tym bardziej, ze byl on uzywany codziennie przez kilka dobrych godzin. Czesto musialam na nim pracowac kiedy moj sluzbowy pc mial awarie. Juz od jakiegos roku nie dziala klawiatura, wiec zostala dokupiona nowa, pare miesiecy temu popsuly sie glosniki i tez zostaly dokupione te zewnetrzne. Bateria wytrzymuje cale 3 minuty i nie mozna go juz uzywac wszedzie, bo jak nie stoi na stole to nie dziala wi-fi. Nie czyta juz zadnych kart pamieci ani plyt. Jednym slowem gracik :)
Mimo to ja wcale nie chcialam nowego komputera, chcialam dokupic nowa baterie, moze znowu przeinstalowac system . No nie chcialam nowego i juz!! Stary jeszcze dziala i to jak dziala,  bo to Pan Komputer. Niestety wczoraj Camillo postawil mnie przed faktem dokonanym i przyniosl mi do domu nowy sprzet juz nie laptop tylko taki all-in-one, no i ten post pisze juz na nim. Moj laptopek oficjalnie przeszedl na emeryture. Latwiej mi bylo sie przyzwyczaic do nowego domu niz do tej zmiany. Prosze mnie zle nie zrozumiec to nie jest narzekanie, taki post po prostu sie nalezy mojemu laptopowi, ktory wlasnie dzis przeszedl na emeryture, moze jeszcze gdzies bedzie pracowal na pol etatu a ja sie musze zaprzyjaznic z tym nowym :)
Oto Pan Komputer na ktorym powstaly wszystkie moje posty az do dzisiaj.
Nowy jeszcze sobie nie zasluzyl na zamieszczenie zdjecia tutaj, niech troche popracuje zobaczymy co potrafi ten "telewizor"
Zeby nie bylo, ze siedze i nic nie robie tylko biadole nad moim komputerem, to pochwale sie czyms co zrobilam na Halloween.
Zycze milego weekendu :)


22 października 2012

Udane pierwsze razy

W weekend udalo mi sie zaczac i skonczyc haft w jeden wieczor, to chyba pierwszy raz w moim zyciu. Zazwyczaj po wszystkich przygotowaniach muliny, kanwy itd. robilam 6 krzyzykow i mijal mi zapal. To moj pierwszy hallowynowy haft i pierwszy pinkeep. Duzo tych pierwszych razy, przejdzmy do rzeczy. Darmowy wzor Lizzie Kate
Lekko koslawy ale hallowynowy nie moze byc taki pozadny i prosty:)
To byl tez weekend udanych zakupow kuchenno-craftowych. Swieta juz tuz tuz wiec kupilismy juz nawet pierwsze prezenty gwiazdkowe. Przy okazji kupilam ramke do mojego porzedniego "dziela".

Sami zrobilismy sobie prezent w niedziele, od dawna chcialam kupic urzadzenie do gotowania na parze, stare niestety nie wytrzymalo proby czasu. Jakis czas temu pojawilo sie na rynku takie, ktore bardzo mi sie podobalo ale cena 200 euro byla malo  zachecajaca. Wczoraj zupelnie przez przypadek bylismy w centrum handlowym i ja weszlam sobie do sklepu ze sprzetem agd, bo stwierdzilam, ze doroslam do zelazka ze stacja parowa chcialam sie rozejzec, za mna przylazl Camillo i wypatrzyl nasza nowa zabawke, kosztowala tylko 45 frankow czyli 37 euro. Nie mozna bylo nie kupic.
Dokladnie to co chcialam kupic od roku. Kolacja oczywiscie byla przygotowywana za pomoca nowej maszyny. Wybor padl na nasze ulubione Jiaozi czyli chinskie pierogi z nadzieniem miesno-krewetkowym gotowane wlasnie na parze. Przy tej okazji byl tez inny pierwszy raz, tym razem dla Camillo, bo pierogi byly zrobione jego rekami przy niewielkiej mojej pomocy. 
Ravioli al vapore by Camillo

Teraz wierze, zelazko ktorego szukam tez kiedys bedzie kosztowalo o 80% mniej :)


15 października 2012

Dzis jest taki dzien,

o ktorego istnieniu wolalabym nawet nie wiedziec, dzis nie mam ochoty o tym myslec i nie bede.
W weekend mialam zaczac haftowac cos jesiennego, moze halloweenowego ale w czasie poszukiwan odpowiedniego wzoru znalazlam cos innego.
Powstalo w niedzielne popludnie, na zdjeciu tego dobrze niewidac, ze to blekitna aida teraz obrazek musi poczekac na ramke.
Przy okazji szycia pokrowca na maszyne do szycia uszyla mi sie podkladka w kawowy wzorek, zamieszka ona w biurze razem ze skarbonka. Szkoda, ze skonczyly mi sie ten kawowe materialy, bo uszylabym tez taka do domu.
Na koniec jeszcze tylko Brick i jego sposob na jesienne dni. Dzis u nas pada deszcz, wieje i bardzo sie ochlodzilo, po prostu bez wiekszej potrzeby nie wychodzi sie z domu. Wczoraj caly dzien wyszywalam i w zwiazku z tym przygotowalam sobie wygodne do tego miejsce-fotel oblozony poduszkami do tego polarowy koc. Moj pies stwierdzil ze skoro mi tak wygodnie to dlaczeo on tez ma nie skorzystac.
I tak lezy od samego rana nawe nie chcialo mu sie wstac kiedy jadlam obiad, teraz juz wiecie co sie robi w zimne, deszczowe jesienne dni.




14 października 2012

Glupia niedziela

Nareszcie naprawiono nam piekarnik, po 2 miesiacach zdecydowalismy sie zadzwonic, zeby ktos do niego zajzal, no i w piatek przyjechal pan. Przyszedl z jednym srobokretem w kieszeni, odrecil 1 srobke i pstrykna, prychna i naprawione nawet nie chce myslec ile taka interwencja fachwca kosztowala ale na szczescie to nie nasza sprawa.
W zwiazku z tym postanowilam dzis zrobic pizze na obiad, bo taka domowej roboty jest moja ulubiona. Pizza miala byc na obiad, a bedzie na kolacje z powodu mojego roztargnienia. Wszystko szlo ladnie, maszyna ugniotla ciasto, ktore potem mialo wyrosnac, przygotowalam wszystkie skladniki ladnie jak w telewizji. Mial mi  pomagac Camillo wiec mowie ze jeszcze 2 minuty i ciasto bedzie gotowe. Odwracam sie by wyjac ciasto z maszyny a tam za przeproszeniem dupa, otoz zapomnialam wlozyc do pojemnika lopatki do mieszania i ciasto sie nie zagniotlo i co za tym idzie nie wyroslo. Caly misterny plan poszedl w diably. Pizza bedzie na kolacje a na obiad byly sledzie z puszki.
A tak wyglada ciasto na pizze z ktorego bedzie chleb, bo na pizze zrobilam nowe :)
W zwiazku z nieudanym obiadem zrobilam przekaske przed kolacja, pierwszy raz zrobilam guacamole i jednoczesnie pierwszy raz jadlam avocado, bo nie wiem jak to sie stalo ale nigdy wczesniej nie mialam okazji. Wnioski- pycha.
 Dzis swoja glupia przygode mial tez Brick, no rozpedzil sie chlopak, bo chcial wybiec do ogrodu ale szklane drzwi byly zamkniete i skonczylo sie zaryciem pyskiem w szybe. Przestane chyba myc okna.

10 października 2012

Porzadki

Zastanawiam sie kiedy wlacza tu ogrzewanie, nie to zeby mi bylo zimno, bo narazie da sie wytrzymac, tylko po prostu jestem ciekawa, bo to pierwsza nasza jesien w nowym domu. Narazie wystarczaja cieple skarpety, swetry, kocyk polarowy i herbata. Postanowilam uszyc cieple wdzianko dla mojej maszyny, oczywiscie chodzi bardziej o ochrone przed kurzem niz zimnem, tak jakos wyszlo ze uszylam pokrowiec pikowany. Niestety jak widac na zdjeciu wyszedl troche za krotki :) Nie bede nic poprawiac, bo w planach mam zmiane maszyny, puki co lepszy taki niz zaden.
Zanim zabralam sie za szycie pokrowca, zrobilam porzadek w moich tkaninach, bo jak zaczelam wyjmowac te ktore byly mi potrzebne  stwierdzilam ze panuje tam za duzy balagan. Przy okazji uszylam tez zaslonke do regalu ze szmatami, mialam ja w planach od bardzo dawna ale zawsze bylo cos wazniejszego do roboty.
Tak to wyglada teraz. 

Duzoooooooo lepiej a swoja droga to troche uciazliwe miec takiego swira jak ja. Nie potrafie sie za nic zabrac jesli panuje balagan. Tak samo jest z gotowaniem, kuchnia musi byc wysprzatana zanim zaczne gotowac.
W czasie sprzatania znalalam kilka kawalkow skory i znowu przy okazji uszylam torbe dla Camillo, prawie taka sama jak mial poprzednio tez mojego autorstwa. Meczyl mnie cale lato o nowa ale nie mialam odpowiedniego materialu, w czasie porzadkow okazalo sie ze mam jeszcze resztki marynarki skozanej, ktorej uzylam do pierwszej torby. 
Stara wersja

Nowa wersja 


Camillo jeszcze nie wie o jej istnieniu, moglabym ja schowac i dac mu dopiero na gwiazdke ale cos czuje ze nie wytrzymam :) Bedzie prezent bez okazji.
Maszyne rozstawilam z calkiem innego powodu, tylko ciagle cos mi stawalo na drodze. Teraz moge robic to co chcialam ale to chyba juz jutro, bo przez to wszystko dzien mi sie skonczyl.

7 października 2012

Targi odc.2

Ten, jak niektorym sie wydaje wielki, wor wcale taki wielki nie jest. Pomarudzilam troche na ceny, bo kiedys targi byly organizowane po to by sie rozreklamowac i sprzedac robiac promocyjne ceny ale niestety wiekszosc o tym zapomniala. Ja nie nastawialm sie na wielkie zakupy glownie dlatego ze moglabym miec problemy na granicy, bo jednak przejscia graniczne miedzy Szwajcaria i Wlochami istnieja i sa przeprowadzane kontrole. Wypatrzylam pare rzeczy na tak zwane wielkie zakupy i te beda robione przez internet np. stopki do maszyny do szycia.
Coz czerwony i niebieski to ostatnio kolory, ktore podobaja mi sie najbardziej i to we wszystkich odcianiach, nozyczki podobno tna nawet tkaniny- zobaczymy.
Nici to akurat jeden z udanych zakupow, sluza do haftu maszynowego, akcesoria bizuteryjne i perelki bardzo malo tego kupilam, bo po prostu byl za duzy chaos by sie skupic i te malenstwa przebierac.
Pare drewnianych drobiazgow serduszko i kwiatek beda uzywane jako segregatory do muliny. oczywiscie wora guzikow nie moglo zabraknac.
Serwetki do decoupagu znalazlam tylko na jednym stoisku i wiekszosc juz mam.
Krawiecki stencil i stepelki po prostu nie moglam nie miec, kit do zrobienia 2 czerwonych krasnoludkow wygrzebany z kosza -50%.
25 cm linijka do patchworku i znikajacy pisak, lniana aida, ktorej nigdzie nie moglam kupic wiec skusilam sie na ta mimo ze tania nie byla.
Metalowy dzbanek, bo bardzo mi sie podoba jest taki vintage, choc jak dla mnie moglby byc troche obity.


Cwiartki materialow do patchworku i innych tworow.
To jest tegoroczna nowosc specjalna cienka blacha do wyrobu przestrzennych kwiatkow cos w rodzaju sospeso trasparente(ci co wiedza o co chodzi to wiedza o co chodzi) tylko tansze i latwiejsze w obsludze. Jak sprobuje to sie pochwale.
 


Kolejna nowosc to drukowany filc, mi akurat spodobal sie ten wzor ale byl tylko w zestawie do wyrobow decorowanych woreczkow, ja oczywiscie wykorzystam go winny sposob.
Ostatni moj nabytek to ten kawalek materialu z motywami swiatecznymi bardzo mi sie spodobal, musze z tego cos fajnego wymyslec i to szybko. ma wymiary 60x 120.
Ot i cale zakupy, gdyby sie tak uprzec to w tym wielkim worze drugie tyle by sie zmiescilo.










6 października 2012

Targi odc.1

Targi, targi i po targach, tak sie cieszylam, tyle czekalam i juz po wszystkim.
Wstalam dzis bladym switem, co ja pisze ciemna noc byla jeszcze jak wstalam, bo wyruszylam z domu o 6.30 o godzinie 9.30 stalam juz w kolejce po bilet, wlasciwie to stalysmy ja z kuzynka C. i jej corka. Zaraz po wejsciu zaparkowalysmy mala na parkingu dla dzieci, gdzie sobie spokojnie robila ozdoby choinkowe a my wyruszylysmy na lowy.
 
Odrazu zaznaczam, ze wiele zdjec nie udalo mi sie zrobic, bo prawie wszedzie byly zakazy. Nawet z jednym facetem sie o to poklucilam prawie, chociaz bardziej chodzilo mi o forme niz o tresc, otoz wszedzie wisialy kartki z napisami prosimy nie robic zdjec albo prosimy nie dotykac do tego na kocu bylo zawsze slowo dziekuje.
Jeden jedyny wystawca mial wielki karton  z napisami "nie dotykac", "nie fotografowac" i "nie odrysowywac" wszystko z wykrzyknikami. Jak akurat mialam aparat albo komorke w reku wiec on wyszedl przez swoje stanowisko sprawdzac czy mi czegos nie bede "krasc" jak zobaczylam ten napisto skomentowalam, ze taki malo sympatyczny, brakowalo tylko nie oddychac i nie kichac i stac na bacznosc. A on ze to jest ich praca i musza sie jakos chronic, pewnie ma racje tylko mozna to zakomunikowac w jakis bardziej kulturalny sposob a nie zywcem wziety z wojska. 
Znalazlam jednak tez takie stoisko gdzie mozna bylo robic zdjecia. 

Jak co roku byla wystawa patchworkowa i tam tez dalosie robic zdjecia, chociaz juz bylam ciutke zmeczona to pstrynelam pare.

Miedzy pawilonami ukazal sie nam widok na miasto, oto Bergamo w calej swojej okazalosci.
Jeden pawilon byl poswiecony haftowi, tam glownie mozna bylo kupic tkaniny do haftu albo gotowe zestawy, bo juz nici igiel i innych akcesoriow nie bylo. Obejzalam sobie z bliska stoisko z zestawami Michaela Powella ale oczywisie zadnych zdjec nie dalo sie zrobic, w kazdym badz razie ceny byly powalajace np. malusi zestaw do zrobienia zakladki 18 euro- nie ma mowy, ja takiej kasy nie wydam. Ogolnie zauwazylam ze ceny poszly mocno w gore juz sie nie oplaca kupowac na targach tak jak kiedys. W przeszlosci rozdawali duzo gratisow teraz sie ewentualnie usmiechna. Kryzys...
Kryzys, kryzysem a ludzi bylo strasznie duzo jeszcze tyle bab na raz w zyciu nie widzialam, trzeba bylo sie przepychac, stac w kolejkach itd. W ciagu 4 lat istnienia te targi staly sie tak popularne, ze w miescie byl jeden wielki korek, na ich strone www nie da sie wejsc od 2 dni.
O godzinie 16 skonczyly mi sie pieniadze, cierpliwosc i sily wiec wyruszylam w droge powrotna. mialam sliczny widok z okna pociagu przejezdzajac po ponad stuletnim  zelaznym moscie.
Na dzis tyle, bo oczka mi sie zamykaja. Co przyjechalo ze mna do domu z tej wyprawy dowiecie w nastepnym odcinku o targach. 
Wozeczek pelen dobroci :)


 

4 października 2012

Swietujmy

Dzis jest Swiatowy dzien zwierzat, ja jako posiadaczka jednego zwierzecia zamierzam swietowac. Ciekawe czy moje zwierze podziela moj entuzjazm, chyba nie, bo jest godzina 8 rano, ja nie spie od godziny a moj pies chrapie sobie jakby nigdy nic :) Ten miesiac jest dla Bricka szczesliwy, bo to wlasnie na poczatku pazdziernika 2 lata temu zostal znaleziony i trafil do schroniska. Wygladal wtedy tak :
Sama skora i kosci.

Stan na dzien dzisiejszy jest taki:
Na tym zdjeciu Brick prezentuje wypelnienie do nowej poduchy, ktora wlasnie przed sekunda zostala  uszyta. Uszylam tez na nia jeansowa poszewke ale pies nie chcial na nia czekac i poducha z poszewka juz mu sie tak nie podobala. Ta poduszke zrobilam rok temu w tym roku Brick dostanie inny prezent, a co to okaze sie jak juz prezent bedzie w domu :)
A przy okazji swieta, to jesli ktos pamieta post z 2 maja to sa dobre wiadomosci, jakis miesiac temu to okropne miesce zostalo zamkniete i wszystkie hodowane tam psy trafily do adopcji :)