14 czerwca 2014

Zamykam

 Nie jest dobrze. Moglabym po prostu przestac publikowac bez zadnych wyjasnien. Post z niedzieli bylby ostatnim al mysle ze po prawie 3 latach piasania jakies slowa wyjasnienia sie naleza garstce moich czytelnikow.
Mimo moich staran nie moge juz pisac jest wiele powodow ale nigdy o nich nie pisalam i teraz tez nie chce powiem tylko tyle, ze dzis po raz kolejny zycie zagralo mi na nosie.
 Juz mi sie nie chce udawac. Kazdy nowy post to dla mnie wielki wysilek, nie czuje pozytywnych wibracji jak kiedys a bez nich to miejsce nie ma racji bytu. Nie jest to chwilowy kryzys, nie moge pisac, bo nie chce sie tutaj zalic i narzekac . Nie mam ochoty nikogo oszukiwac i robic dobra mine do zlej gry.
Dalszego ciagu bloga nie bedzie narazie to jest ostatni post. Ja bede dalej sledzila losy moich ulubionych blogerow, moze bedzie sie cos dzialo na instagramie jak ktos ma ochote to moze tam czasami zerknac :) Nie znikne calkiem.
 Zdjecie, ktore zrobilam dzis wieczorem doskonale oddaje moj nastroj.

                                            Wszystkim, ktorzy tu zagladali bardzo dziekuje.

Jesli wroce do rownowagi wroce tez tutaj:)

9 czerwca 2014

Guzik, parasol i ostra papryka

Mamy dlugi weekend dzis cala Szwajcaria jeszcze swietuje a my wczoraj wybralismy sie na wycieczke na stare smieci i wyladowalismy na obiedzie u moich tesciow. Bylo bardzo wesolo okazalo sie, ze rodzice Camillo potrafia byc bardzo sympatyczni i po ponad 50 latach malzenstwa bardzo sie nadal kochaja i sa o siebie bardzo zazdrosni :) Opowiedzieli nam historie z przed ponad 40 lat kiedy to guzik i parasol malo nie doprowadzily do rozwodu. Tata Camillo pracowal wtedy w zakladach Pirelli i jezdzil do pracy samochodem , zabieral zawsze ze soba swoich kolegow i kolezanki, ktorzy mieszkali po drodze. Pewnego dnia  podwozil pewna pania, ktrej w samochodzie odpadl guzik. Mama Camillo ten guzik znalazala wyrazinie bylo widac ze pochodzi on z ubrania damskiego. Narobila awantury guzi polecial przez okno, nastapily ciche dni. Pewnie na tym by sie skonczylo gdyby nie to co sie wydazylo w kilka dni pozniej. Kolejny kolega podworzony przez mojego tescia zostawil w samochodzie damski parasol, ktory przez pomylke zabral z domu. Mama Camillo parasol wykryla oczywiscie bardzo szybko i doszlo do kolejnej awantyry. Duzo wiekszej zeby do rozwodu nie doszlo zostali powolani swiadkowie, ktorzy pod przysiega zeznawali jak doszlo do takich "wypadkow". Tesc zostal uniewiniony ale od tamtej pory jest bacznie obserwowany przez zone, ktora twierdzi, ze ona zazdrosna nie jest dopoki nie ma okazji :) Na moje szczescie pogodzili sie i po kilku latach od tego wydarzenia urodzil sie jeszcze Camillo :)
Wyskoczylam tez na male zakupy, bo potrzebna byla nam karma dla psow nie zabralismy nic dla nich. W supermarkecie byly takie tlumy do jakich ja juz nie jestem przyzwyczajona ale udalo mi sie znalezc kilka produkow na ktorych mi zalezalo. Bardzo chcialam kupic ostra papryke peperoncino, ktorej nie moge dostac u nas. Zrobilam maly zapas a dodatkowo dostalam od tescia z jego wlasnej uprawy.
Teraz mam na kilka lat zapas i bede mogla zrobic moj ulubiony olej z peperoncino. Na polce z przyprawami zanlazlam bardzo praktyczny przyprawnik 6 przypraw w jednym pojemniku.
Pieprz bialy i czarny, curry, cynamon, ostra papryka i suszony czosnek bede testowac jak to sie sprawdza w uzyciu.
W ofercie tego supermarketu znalazlam tez bardzo duzo naturalnych kosmetykow. Ja wybralam sobie dwa do testowania scrub do ciala z pestkami moreli i dodatkiem z oleju z oliwek i olej z dzikej rozych(chyba)
We wloszech ostatnio pojawilo sie duzo naturalnych kosmetykow na bazie roznych olejow albo same czyste oleje przeznaczone do pielegnacji ciala. Ja postanowilam wyprobowac wlasciwosci oleju rozanego o ktorym czytalam wiele dobrego. Podobno jest swietny na blizny i oparzenia. To ostanie mialam okazje sprawdzic juz wczoraj, bo zapomnialam posmarowac nogi kremem z filtrem i wrocilam do domu z piekacymi lydkami. Wystaczylo kilka kropel i skora sie uspokoila.

3 czerwca 2014

Czas niespodzianek

Duzo ostatnio nie pisze a tematow sie nazbieralo sporo szkoda, ze czasu nie mozna tak sobie nazbierac na zapas. Zaczne od zaleglych spraw. W kwietniowym wydaniu magazynu Casa da Sogno znalazlam artyku opowiadajacy o Zielonej Chatce. Znalazlam adres bloga bohaterki artykulu Karoliny i napisalam do niej z gratulacjami. Okazalo sie, ze ona wcale nie wiedziala, ze jej sliczny domek byl podziwiany przez wloskie czytelniczki. Poprosila mnie o wyslanie jej  tego numeru.

No i tak nam wyszla mala wymianka, bo ona uparla sie by mi sie jakos odwdzieczyc. Poprosilam ja o jedna z jej kwiatkowych broszek a ona do kompletu dodala mi jeszcze wlasnorecznie zrobionego motyla.

Zrobilo mi sie bardzo milo, lubie takie niespodzianki. W majowym numerze tez jest polski akcent ale nie mialam jeszcze czasu, by przeczytac ten artykul.
Czas przeznaczony na pisanie posta tez sie skonczyl a mialam nadzieje, ze posiedze chwile przed kopmuterem, poczekam az deszcz przestanie padac i pojde spokojnie z psem na spacer. Niestety dzis bedzie sapcer w deszczu.