31 maja 2013

Przez wies

Dzis mialo byc o czym innym ale wypadla mi niespodziwana wyprawa do banku. Niestety musialm sie udac do oddzialu znajdujacego sie w naszej wsi, zazwyczaj zalatwiam wszystko w miescie obok, bo tam moge dojechac autobusem lub pociagiem. Istytucja znajduje sie w samym centrum a centrum znajduje sie na pewnej wysokosci, trzeba sie tam wspinac na piechote. Napewno nie jest to spacerek przynajmniej dla mnie, no nie mam zdrowia do takich wypraw, po plaskim moge chodzic godzinami i sie nie zmecze ale wlazenie na gore to nie moja bajka. Dzis jednak musialam, zeby mi bylo razniej zamiast torebki zabralam ze soba aparat. Wykorzystalam dzien bez deszczu na zrobienie zdjec z "wyprawy". Tak o tym pisze jakbym co najmniej na Monte Bianco miala wlezc.

Na zdjeciach widac najgorszy odcinek drogi ten stromy, sciezka jest zygzakowata ale daje sie we znaki.


Po wdrapaniu sie na gore jest nagroda maly placyk z laweczkami do odpoczynki zwany Bella vista po naszemu Ladny widok. Zrobilam pare zdjec, na pirwszym jest napis miejsca gdzie zrobilam zdjecia z duzym zoomem. Musze poszukac jak nazywa sie ta miejscowosc.

Po drugiej stronie jest moj ulubiony czerwony domek, czesto kolo niego przechodze z psem z bliska wyglada jeszcze ladniej. Z przodu widac maly warzywniak a tam mala rozowa plama to jakies kwiatki, nie widac tego dobrze a caly ten pas ogrodu jest nachylony, prawie pionowy.




Widoki na okoliczne winnice, Szwajcaria  slynie z dobrych winn tylko trudno je kupic po za granicami.
Droga powrotna przez wies -w ta waska uliczke wciska sie normalnych rozmiarow autobus za kazdym razem gdy nim jade to mam wrazenie, ze sie nie zmiesci albo przenajmniej urwie lusterko.
To by bylo na tyle na temat mojego spaceru po Balernie jedyny porzytek to te zdjecia, bo sprawe w jakiej udalam sie do banku rozwiazuje sie albo przez telefon albo przez internet. I tym razem Szwajcaria zaskoczyla mnie pozytywnie, bo jak sie dowiedzialam o tym ze mam dzwonic do banku to wyobrazilam sobie scene z wciskaniem kolejnych guziczkow, przelaczaniem mnie do kolejnych urzednikow-koszmar. Okazalo sie, ze moim kontem zajmuje sie jedna konkretna pani i do niej bezposrednio dostalam numer, zadzwonilam, po chwili bylo juz wszystko jasne. Zostalam tez poinformowana, by nastepnym razem nie fatygowac sie do banku o ile nie potrzebuje gotowki wszystko inne moge zalatwic telefonicznie lub internetowo. No we Wloszech to bylo nie do pomyslenia, w kazdym badz razie dokument, ktory potrzebuje przyniesie mi jutro rano listonosz :) Tak trudno zapomniec o zlych doswiadczeniach z przeszlosci dla mnie kiedys wyprawa do banku, lekarza, na poczte i roznych tego typu instytucji wiazala sie zawsze z wielkim stresem. Zawsze spotykalam tam dlugie kolejki, niekompetentnych urzednikow, odsylajacych mnie od okienka do okienka, od pokoju do pokoju albo po prostu z kwitkiem. A juz dzwonienie w takie miejsca rownalo sie sleczeniu z telefonem w reku, czasami godzinami, zanim udalo mi sie z kim kolwiek porozmawiac.


30 maja 2013

Poprawianie humoru

Wczorajsze popoludnie mialo sluzyc poprawie humoru, spakowalam aparat i wybralam sie do Como. Malo sprytny plan, bo bylo tam zimno wial wiatr w trzy kwadranse minela mi ochota na wycieczke zalatwilam co mialam zalatwic, kupilam co mialm kupic i wrocilam do domu.
Po drodze zrobilam kilka zdjec, niewiele, bo ja mam taki problem, ze nie lubie robic zdjec na ktore zalapia sie tez przypadkowe osoby. Czesto rezygnuje ze zrobienia zdjecia, bo bedzie na mim za duzo przechodniow. No tak juz mam i koniec.



Teleobiektyw pozwolil mi na zrobienie zdjecia po drugiej stronie jeziora.
Lubie patrzec na takie miejscowosci panuje tam harmonia i nie ma chaosu, kolory dobrane jakby z jednej palety barw.

Jedyne 2 zdjecia zrobione wsrod ludzi. to zdjecia domow z XVI wieku.

Male zakupy to 2 kolory nici do hafciarki i nity do nieskonczonej torebki o ktorej napisze innym razem.
Do tego wypatrzylam gazete w kiosku, cala poswiecona torebkom w roznych rechnikach z roznych materialow.

29 maja 2013

Niesamowite

Juz mielismy zaczac myslec, ze mieszkanie w Szwajcarii ma jednak swoje wady, ze nie jest tak rozowo jak nam sie wydawalo przez ostatni rok. Camillo dzis wieczorem pojechal po zakupy i przy okazji dac do reklamacji jedna rzecz i wlasnie kiedy byl w sklepie ze sprzetem elektronicznym zostawil na chwile parasol przy ladzie. Wrocil tam po 2 minutach i po super parasolu nie bylo znaku, zostal mu tylko niesmak, bo gdzie jak gdzie ale tutaj krasc parasol i to w taki bezczelny sposb. We Wloszech i tutaj gdzieniegdzie tez jest zwyczaj, zostawiania mokrych parasoli na czas zakupow  przy wejsciu do mniejszych sklepow, rzadko sie zdarza, by ginely ale jednak, szczegolnie we Wloszech. Wracajac do parasola C. to zostawiony zostal nie w tym pojemniku a przy kasie. Wlasnie przed chwila dostalismy maila ze sklepu, ze parasol zostal odniesiony, przez roztargniona pania, ktora zabrala go przez pomylke, bedzie go mozna odebrac w piatek :)
Wrocila nam wiara w tubylcow.

Malo wazny post

Nie wszystkie sytuacje maja pozytywna strone, dzis jest jeden z takich dni kiedy nie moge sie dopatrzec tej drugiej, pozytywnej strony medalu. Po poludniu mam zamiar pojechac do Como i tam nad jeziorem szukac dobrych stron zycia.
A tymczasem opowiem wam o naszej wizycie u brata C. w niedziele pojechalismy tam na popoludniowa kawe. Oczywiscie pojechalismy tam z prezentami dla jego malych dzieci. Przy okazji odkrylismy ze slynne klocki Geomag produkowane sa pod naszym nosem we wsi obok. Moja szwagierka strasznie sie ucieszyla z prezentu, bo wlasnie maila zamiar zamawiac je w internecie.
Na koniec zostalismy obdarowani najladnieszym naszym portretem, mi sie podoba glownie dlatego ze na tym obrazku mam talie :D. Dzielo zostalo wykonane przez 5 letnia Sofije, mam nadzieje ze dzieki temu obrazkowi wojek Camillo zrozumie, ze brode nalezy golic czesciej niz raz na 2 miesiace. Tutaj wyglada jak arabski terrorysta :)

28 maja 2013

Gwozdz do trumny

Dzis nauczylam sie robic nutelle tzn. krem orzechowo- czekoladowy typu nutella. Teraz wszystkie diety maja malo sensu chociaz krem jest bez konserwantow, zbednych tluszczow i innych niezdrowych dodatow.

Jest 28 maj u nas od soboty jest wlaczone ogrzewania, mysle ze to pierwszy raz kiedy jest tak zimno pod koniec maja, ze potrzebne jest ogrzewanie. W niedziele robilam zdjecia osniezonych szczytow gor, nie nie jest to stary snieg, ktory sie jeszcze nie rozpuscil to calkiem nowy swiezutki snieg, ktory spadl w zeszlym tygodniu.



25 maja 2013

Sroki w Milano City

Siedze przed komputerem okutana kocem, pije goraca herbate i zastanawiam sie gdzie wsadzilam moje cieple skarpety, bo przeciez juz schowalam zimowe ubrania. Co chwile patrze w kalendarz i nie moge uwiezyc- jest 25 maj. Teraz mi sie przypomnialo ,ze zlozyc zyczenia mojej mamie z okazji dnia matki wiec zrobie to publicznie: wszystkiego najlepszego mamo. Wiem, wiem Dzien Matki jest 26 maja ale ja mojej skladam zyczenia juz dzien wczesniej dzieki temu jestem pierwsza :D
Dzis bylam w Mediolanie glownym powodem mojej wyprawy bylo spotkanie z Asia jak pamietacie wylosowala ona gazety kilka tygodni temu. Przy okazji przypomnialo mi sie, ze zanam pewna ulice w Mediolanie pelna sklepow z koralikami i wszystkim co potrzebne jest do wyrobu bizuterii. Wiedzialam ze Asi sie tam spodoba wiec umowilysmy sie w tej okolicy. Mimo deszczu i zimna udalo mi sie zrobic male zakupy :)


Kupilam tez male kiczowate truskawki po prostu nie moglam sie oprzec.
W jednym sklepie tego typu mozna dostac kocwiku, niewiadmomo co wybrac na co sie zdecydowac, wszystko tam sie swieci jest kolorowe a my bylysmy moze w 6 takich sklepach z kilkunastu ktore sie tam znajduja. Nie starczylo juz czasu na nic innego...
W wszystkich tych sklepach wisza sznury kolorowych kamyczkow, koralikow, perelek nie wiadomo gdzie patrzec. A do tego w jednym ze sklepow sprzedawca poinformowal nas odrazu na wstepie, ze wszystko jest przecenione o 50% powiem tak 2 razy nie musial nam powtarzac(chociaz i tak to zrobil :) )






22 maja 2013

Majtkowa zielen

Jak sie wychodzi z psem na spacer. Po pierwsze nalezy zalozyc psu obroze i przypiac smycz ale o tym wiedza prawie wszyscy. Nastepnie wychodzi sie z psem na klatke i schodami w dol do wyjscia ale to tez zrobiliby wszyscy. U nas na klatce mozna spotkac koty za ktorymi psy nie przepadaja a moj szczegolnie. Zwykle koty w takiej sytuacji uciekaja gdzie pieprz rosnie, ten ktorego ja spotkalam dzis rano szczezyl do nas zeby i szykowal sie do ataku caly napuszony. Odwrocilam sie na piecie i zabralam Bricka do mieszkania zanim doszlo do rozlewu krwi. Jednak pies juz byl gotowy do wyjscia, wiec wyjsc musi nie ma bata. Wrocilam na korytarz do tej dzikiej, rozpieszczonej bestii otworzylam winde, wyslalm winda na 3 pietro i to juz nie jest takie normalne. Pan Kot nie chodzi schodami, panicz porusza sie tylko winda. Kiedy wiedzialm, ze kot juz pod drzwiami swojego mieszkania gdzie drze sie w nieboglosy, zeby mu jego pani otworzyla, nastapilo wlasciwe wyjscie na spacer z psem.
A po spacerze zwykle pieskie zycie :)

   Dzis jest dzien zieleni majtkowej to ten kolor prawie modny, bo dokladnie jest to rok mietowego. Ja jednak wole zielen majtkowa to jasno zielony pastelowy kolor. Rano zrobilam kolczyki w ten desen.
W pierwszej wersji kolczyki maly kolor fuksja ale juz w momencie kupowania wiedzialm ze zmienie kolor, padlo na bialy i zielony.
Do kompletu dobralam lakier do paznokci.
No i mam wszechobecna zielen majtkowa.
Ostatni weekend znowu przyniosl zdobycze z odzysku tzn. jak mowi moj brat grzebalam w smietniku :)

Dosyc ladne drewniane pudelko. Ostatnio tak mnie denerwuje takie bezmyslne produkowanie smieci, tak jak by po nas mialo juz nic nie byc. To pudelko zostanie wiec ozdobione, dostanie nowe zycie i bezczelnie przeznacze go na prezent dla kogos. A co! Moze tez bedzie w kolorze zieleni majtkowej :)


21 maja 2013

Glupoty

Zrobilam dzisiaj cos glupiego, wyjelam szparagi z lodowki, obralam i ugotowalam.

Zrobilam sadzone jajko na masle, ugotowane szparagi wrzucilam na chwile na patelnie po jajku. Ulozylam szparagi na talerzu na to dalam jajko troche posolilam, odrobina czarnego pieprzu i startego parmezanu.
Tak wygladal moj obiad, zrobilam tylko jedna porcje, bo w czasie obiadu jestem w domu sama. To wlasnie ta glupota, dowiedzialam sie tego z wywiadu z Magda Gessler, w ktorym mowi, ze gotowanie dla samej siebie jest glupie. Ja nie jestem tego taka pewna a wy dla was to tez jest glupie, dodam ze ja mam towarzystwo do posilku dopiero ok. godziny 20. Codzienne chodzenie do restauracji nie wchodzi w gre, mam wiec zamiar dalej to robic chodzby nie wiem jak  bylo glupie.
Dodam tylko, ze sa to szparagi po mediolansku.
A wczoraj zrobil cos glupiego Camillo ,przynajmniejwedlug pani w kiosku. Poprosilam go by kupil mi pewna gazete.
 
Pani, ktora mu ja podawala bardzo sie zdziwila, ze facet kupuje takie czasopismo i nawet zapytala sie drugi raz czy na pewno o to mu chodzilo. C. zamiast wyprowadzic pania z bledu i powiedziec ze to dla mnie. Odpowiedzial pani, ze on szyje torebki  i wszystkie musza byc zawsze w kwiatuszki :)
Zastanawiam sie czy picie kawy w samotnosci tez jest glupie, chociaz nie musze tego wiedziec, bo i tak sie napije. 
Ocenianie jest tak samo latwe jak nie potrzebne.

20 maja 2013

Hortensje...Ach!!!

Zgodnie z zyczeniem mojej mamy wysylam jej troche naszego deszczu, bo marchewka i pomidory jej nie rosna wiec prosze bardzo
Zeby nie bylo tak smutno i deszczowo to pochwale sie moim niespodziewanym prezentem, Wczoraj mielismy gosci. Niespodziwanie postanowila nas odwiedzic nasza przyjaciolka, ze swoja corka. Oprocz truskawek i bitej smietany przywiozly nam doniczke z hortensjami. Az mnie zatkalo jak je zobaczylam.
Teraz musze poczekac az ten deszcz dotrze do Polski i wtedy bede mogla je wysadzic do ziemi. Tak sie sklada, ze poprzedni lokatorzy tez mieli hortensje w ogrodzie i ja moja posadze dokladnie w tym samym miejscu.

Corka mojej przyjaciolki ma prawie 8 lat za kazdym razem jak nas odwiedza dostaje cos do zabawy. Wczoraj dalam jej stemple, kolorowe tusze i flamastry pobawila sie chwile ale zainteresowaly ja moje prace haftowane krzyzykami. Wyjelam jeden prosty zestaw z mojch zapasow pokazalm jej co i jak, pojela w lot o co chodzi. Przez reszte popoludnia dziecka jakby z nami nie bylo machala dzielnie igla z jezykiem na brodzie. Zdolna bestia.

16 maja 2013

Psie gniazdo

Na poczatku tego postu chcialabym zaznaczyc, ze mam nowa klawiature na ktorej nie wszystko jest tak jak na starej np. litera "z" jest na miejscu "y". Do moich standardowych bledow i braku polskich liter moga dolaczyc nowe np. wzrayz.
Dobra ogloszenia mamy juz za soba, moge przejsc do spraw bierzacych. U nas pada i to tak porzadnie ale ja nie marudze, mi sie nawet podoba przynajmniej nie smierdzi gnojem tak jak przed wczoraj(ups!moze powinnam napisac obornikiem) Szkoda mi tylko psa, ktory upatrzyl sobie nowe legowisko. Prosze panstwa oto pierwszy pies, ktory ma swoje wlasne gniazdo :)
Galazki naskladalam tam ja a Brick tylko je odpowiednio wykorzystal, czasami jak mu sie znudzi przenosi sie za kompostownik ale do tego jest potrzebna pogoda bezdeszczowa, ktorej narazie brak.
Ostatnio bawilam sie znowu szmatkami i wyszlo mi etui na chusteczki higieniczne.

Musze ich zrobic wiecej, bo sa bardzo praktyczne.
Podziele sie tez moim odkryciem a raczej pochwale nowym zakupem, ktory zawsze wydawal mi sie zbednym wydatkiem, az w koncu sie skusilam.
Niby nic a zmienilo moje zycie, zwlaszcza kiedy szyje :)Jakby ktos nie wiedzial jest to magnes, zawsze myslalam ze mi to nie potrzebne, bo mam tyle uroczych igielnikow. Okazalo sie ze to jest o duuuuuzo wygodniejsze, bo nie musze wbijac szpilek w poduszke wystarczy, ze odloze je w poblize magnesu a one sobie same wskocza na gore. Kiedy korzystalam z poduszeczki czesto zdazalo mi sie nie wbijac ich a odkladac byle gdzie zeby bylo szybciej teraz juz nie ma tego problemu. Najlepiej wydane 5 euro w tym miesiacu :)

12 maja 2013

Vintage

W ostatnim tygodni spotkala mnie mila niespodzianka dostalam zupelnie przez przypadek kilka robotkowych gazet z poczatku lat 80. Stalo sie to za sprawa Camillo, ktory odpowiedzial na ogloszenie pewnej pani o starych komiksach do oddania.
Mimo ze gazety traktuja glownie o robieniu na drutach czyli cos czym ja sie nie zajmuje to dla mnie sa ciekawa lektura. Znalazlam w nich reklamy produktow o ktorych w Polsce w tym czasie nawet nie bylo slychac.
 Takie maszyny do szycia byly tylko i wylacznie w sferze marzen .

W jednym z numerow znalazlam artykul bardzo na czasie o strojach i prezentach na pierwsza komunie. Tak strojono dzieci we Wloszech w 1980.

A takie byly propozycje prezentow na ten czas.