28 listopada 2013

Swiateczne "zrob to sam" dla kazdego

Odkad nasz dom opanowaly plyty winylowe, przygotowania swiateczne zeszly na drugi plan. Jednak wczoraj w tak zwanym miedzyczasie udalo mi sie przygotowac kilka nowych ozdob, musze spieszyc, bo u nas pierwsze ozdoby pojawia sie juz w najblizsza niedziele a choinka 7 grudnia.
Zaczelam od filcowej gwiazdy, zrobienie jej jest proste jak budowa cepa. Kazdy sobie moze taka zrobic, wystarczy kawalek filcu, nozyczki i klej na goraco albo zszywacz biorowy, linijka i olowek. Na powyzszym zdjeciu sa 2 gwiazdy w dwoch roznych rozmiarach.
Do wykonania wiekszej porzebny jest kawalek 30x45cm. Wycinamy 6 kwadratow o boku 15 cm, kazdy nacinamy jak na zdjeciu z nozyczkami, porem kazy kawalek zawijamy na zmiane jak na zdjeciach i zklejamy juz zszywamy konce. Robimy tak ze wszystkimi kwadratami, nastepnie przyklejamy wszystkie czesci tworzac gwiazde. To swietna ozdoba na drzwi, jedna taka zawisnie w firmie C. Szara gwiazda jest zrobiona z kwadratow o boku 10 cm.
Udalo mi sie zrobic tez 4 sznurkowe bombki, pierwszy raz zrobilam takie 7 lat temu i co roku obiecywalam sobie dorobic ich wiecej.
To kolejna ozdoba, ktora moga zrobic wszyscy i nie trzeba miec specjalnego sprzetu. Potrzbny jest sznurek, klej wikol, nozyczki i baloniki, opcjonalnie farba w sprayu.
Dmuchamy balon do wielkosci jaka nam odpowiada i wiazemy porzadny supel. Sznurek moczymy w kleju lekko rozcieczonym woda, najlepiej uzyc do tego jedno razowego talerzyka i mozna pomuc sobie pedzelkim.
Owijamy tym sznurkiem balon az nam sie znudzi i zostawiamy do wyschniecia w suchym i cieplym miejscu. Najlepiej bedzie jesli balon powiesimy. Ja nie posiadam suszarki do prania wiec uzylam stojaka do nut :)
Moje bombki tak sobie wisialy do rana, kiedy juz byly suche lekko popchnelam palcem miejsca gdzie sznurek za bardzo przykleil sie do balona i zrobilam dziurke zeby zeszlo powietrze. Ja niestety zastosowalam za duzo kleju i zrobila mi sie taka jakby blonka miedzy sznurkami, wiec powycinalam ja nozyczkami. 
Na koniec 2 z nich pomalowalam na niebiesko i srebrno, najlepiej robic to na zewnatrz. Jak widac na zalaczonym obrazku pogoda u nas piekna na pierwszy rzut oka, jak sie okazalo potem bylo jakies -5°C i wychodzenie golymi stopami na cementowe plytki jest malo sprytne. 

27 listopada 2013

Flash candy

To dobry czas by zorganizowac candy beda mikolajki, bedzie gwiazdka, beda nawet urodziny mojego bloga. A foremki do ciastek do moim zdaniem dobry prezent dla wszystkich, bo ciastka lubia wszyscy a te domowej roboty to na pewno. Znowu zainspirowal mnie post na agnieszkowym blogu . Wybralam foremki caloroczne do nich napewno bedzie cos jeszcze ale to niespodzianka :)
Zasady sa takie, trzeba :
-wyrazic chec udzialu w komentarzu pod tym postem
-zamiescic podlinkowany baner o candy na swoim blogu
-mieszkac w Polsce
-trzeba chciec piec ciasteczka :)
Czekam na zapisy do niedzieli do godziny 20.00

24 listopada 2013

Sobota w kolorze lilla-roz

Jakis miesiac temu otworzyli nam tu we wsi Jysk wszyscy wiedza, ze to sklep z wyposazeniem wnetrz. Nigdy wczesniej nie mialam z nim do czynienia i teraz po blizszym poznaniu nie zaluje. Wedlug mnie ceny tam maja sie nijak do jakosci. Wszystko jakies takie bylejakie za duze pieniadze. Zdecydowanie wole kupowac w sklepach z uzywanymi rzeczami, a najlepiej jak sie trafi cos za darmo w smietniku :)
Jednak w piatek musialam kupic cos na okno w sypialni w sensie firaki/zaslonki czy jak tam sie to nazywa. Weszlam do tego sklepu i nic tam nie znalazlam gotowego, cala firankowa oferta byla jak dla mnie zalosna ale znalazalam opakowanie materialu na metry w kolorze pasujacym do naszej zimowej koldry.  Juz w sobote rano uszylam firanki i teraz mozemy spokojnie spac przy podniesionych zaluzjach. Wielka ulga, bo ja nie jestem przyzyczajonia do spania w totalnych ciemnosciach. Do kompletu powstano poduszki ozdobne na lozko.
Potem na smietniku znalazlam sliczne 2 angielskie talerze, komus juz sa nie potrzebne a mi sie bardzo podobaja wiec mam. Nawet jesli mialam bym z nich nie jesc to moga sluzyc jako np. podstawka po swieczke.
Do tego rano zadzwonila do nas pani, ktora kilka miesiecy temu podarowala nam troche ksiazek i starych gazet robotkowych. Znowa zrobila porzadki i postanowila pozbyc sie wielu ksiazek, ktore nam bardzo sie spodobaly. Pojechalismy wiec po nie, ja w ramach podziekowania podarowalam jej jedna z moich toreb,  tak jej sie spodobala,  ze dostalam jeszcze swiateczna swieczke lekko kiczowata ale jak sie ja zapali to spelania swoje zadanie jak kazda inna.
Zycze wszystkim fajnego poniedzialku, ja w tym tygodniu bede swietowac. Wlasnie zaczyna sie moj 14 rok na emigracji. Latwo to liczyc, bo pierwszy raz przyjechalam do Wloch w listopadzie 2000 roku.
Doniesienie z winylowego poligonu, znajdujemy tam wiele pierwszych wydan, odswiezamy sobie stare piosenki z naszego dziecinstwa no bo w 1985 roku to ja jeszcze bylam dzieckiem:)


21 listopada 2013

Szalenstwo trwa i rozwiazalam zagadke

Zaczyna mi sie podobac grzebanie w tych plytach, jestesmy w trakcie katalogowania tego calego majdanu. To naprawde jest kawal swiatowej muzyki, do tej pory znalezlismy plyty znanych i mniej znanych wykonawcow ze wszystkich stron swiata. Otworzylo nam sie calkiem nowe okno na swiat okazalo sie ze jest duzo ludzi wokół nas, ktorzy kolekcjonuja winyle. Przy okazji dowiadzialam sie jak wielka wiedze na ten temat ma Camillo i to nie tylko na temat wykonawcow, ktorzy mu sie podobaja.
Wczoraj wieczorem przejzelismy malutka czesc i wsrod nich znalazly sie 3 polskie plyty.
Nigdy bym nie pomyslala, ze Mazowsze to nasz produkt eksportowy, wiedzialam ze jesdzili na wystepy zagraniczne ale zawsze myslalam, ze byly one organizowane dla Polonii.
Kolejne zaskoczenie to Ewa Demarczyk, nogdy bym sie jej nie spodziewala w szwajcarskiej kolekcji plyt. Nie dlatego ze tej pani brak talentu ale glownie dlatego ze polskie pieosenki opieraja sie glownie na tekstach, trodno jest doceniac ta muzyke bez zrozumienia slow.
Duet fortepianowy Marek i Wacek zaskoczyl mnie najmniej. Pamietam go z niedzielnego "Koncertu zyczen" z lat  '80. 
Zanim zaczelo sie to szalenstwo plytowe, zdazylam skoczyc kolejna czapke szydelkowa. W poniedzialek zostala kupia kupiona wloczka i wieczorem czapka juz byla faktem. 
Zawsze jak staje przed polka z kolrowymi motkami tek wloczki to glupieje, najchetniej kupilabym wszystkie a potem mieszla kolory w nieskonczonosc. Moze w tym roku Mikolaj przyniesie wszystkim naszym znajomym kolorowa czapke Myboshi :)
Na koniec postu rozwiazanie zagadki z poniedzialku. Odkrylam to przez przypadek w sklepie z wyposarzeniem do domu znalazlam to ustrojostwo zapakowane na opakowaniu bylo zdjecie. Wyjasnilo mi sie wszystko. 
To po prostu zatyczka do kuchennego zlewu, ktorej mi bardzo brakowalo i nie moglam dokupic odpowiedniej. Po prawie 2 latach okazalo sie, ze mialam ja caly czas w domu :)


20 listopada 2013

Widzialy galy co braly :)

Okazuje sie, ze nie trzeba byc polakiem zeby miec ulanska fantazje. Camillo udowadnia mi to bardzo czesto. A co wymyslil tym razem? Kupil 3200 plyt winylowych, oczywiscie po okazyjne cenie. Naogladal sie programow na kanale History o kupowaniu i sprzedawaniu staroci,postanowil zaczac od winyli.
Od wczoraj nasz dom opanowaly czarne krazki, takich papierowych toreb jest ok 100. Podobno sa juz potencjalni kupcy, jak sie okazuje wielu ludzi kolekcjonuje stare plyty. A my tu mamy wszystkie rodzaje i style muzyki od lat 50 do wspolczesnosci.
Narazie zajmuja kazdy wolny kat w salonie i przyprawiaja mnie o gesia skorke za kazdym razem jak sie tam patrze. Nie moge narzekac na nude, bo kiedy juz mysle, ze zaczyna sie robic jalowo i kazdy dzien jest taki sam C. zawsze wyskoczy z czyms nowym a ja cierpliwie znosze prawie wszystkie te jego pomysly.
Do soboty caly ten balagan ma zniknac z mojego salonu, na szczescie jest miejsce w  jednym z pokoi, gdzie do tej pory mieszkaly instrumenty. No i mam nadzieje, ze to sytuacja tymczasowa, wszystko zostanie szybko sprzedane a my bedziemy obrzydliwie bogaci :) Szkoda mi tylko Bricka, bo straci swoja ulubiona miejscowke za piecem.
Lubi sie ukrywac w tym pokoju, bo prawie wcale tam nie zagladamy poza weekendem. Przez jakis czas to bedzie miejsce plyt. 
Jak to dobrze, ze od grudnia nie bedziemy juz mieli kablowki, mnie jest do niczego nie potrzebna a Camillo telewizja inspiruje do takich szalenstw...

18 listopada 2013

Pracownia wersja 3.1 i zagadka

Moja pracownia sie przeniosla albo raczej zostala przeniesiona przeze mnie do sypialni a sypialnia zamieszkala w mojej dawnej pracowni. Stalo sie to w sobote tydzien temu, teraz mamy wreszcie cisze i spokoj w sypialni a ja pare metrow wiecej w pracowni.
Po przeprowadzce dorobilismy sie nawet telewizora w sypialni, stalo sie to wbrew mojej woli ale biorac po uwage fakt, ze w ciagu tygodnia zostal on wlaczony tylko 1 raz, pewnie szybko wroci tam skad przyszedl. Dodatkowo na jego nie korzysc przemawia super  stolik.
 Moje krolestwo przenioslo sie do pokoju z oknem, wychodzacym na dziedziniec. Teraz bede najlepiej poinformowana mieszkanka bloku :).
Na oknie zawisla firanka, ktora bardzo mi sie podoba i az szkoda, ze mam tylko jedno okno.


Calos wyglad mniej wiecej jak w poprzedniej wersji, w nowej sypialni nie zmiescila sie toaletka wiec zostala tam gdzie byla. 
Na stole panuje lekki balagan, bo zaczelam robic bombki, niestety nie bardzo mi to idzie, bo chyba w czasie przeprowadzki zgubilam gdzies moja wene. 

Wszystko sobie lezy i czeka...
Teraz jeszcze mala zagadka bez nagrod, kto wie co jest na zdjeciu i do czego sluzy. Podpowiem, ze jest z plastiku i uzywa sie tego w kuchni. Bylo to juz na wyposazeniu mieszkania jak sie wprowadzilismy i dzis dopiero odkrylam do czego sluzy. Ciekawa czy ktos z was to wie.

17 listopada 2013

Znowu urodzinowo!!!

Jak na osobe, ktora nie lubi obchodzic swoich urodzin dostaje duzo prezentow z tej okazji. Juz minelo prawie 2 miesiace od tego dnia a ja znowu dostalam prezent urodzinowy. Tym razem dostarczono mi go osobiscie :)
Nie myslalam ze kiedys to powiem ale w tym roku nie moge doczekac sie zimy. Mam juz 2 nowe czapki zrobione moimi raczkami a dzis dostalam super rekawiczki i fantastyczny szalik.

Rekawiczki maja 2 biale paluchy wskazujacy i kciuk sa przystosowane do telefonow z ekranem dotykowym a szalik jest delikatny i mieciutki no i ma chyba ze 3 metry. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak kupic wloczke w odpowiednich kolorach i dorobic czapke w odpowiednich kolorach. 
Przyjechalo do mnie tez wspomnienie lata moje ulubione piwo cytrynowe. To nowosc na rynku wloskim ale to pierwsze piwo cytrynowe, ktore mi smakuje na tylko 2% alkoholu i jest boskie. W mojej prywatnej liscie przebojow wyprzedzilo nawet coca-cole light, ktora do tej pory byla moim ulubionym napojem. Takie napoje sa na specjalne okazje na codzien jest kranowka :)

15 listopada 2013

Niesamowite

Dostalam dzis niespodzianke, bardzo niespodziewana niespodzianke. Nie wiem co powiedziec.
 Moja kolezanka z ktora siedzialam przy jednym stoliku juz w zerowce wyslala mi prezent troche na urodziny a troche na rozweselenie. Dziekuje A. :)
Magnes jest juz na lodowce, siatka wyladuje w torebce na podreczne zakupy, na serwetki juz mam pomysl, wafelkami zaopiekowal sie juz Camillo. No i wydalo sie z jakiej czesci  Polski pochodze, tak tak Chelm to jeszcze Polska :)
Do prezentu dorzucil sie jej synek, ktorego nigdy na zywo nie widzialam ale znam go z wielu zdjec, ktore co jakis czas przysyla mi jego mama. 
Nie wiele moge napisac po prostu jestem wzruszona. :)

14 listopada 2013

Listopad na smietniku

 Juz jest troche bardziej jesiennie, slonce sie schowalo :( Wszystko wrocilo do normy listopad jest troche bardziej listopadowy- zimniej jednym slowem. Bede mogla w koncu zapalic nowy wosk. Ostatnio udalo mi sie znowu wrocic ze smietnika z nowymi zdobyczami. Zauwazylam, ze nie tylko ja tak robie jest wiele osob, ktore w ten sposob odzyskuja to co dla innych bylo smieciem. Zdaza sie nawet tak, ze niektre rzeczy nie sa wyrzucone a odlozone tylko obok smietnika tak jakby z mysla o innych. Jak inaczej wytlumaczyc sloiki, ktore znalazlam pod kontenerem zamiast w.

Dwa pierwsze z lewej sa to sloiki wloskiej firmy Bomioli czesto takie kupuje na przetwory albo dostaje od  tesciowej. A te akurat komus zawadzaly w domu i dobrze, bo akurat mi sie przydaly :) Pekaty sloj pelen sznurkow jest po warzywach w oleju.
Kolejne dwa znaleziska to szklane swieczniki, dokupilam tylko swiece i oto mam czym oswietlac zimowe wieczory. Swiecznikow wlasciwei bylo 3 ale tej ostati taki nie do pary stal sie podstawka pod pilke bejsbolowa(nie wiem jak to sie pisze) z autografem ulubionego basisty C. grajacego w jego ulubionym wloskim zespole.
Gdyby ktos byl ciekawy to chodzi o Elio e le storie tese, zdaniem wielu najlepsi muzycy w tej czesci Europy.

12 listopada 2013

Sloneczny listopad

Piekna zlota jesien trwa, slonce ogrzewa nam mieszkanie bardzo mnie to cieszy, bo po goracym lecie kiedy upaly bardzo mi dokuczaly wreszcie polubilam sloneczne dni.
W sobote moja pracownia zmienila pokoj przenioslam sie do sypialni a sypialnia wyladowala w mojej dawnej sypialni, dzieki temu ja mam wiecej miejsca. Rozwiazalismy w ten sposob problem z halasami za oknem juz zaden piekarz nas nie obudzi, bo okno nowej sypialni wychodzi na ogrod. Kiedys jak zrobie zdjecia to pokaze jak to teraz wyglada.
A tym czasem zajadam sie nowym deserem, wypatrzylam go u Agnieszki wczoraj zrobilam go po raz pierwszy a dzis byla powtorka juz z odpowiednim sprzetem.
Dzis z samego rana wybralam sie po maszynke do obierania jablek. Mialabym ja juz od dawna gdyby nie moja glupota, Camillo kilka razy mi ja pokazywal w sklepie a ja za kazdym razem smialam sie, ze jablka to ja jeszcze potrafie obierac. Dopiero post Agnieszki uswiadomil mi co to ustrojstwo robi z jablkiem i teraz za jednym zamachem mam jablko obrane, pokrojone i wyciety ogryzek. Cudo po prostu :)
Piekna pogoda podoba sie tez naszemu psu, ktory po prostu uwielbia grzac sie na sloncu.
Mimo ze narazie nic na to nie wskazuje, by byly nam potrzebne cieple ubrania ja na wszelki wypadek zrobilam kolejna czapke na szydelku. tym razem dla Camillo.  Kiedys napewno zima przyjdzie, zawsze przychodzi.

A na koniec jeszcze piosenka, ktora ostatnio czesto gosci w naszym domu.

7 listopada 2013

Myboshi mania


Myboshi to nazwa firmy zalozonej przez dwoch chlopakow z Niemiec. Podobno kiedy byli na obozie narciarskim w Japoni w czasie wolnym nie mieli nic do roboty i hiszpanska kolezanka pokazala im jak sie robi na szydelku. Potem zaczeli robic te kolorowe czapki we wszystkich kolorach ,innym narciarzom na innym obozie spodobaly sie ich wyroby i zapytali sie czy nie mogliby kupic. Tak wpadli na pomysl rozkrecenia biznesu, napisali 2 ksiazki z wzorami juz nie tylko czapek. Doszli do wniosku,ze najlepsza bedzie wloczka mieszana 70% akrylowej i 30 % welny merino uzywa sie do niej szydelka nr.6, mozna wybrac   odpowiedni kolor wsrod 36 dostepnych. Nowoscia jest to ze do ksiazek dolaczane sa firmowe metki, podobno dzieki temu zaczyna to byc bardzo modne wsrod mlodziezy. 
Firma liczy sobie prawie 3 lata w tym roku moda na wlasnorecznie zrobiona "beretke" dotarla tez do Wloch i Szwajcarii. Podobno jest to najpopularniejsza wloczka w Niemczech a ich pierwsza ksiazka osiagnela naklad drugiego Harry Pottera. 
 Dzis juz moge sie pochwalic pierwszymi rezultatami mojego szydelkowania. Pierwszy raz pracowalo mi sie tak dobrze, nie wiem czy to zasluga wloczki czy moze nareszcie do tego doroslam ale napewno bede kontynuowac. 
To moja pierwsza ukonczona czapka, no dobra prawie ukonczona, bo zabraklo mi wloczki na pompon i na zakonczenie czapki na szaro. 
Potem zrobilam czapke czerwona a wlasciwie bordowa na zdjeciach tego nie widac, bo zostalo zrobione tabletem, nasz aparat dzis pracuje :)
Wczoraj rozmawialam z moja mama przez telefon i pochwalilam sie, ze robie czapke na szydelku. Bardzo sie zdziwila, stwierdzila ze czapki na szydelku nie da sie zrobic. Potem to ja bylam lekko zdziwiona, bo moja osobista, wlasna matka zrobila mi czapke na szydelku wlasnymi raczkami jakies 8-9 lat temu. Ja mam na to dowod rzeczowy w postaci oczywiscie czapki. Zrobilam zdjecie coby mamusi pamiec odswierzyc :)



6 listopada 2013

Pora na szydelkowanie

Szydelkowanie musi byc modne, bo skoro wzieli sie za to nawet faceci to pomyslalm, ze ja nie moge byc gorsza. W koncu nauczono mnie szydelkowac juz w dziecinstwie, wiec tak- umiejetnosc posiadam wystarczy odswierzyc. A kiedy w moim ulubionym sklepie Do it Migros Garden pojawila sie wloczka myboshi postanowilam, ze ja musze sprobowac. W sobote kupilam pierwsze motki ale okazalo sie za malo, potem dokupilam kolejne i dzis bylam po dostawe poraz kolejny :)
No i teraz w kazdej wolnej chwili siadam wygodnie i macham szydelkiem.
Jak widac pogoda sprzyja by robic to na swierzym powietrzu, jak sie juz robi chlodniej to mam welniany koc vintage. Koszyczek na robotke tez wiekowy wyciagniety z piwnicy tesciow, ubralam go tylko w nowy material. Drugi kosz tez z tego samego zrodla wykorzystalam na zapasy wloczki, bo jak sie okazalo juz jej troche mam. A swoja droga to dom rodzicow Camillo przypomina wielki pchli targ, oni nie wyrzycili niczego od 1959 roku.  Kiedy zabieralam te kosze patrzyli sie na mnie troche dziwnie, nie mogli uwierzyc ze podobaja mi sie te starocie ale z drugiej strony na co liczyli kiedy je postanowili zachomikowac.
Nie samym szydelkiem czlowiek zyje, pogoda taka piekna  to przeciez nie moge psa trzymac w domu lub ogrodzie. Chodzimy wiec do lasu, sciezki juz nam sa bardzo znane ale jak jest piekne slonce to robie tez zdjecia. 

Zrobilam zdjecie tej rosliny ale nie wiem co to jest. Nawet nie wiem czy to kwiat czy owoc.
Do kompletu zdjecie pieknej listopadowej pogody, takiego slonca o tej porze roku to ja nie pamietam nawet w tej szerokosci geograficznej. Wracalam sobie piechota z poczty i musialam to utrwalic na pamiatke. 
Po drodze spotkalam tez drzewo z owocami kaki, ktore byly na wyciagneicie reki, ja jakos nie potrafie tak po prostu sobie wziac z cudzego drzewa...
Tu znowu widok na Brunate pisalam o tym miejscu tutaj . Nie zawsze mozna zrobic takie zdjecia zazwyczaj widocznosc jest mala. 
Zeby zawsze listopad taki byl. 

5 listopada 2013

Swiateczne hafty

  Wyrwano nas sila z lozka dzis rano, piekarz juz po raz kolejny zafundowal nam pobudke. Nasi sasiedzi korzystaj z uslugi dostarczania pieczywa do domu a pan uslugodawca czyli piekarz przywozi im to miedzy 4.30 a 5.00 zostawia wszystko w skrzynkach na poczte a w miedzyczasie samochod na wlaczonym silniki i z mrogajacymi swiatlami czeka na niego pod oknem naszej sypialni. Latem nas budzil wlaczonym silnikiem, teraz okna mamy zamkniete a pulsujace czerwone swiatlo to tez niezly budzik.
No to skoro nie spie od 5 to postanowilam ten czas wykorzystac na zrobienie zdjec nowej gazety z haftem.
Wydaje mi sie ze jest tam kilka fajnych motywow swiatecznych, moze sie komus cos spodoba.