27 marca 2014

Fast food na "smutne momenty"

Poczatek tygodnia nie byl dla mnie zbyt laskawy. Troche sobie pochorowalam ale juz jest ok.
Dzis mam do zaproponowania 2 dania poniekad fast food. Jedno to nuggets z kurczaka, kiedys jadalismy je w momentach zwanych w naszym domu "smutnymi". Smutne momenty to takie kiedy nie ma czasu na gotowanie a nawet na zrobienie zakupow zdazalo sie to wtedy kiedy duzo pracowalismy, malo przebywalismy w domu. Tak bylo kilka lat temu kiedy firma Camillo sie rozwijala, kiedy pracowalismy prawie dzien i noc 7 dni w tygodniu dom sluzyl nam  za miejsce gdzie mozna sie troche przespac i przebrac ewentualnie umyc. W lodowce bylo zazwyczaj tylko swiatlo a my jadalismy glownie "na miescie". Ja wtedy pracowalam w Mediolanie a mieszkalismy pod miastem. Zdazalo sie ze wracalam z pracy i prosto z pociagu szlam do jego firmy po drodze kupujac kolacje  najlatwiej bylo to zrobic w barze szybkiej obslugi, ktory byl po drodze. Robilismy przerwe kolacjowa i po niej zabieralismy sie do pracy.
Oczywiscie nie zdarzalo sie to codziennie ale i tak za czesto. Takie zycie wymagalo od nas wielu poswiecen ale oplacalo sie. Teraz dzieki temu ja moge pracowac w domu a Camillo pracuje w normalnych godzinach i prawie zawsze jada domowy obiad. Tylko czasami zdazaja sie te "smutne momenty" ale ja prawie zawsze jestem do nich przygotowana. Po prostu mam zawsze cos domowego w zamrazace do odgrzania. Moga to byc np. nuggetsy z kurczaka zrobione w domu.
Potrzebujemy
Piers z kurczaka ok 500g
2 kromki chleba bialego moze byc tostowy
pol cebuli
1 zabek czosnku
2 lyzeczki sosu sojowego
1 lyzeczke musztardy
sol
Do panierowania
Z tych skladnikow robi sie takie ciasto jakby nalesnikowe
1 jajko
80g maki
80g mleka
Proszek do piecznia pol lyzeczki
Nastepnie bulka tarta do obtocznia
Najlatwiej zmielic mieso w mikserze razem z reszta skladnikow ale mysle, ze maszynka do miesa tez sie nada. Mieso z kurczaka zmielone jest bardzo lepkie latwo daje sie formowac, robimy wiec male, plaskie kotleciki  potem maczamy je w ciescie i obtaczamy w bulce tartej potem nie pozostaje nic innego jak usmazyc. Do tego zielona salata i obiad gotowy. Nuggetsy mozna tez wystudzic i zamrozic a w sytuacji kryzysowe odgrzac w piekarniku nie polecam mikrofalowki, bo zrobia sie gumowe i zamiast kotletow bedziemy mieli kurczakowe haribo:)
Druga propozycja fast foodowa nazywa sie tak dlatego ze mozna ja zrobic naprawde szybko. To wlasciwie rodzaj dziwnej salatki. Wymyslilysmy ja kiedys z moja biurowa kolezanka pewnego letniego dnia. Bylo tak goraco, ze za nic nie chcialo nam sie opuszczac klimatyzowanego budynku. Obie mialysmy w lodowce jakies resztki z obiadow z poprzednich dni. Okazalo sie, ze mamy pomidorki koktajlowe, gotowana fasolke szparagowa, kawalek fety i opakowanie kuskusu. Olej z oliwek, ocet balsamiczny i sol jest na wyposazeniu zawsze w kazdym wloskim miejscu pracy. Za pomoca czajnika bezprzewodowego przygotowalysmy kuskus do tego dodalysmy nasze warzywa i pokrojona fete. Przyprawilysmy oliwa z oliwek. Gotowe. 
Tak powstalo danie, ktore ja przygotowuje do tej pory. 

22 marca 2014

I po wszystkim

Stalo sie ja juz wiem do kogo pojedzie paczka z gazeta i materialami. Zglosilo sie 54 osoby i z nich zostala wylosowana jedna. Nie liczylam komentarzy podwojnych, moich i tych osob, ktore nie wyrazily checi udzialu w zabawie. Za pomoca systemu random zostala wybrany numer 19 i wedlug moich obliczen to komentarz Barbary Niezgody. Gratuluje i bardzo sie ciesze, bo moj prezent pojedzie w moje prawie rodzinne strony czyli do Krasnika
Czekam na dokladny adres i okolo wtorku postaram sie nadac paczke. Mojego maila mozna znalezc w profilu.
Uprzejmiie donosze ze u nas sie rozpadalo, zrobilo sie zimno. A oto nasze psy kiedy zawiazuja sojusz przeciwko diabelnej maszynie, ktora co jakis czas krazy po domu-odkurzacz. Jak sie boja to sie chowaja razem a odkurzacz to ich wspolny wrog. To jest jeden z niewielu momentow kiedy Popa nie merda ogonem po za spaniem oczywiscie, bo kiedy nie spi jej ogon jest zawsze w ruchu. Popa to taka mala kulka szczescia, jest zawsze zadowolona 24/7

Jak dobrze miec sasiada

Ja to mam talent. Wyszlam spod prysznica z poparzonymi stopami tzn. nie stalo mi sie nic zlego ale czyje stopy takie lekko przypieczone. Z tutejszych kranow leci wrzatek i ja dzis o tym zapomnialam otworzylam wode i zanim weszlam do kabiny woda zdarzyla rozgrac brodzik w polaczeniu z moim lodowatymi stopami  byl efekt psssss. Moze sobie zapamietam na dluzej zeby nie odkrecac wody na maksa:)
Wiosna  przywitala nas ochlodzeniem dzis bylo tylko 18°C w porownaniu z niedziela kiedy bylo ok 27°C. Wieczorami jest jeszcze chlodno i dzieki temu nabawilam sie bolu gardla.
Dzis robilam kolejne zdjecia wiosny daleko nie musialam szukac, bo zakwitla nam czeresnia co mnie bardzo zdziwilo, bo zapomnialm ze to drzewo rosnie nam w ogrodzie. W zeszlym roku zakwitla a na drugi dzien byla wichura z deszczem no i bylo po kwiatkach dlatego dzis polecialam z aparatem, by uwiecznic ten cud natury :), bo jutro ma znowu padac. Poprawka juz pada.
Do tego zrobilam zdjecia dziko rosnacych kwiatkow a jakich dowiecie sie ze zdjecia, bo nie posiadam polskich znakow i nazwa ich wychodzi bez sensu .
No i jeszcze kwiatki z dnia kobiet ,udalo im sie przetrwac i nawet rozkwitlo ich duzo wiecej. 
Kiedy tak latalam sobie z aparatem po ogrodzie przydybala mnie sasiadka i obdarowala mnie paczka kawy w kapsulkach, ktora kupila przez pomylke. Akurat sie nadawaly do mojego ekspresu(moglam go chociaz umyc do zdjecia) :) 
Musze powiedziec ze mamy fajnych sasiadow jak na ludzi, ktorych krotko, bo mieszkamy tu 2 lata to sa to naprawde swietni ludzie chociaz nie bez wad. 
Kiedy w stycznui zachorowalismy obydwoje i przez tydzien ani ja ani Camillo nie wychodzilismy z domu to kilka osob zadzwonilo  zeby sie zapytac czy wszystko ok, bo nasz samochod stoi calymi dniami na parkingu i zaczeli sie martwic. Jak sie dowiedzieli, ze chorujemy to zaproponowali zrobienie zakupow. No kto ma takich sasiadow?
Druga moja sasiadka taka bardziej psiapsiolka podzielila sie ze mna swoja kolekcja probek kosmetykow z apteki jak dowiedziala sie, ze ja tylko takich uzywam. Teraz krem do rak Nuxe musze miec koniecznie. 

Jeszcze inna czesto zaprasza mnie na kawe, zebym tak calymi dniami nie siedziala sama w domu. Pani, ktora jest przede mna w grafiku korzystania z pralki i ona zawsze informuje mnie ze juz skonczyla dzieki temu nie musze czekac do wieczora kiedy zacznie sie moja tura. Robi to z czystej uprzejmosci. 
Podoba mi sie, ze nie mijamy sie z sasiadami po cichu na klatce zawsze znajdzimy czas na krotka pogawetke o tym co slychac albo zeby pokopac pilke z ich dziecmi, czy podrapac psa.
 Mysle, ze kiedys zmienimy mieszkanie i wtedy po raz pierwszy w zyciu bedzie mi bardzo szkoda ze wzgledu na sasiadow. 
A my tu jutro bedziemy losowac osobe do ktorej pojedzie gazeta i szmatki:) 

17 marca 2014

To marzec??

Dzis krotko, bo tutaj chcialam odpowiedziec na maila osobie, ktora pytala sie o aide w motylki. To jest aida DMC z serii Impressions. Nie moge odpisac na maila, bo mi sie gdzies zawieruszyl :)
A my co?
O!! Takie mamy lato, Brickowi brakuje tylko drinka z parasolka :)

Dla rownowagi Popa, ktora przed sloncem sie ukrywa.

15 marca 2014

Szalik jak Naviglio Grande

Wczorajsze targi nie zachwycily mnie wcale ale o tym pisalam juz w poprzednim poscie. Teraz napisze o tym co spodobalo mi sie bardzo. Chodzi o szalik a wlasciwie o bardzo dlugi szalki ma miec dlugosc Naviglio Grande. Tak to dobry moment na zadanie sobie w myslach pytania: Co to do cholery jest to Naviglio Grande???
 To kanal , ktory ma swoj poczatek w rzece Ticino od ktorej ma nazwe szwajcarski kanton w ktorym mieszkam. W skrocie mozna by powiedziec, ze dzieki niemu Szwajcaria ma wodne polaczenie z Mediolanem. Sam kanal ma dlugosc ok 50 km szeroki jest na 22 do 50 m w koncowym odcinku zweza sie do 12 metrow. Dokladnie nie wiadomo kiedy kanal powstal mowi sie, ze ma swoj poczatek we wczesnym sredniowieczu  byl pierwszym tego typu dzielem czlowieka w tamtych czasach w Europie. Poczatkowo powstal w celach obronnych. Dopiero ok 1211 kanal dociera do bram miasta gdzie obecnie ma swoj koniec czyli w okolicy Porta Ticinesa. Po koniec XIII wieku staje sie tez kanalem zeglownym i w momencie kiedy zdecydowano sie na budowe najslynniejszego mediolanskiego kosciola czyli katedry Narodzin sw. Marii znanej wszystkim jako Duomo(czyli po polsku katedra) uzywano kanalu jako drogi wodnej do transportu blokow marmuru potrzebnych do konstrukcji.
Naviglio Grande albo lepiej ta czesc znajdujaca sie w granicach miasta to okolica bardzo rozwinieta. Pelno jest tam bardzo starych, malych urokliwych sklepikow, galerii(sztuki nie handlowych) tam znajduja najfajniejsze kawiarenki, paby, restauracje. Tam toczy sie nocne zycie Mediolanu, tam mozna przez cala noc krazac od lokalu do lokalu, sluchac muzyki na zywo. To ulubione miesce artystow, poetow, malarzy no i muzykow tutaj czesto odbywaja sie pchle targi. Mozna tez wsiasc w statek turystyczny i zwiedzic ta czesc Mediolanu droga wodna. 
Zdjecia niestety nie sa mojego autorstwa, bo kiedy tam bywalam w jakims innym celu niz turystyczny. Nigdy nie pomyslalam zeby utrwalic to na zdjeciach, bo po prostu zawsze moglam sobie tam wracac. Teraz juz nie jest to takie latwe ale mamy w planach wizyte w tej okolicy.Wtedy napewno zrobie zdjecia:)
Nie jest to miejsce czesto wymieniane jako atrakcja turystyczna Mediolanu w polskich przewodnikach turystycznych a przynajmnie ja prawie zadnej informacji na ten temat nie znalazlam. Kiedys tylko na jakims blogu milosniczki podrozy i Italii znalazlam informacje o tym, ze Naviglio Grande zostalo zbudowane na potrzeby budowy Duomo na zyczenie Leonardo da Vinci. To bzdura, bo kiedy sie Leonardo urodzil to katedra juz stala chociaz brakowalo jeszcze jakies 250 lat do ukonczenia budowy. 
Kanal byla tam gdzie jest a da Vici opracowal tylko system zapor, ktore ulatwily uzytkowanie akwenu. 
Naviglio Grande to jeden z powodow dla ktorych  miasto troche mi sie podoba. Moim zdaniem w tej okolicy Mediolan przestaje byc metropolia, stolica czegos tam a staje sie po prostu slicznym miastem gdzie zycie na chwile sie zatrzymuje. 
Teraz dochodzimy do tego szalika. Na targach znalazalm stoisko gdzie swoja iniziatywe promowalo pewne stowarzyszenie. Wymysli sobie, ze powstanie szalik tak dlugi jak ten kanal czyli 50 km. W tej chwili szalik ma 2300 metrow. W projekcie moga wziac udzial ludzie z calego swiata. Wystarczy zrobic na drutach, na szydelku albo kazda inna technika splotu wloczki, wazne zeby bylo to robione recznie. Szalik ma miec szerokosc 30 cm, dlugosc,rodzaj wloczki, sciegu, kolor zalezy od was. Kazdy kwalek musi byc zaopatrzony w karteczke z waszym imieniem i nazwiskiem oraz narodowoscia to informacja obowiazkowe, jesli sie chce mozna podac wiek, e-mail. Jest czas do kwietnia 2015 caly szalik zostanie rozwianiety wzdluz brzegow kanalu z okazji Wystawy Swiatowej Expo 2015, ktore wtedy wlasnie rozpocznie sie w Mediolanie. Kawalki szalika mozna wyslac poczta na adres
Studio Mitti
Alzaia Naviglio Grande n. 4
20144 Milano

Ja sie chyba skusze i pomacham troche szydelkiem w tej "intencji". A co wy na to sa chetni? Chcecie przejsc do histori jako wspoltworcy najdluzszego szalika na swiecie? 
Oczywiscie zrobilam zdjecia tego co juz zrobiono. 


Jak widac przy kazdym kawalku znajduje sie karteczka z danymi tworcy. Zapodzialy mi sie jeszcze inne zdjecia z targow juz nie z szalkiem ale z innymi wloczkowymi tworami. 


Navigli Grande to tylko jeden z kanalow Mediolanu ten najwiekszy sa jeszcze inne ale nich moze napisze innym razem. 

Nic specjalnego a jednak

Bida z nedza.Ja wiedzialam ze Hobby show w Mediolanie to nie sa pierwsze targi w klasyfice z roku na rok jest co raz gorzej. Juz nic nie zostalo z atmosfery jaka zastalam w czasie mojej pierwszej wizyty. Po raz pierwszy wrocilam z pieniedzmi do domu co nie znaczy, ze nie zrobilam jakis malych zakupow:)
 Na jednym ze stoisk swietowali 50 lat istnienia firmy i w ramach prezentu dostalam torbe w ktorej akurat zmiescily sie moje zakupy. Dodano mi tez 2 jubileuszowe sciereczki do naczyn- wreszcie jakis praktyczny gadzet a nie glupi dlugopis albo brelok do kluczy.


W torbieprzywiozlam kilka kawalkow tkanin, troche zawieszek i jeden kawalek sztucznej skory na sprobowanie. 
To by bylo na tyle jesli chodzi o zakupy, nie bylo nic nowego, nie bylo moich ulubionych wystawcow ale ogolnie dobrze sie tam bawilam, bo generalnie pojechalam tam do towarzystwa i jako przewodniczka. Najwiekszym plusem tych targow byl darmowy wstep i bardzo malo odwiedzajacych wiec nie trzebabylo sie przepychac miedzy ludzmi.
No i zniknely karteczki "no foto" wiec mozna bylo sobie pstrykac do woli, szkoda tylko ze ni zabralam lustrzanki zrobilam zdjecia malym szpiegowskim aparatem coolpix :)







Szkoda tylko ze bylo nie wiele nowych rzeczy do fotografowania. Liczylam na jakies stoisko z przydasiami do haftu xxx, moze jakies gotowe zestawy a nie bylo nic, kompletnie nic. Jeden stojak z mulina i jakies gazety, nie bylo nawet skrawka aidy. 
 Za to jak zwykle bylo stoisko z cukierkami, slodyczami we wszystkich kolorach teczy. Tym razem odwarzylam sie zrobic zdjecia, po czym odeszlam sobie bezczelnie od stoiska nic nie kupujac chociaz pani juz dawala mi torebke abym sobie wybrala co chce.


W Polsce jest takie okreslenie"kolory cukierkowe" ja mam dowod na zalaczonym obrazku, ze czarny to tez kolor cukierkowy:)
Miesiac temu odbyla sie wystawa itargi miniatur, ktora niestety przegapilam na dzisiejszych targach byla tylko mala namiastka tego co moznabylo zobaczyc w lutym. 
Za rok postaram sie nie przegapic. 

Po powrocie do domu zdarzylam jeszcze ogarnac mieszkanie, przyjac gosci na poobiedniej kawie, pojechalismy do sklepu muzycznego gdzie na przecenie kupilsmy sobie gre na sobotnie wieczory w towrzystwie. 
A na koniec i tak wyladowalismy w centrum handlowym, akurat trafilismy na wystep uczniow jednej z wielu szkol muzycznych z okolicy. Ja ciagle mialam aparat w kieszeni wiec zrobilam chlopakom zdjecie z fleszem zeby poczuli sie jak rockstar;)
Na dzisiaj tyle. Bedzie kolejny post o targach, bo znalazlam na nich pewna ciekawa iniziatywe o ktorej napisze wiecej do tego jest duzo zdjec wiec postanowilam poswiecic temu osobny wpis. 









13 marca 2014

Wyladowaly mi sie baterie

Mam kryzys tworczy, jak by powiedzial Camillo "stracilam moj swing" wchodze do pracowni tylko dlatego ze jest tam moja toaletka. Nic sie  nie "tworzy" nawet wszystkie pomysly gdzies wyparowaly razem z wena tworcza. Idzie wiosna przydalaby sie nowa torebka oraz kilka innych akcesoriow a tu nic.  Moj stol do pracy wyglada jakby mi tam ktos podlozyl granat reczny.
Jakos nie specjalnie sie tym przejmuje, bo wiadomo wena wczesniej czy pozniej wroci. Moze to nastapi juz w ten weekend, bo w sobote wybieram sie znowu na targi Hobby show do Mediolanu.
Za to caly wolny czas wykorzystuje na porzadki wiosenne, ktore dzis juz prawie dobiegly konca. Garderoba wymieniona na ta wiosenno-letnia. Gruba koldra na lozku zostala zastapiona lekka wiosenna.
Ciezkie zimowe buty wyladowaly w piwnicy chociaz w tym sezonie ani razu sie nie przydaly. Cieple czapki, ktorych w tym roku narobilam jak glupia tez wyladowaly w pudle prawie wcale nie uzywane.
A w sobote w dzien kobiet kazalam sie zawiezc do sklepu ogroniczego i osobiscie kupilam sobie wiosenne kwiatki :) Przy moich zdolnosciach ogrodniczych pewnie dlugo nie pociagna.
A w niedziele  zostal zainaugurowany nowy sezon na lody. Jeszcze w malo letnich smakach ale za to zjedzone na swiezym powietrzu. Ciagle nie moge uwiezyc, ze juz jest tak cieplo dzis byl prawie letni dzien. 


12 marca 2014

Think pink

Juz sroda. Jak na moj gust to czas za szybko uplywa dopiero byla niedziela a tu juz mamy srode. Zimy nie bylo i chyba juz nie bedzie przynajmniej u nas.
Dwa dni temu dostalam maila z przepisem na ciastka z mojej ulubionej strony kulinarnej Giallo Zafferano z przepisem na ciastka z 2 skladnikow. Pewnie juz o nich slyszeliscie ale gdyby komus umknelo to robi sie je z :
 Platki owsiane i banany Zamiast platkow moze byc musli to takie bez cukru. Nalezy zgniecione banany wymieszac z platkami i wylozyc na blache nastepnie upiec. Gotowe. Ja zdazylam je zrobic juz 2 razy, wczoraj nawet specjalnie poszlam do sklepu po banany. W moim przypadku to wyczyn, bo do najblizego sklepu mam 20 minut na piechote i do tego pod gore :) Ale oplacalo sie. Zrobilam domowe musli, bo do platkow dodalam rodzynki, platki migdalowe i orzechy.























Jedyne co trzeba miec na uwadze ze banany musza byc bardzo dojrzale. Mi smakuja bardzo, Camillo sie wykrzywil jak sprobowal ale on za slodyczami nie przepada.
Za to bardzo lubi gitary, ktore czesto kupuje niektore zostaja z nami inne sa odsprzedawane bardzo szybko i najczesciej z zyskiem. W ciagu tych 8 lat kiedy jestesmy razem przewinelo sie przez nasz dom wiele instrumentow. Samych gitar moze z 10. Wczoraj przeszedl samego siebie, bo przyjechal do domu z tym
Zawsze mowil, ze kupi sobie rozowa gitare, nawet kiedys ogladalismy w sklepie Fender Stratocaster z Hello Kitty ale zbronilam mu kupowac cokolwiek z tym kocurem. Ta znalazal na lokalnym portalu ogloszeniowym i odrazu po nia pojechal. Podobno jest to gitara metalowa chodzi mi oczywiscie o rodzaj muzyki.
Zblizenie na babke
Na koniec piosenka dla tych, ktorzy nie lubia heavy metalu. Mowi sie, ze gdyby np. Mozart zyl pod koniec XX wieku to wlasnie taka muzyke by tworzyl. 

9 marca 2014

Jest wiosna

Dzis znowu przegralam Ewa -0 projekt jakies fabryki amoniaku w Rosji -1. Camillo musial pracowac. Nie chcialam mu przeszkadzac wiec wczesnym popoludniem pojechalam do Como, moj wybor zawsze pada na to miasto dlatego ze jest blisko. Kiedys wystarczylo kilka minut pociagiem teraz podroz wydluzyla sie do kilkunastu minut, bo w polowie drogi musze sie przesiasc. W praktyce jade jeden przystanek do miasta przy samej granicy,potem przekraczam granice na piechote, wsiadam do pociagu do Como i jade jeden przystanek. Zredykowano liczbe bezposrednich polaczen ze wzgledu na kryzys we Wloszech, po prostu nie ma pieniedzy na pociagi. Nic nie szkodzi ja i tak tam lubie jezdzic. Zaraz po przyjezdzie juz na dworcu kolejowym mozna sie miastem zachwycic.
Czubek tej gory widac z mojego domu :)
Niestety droga powrotna do domu juz nie jest taka przyjemna, bo po calym popoludniu lazenia po miescie na koniec trzeba sie wdrapac na te schody.
Dzis nawet nie zblizylam sie do jeziora, pogoda byla piekna nie wiem jaka byla temperatura powiem tylko ze mialam na sobie letnie baleriny i lekka jeansowa kurtke w pewnych momentach bylo mi za goraco. Nad samym jeziorem byly tlumy ludzi glownie turystow byli tacy, ktorzy za bardzo uwierzyli w mit slonecznej Itali, bo widzialam dziewczyny w szortach i japonkach. To lekka przesada. 
U nas wiosna jest juz na calego rok temu te kwiatki zaczely kwitnac pod koniec kwietnia a tak dzis wygladal nasz trawnik. 
Moja wycieczka ograniczyla sie do rundy po perfumeri i sklepach tego typu. Oczywiscie poczynilam malutkie zakupy od dawna nie kupowalam nowych kosmetykow i mysle ze nigdy ich nie pokazywalam. W tym roku czuje potrzebe nowosci zmian. 

Po raz pierwszy weszlam do sklepu marki Yamamy jest to wloska firma produkujaca bielizne i rajstopy. 
Od kilku lat istnieja tez sklepy Yamamy beaty i tam mnie zanioslo okazalo sie ceny przystepne do tego dzis bylo duzo promocji. 
Wybralam sobie podklad w pudrze, ktory mozna stosowac zarowno na sucho jak i na mokro, co dla mnie jest nowoscia, bo nidy takiego nie mialam. Do tego zestaw korektorow i maseczke z bialej glinki pochodzacej z Amazonii. To moj pierwszy kosmetyk Made in Brazil. 
Potem pobieglam sklepu, ktory juz znam, w ktorym czesto sie zaopatrywalam kiedy pracowalam w Mediolanie chodzi mi o Kiko kolejna wloska firma preznie rozwijajaca sie w ostatnich latach. 
Tam juz niestety stracilam cierpliwosc, bo nagle zaczelo byc w sklepie za duzo ludzi, za gorac i za glosno. Nie bylo szans by wybrac cos w spokoju a do tego odkrylam, ze nie robaia juz niektorych moich ulubionych produktow. 
Tak wygladaja na byle jakim zdjeciu moje zdobycze jeszcze zapakowane. 
A w pudelkach byly 2 cienie do powiek prawie matowe i jedna kredka-pomadka do ust bardzo matowa i bardzo sucha. Ja nie potrafie uzywac blyszczykow i innych pomadek, ktor sie lepia i mi przeszkadzaja zobaczymy jak bedzie z tym "cudem". Do tego 2 lakiery szary i zielony. 
Nie obylo sie bez kupienia prasy, przeciez musze byc dobrze poinformowana o najnowszych tredach, nie jest powiedziane ze bede z tej wiedzy korzystac ale wiedziec lubie :) 
Kupilam sobie rocznicowe wydanie Marie Claire, ktora swietuje we Wloszech 10 lat. Wydaje mi sie ze polskie wydanie jest troche starsze, bo pamietam, ze czesto kupowalam ten magazyn kiedy jeszcze mieszkalam w kraju. 
Do tego numeru byl dodatek w postaci drugiego czasopisma o akcesoriach. Obie gazety waza jakies 2 kilogramy i trzeba miec niezla krzepe zeby to przytargac do domu. 
Juz niemoge sie doczekac kiedy jutro rano usiade sobie z moja kawa i poprzegladam co nowego w wielkim swiecie. 
Najbardziej rozsmieszyl  mnie ten tytul :500 nowych pomyslow na to jak byc inna.