31 października 2014

Duchy, dynie i duzo radosci



Z roku na rok tradycja halloween podoba mi sie co raz bardziej, bo niby dlaczego mialab sie nie podobac
sa slodycze
duzo smiechu
ludzie przebrani za straszne potwory, ktorych nikt sie nie boi
o smiechu juz moowilam??
 Tym razem udalo nam sie z sasiadka z naprzeciwka ozdobic nasze drzwi i korytarz. Spedzilysmy przedpoludnie na przyczepieniu pajakow, pajeczyny itp :) a ja coreczka malowala i wycinala dynie z papieru.


Przygotowania zaczely sie juz wczoraj, cale popoludnie pieklam, lukrowalam i pakowalam ciastka dla dzieci.  znalazlam odpowiednie foremki, wiec wypieki byly na temat. 






Udalo mi sie kupic halloweenowe Haribo :) Zrobilam spory zapas slodyczy, bo w zeszlym roku skonczyly mi sie za wczesnie i pod koniec chcialam rozdawac dzieciom zapas marchewki.

W tym roku nasz dom przezyl znowu najazd czarownic i kosciotrupow max. 1,20 cm wzrostu:) Swietowanie halloween sprzyja interesom. Wlasnie zobylam kilka zamowien na moja ozdobe, ktora zrobilam jakies 2 lata temu. Tak sie spodobala mamom, ze musze je powielic kilka razy. 
Juz ja kiedys pokazywalam ale dla przypomnienia wyglada tak w calosci szyta recznie z kawalkow kolorowego filcu





28 października 2014

Upominek z Polski i inne opowiesci

Łomatko!! Co za dzien!! 
Ale zaczne od najwazniejszego, wlasciwie to powinnam chyba otworzyc co tygodniowy cykl postow o rozpieszczaniu mnie. Tak, tak znowu dostalam prezent-niespodzianke tym razem przylecial do mnie z Polski od mojej kolezanki:) Zobaczcie co dostalam na urodziny.

Na ludowo serwtki, podkladki pod kubek i zakladke do ksiazki. Dodatkowo dostalam tez laurke z zyczeniami od jej synow.


Piekna :) 

A wracajac do mojego dzisiejszego dnia to jak jeszcze raz uslysze, ze dzwoni mi telefon walne nim chyba o sciane. Co zaczynalam cos robic to odzywala sie moja komorka, potem pielgrzymki sasiadek przewalily sie przez nasz dom a wszystko z okazji popsutego ogrzewania. Naszczescie wszystko juz wrocilo do normy i miejmy nadzieje tak zostanie. 
Od jakiegos czasu probuje wrocic do moich ukochanych robotek, wieczorami haftuje xxx ale to pokaze jak skoncze. Niestety w mojej pracowni zamieszkal nie proszony gosc- 2/3 starej kanapy, zajmuje mi miesce i utrudnia zycie nawet jak bym chciala cos robic to latwe to nie jest. Okazuje sie, ze w Szwajcarii latwiej jest kupic nowa kanape niz pozbyc sie tej starej. Mogli ja zabrac ci ze sklepu ale za to trzeba zaplacic nie malo, w Ikeii za te pieniadze bylaby kolejna sofa. Znalezc kogos kto to zabierze tez nie jest latwo nawet dalismy ogloszenie, ze oddamy za darmo ale nikt sie nie zglosil. No i tak stoi ten relikt. Uff...
To nic jakos damy rade. Poczynilam nawet male zakupy craftowe co by mnie zmobilizowaly do dzialania. 

Juz jutro zaczynam piec halloweenowe ciasteczka i do zapakowania ich potrzebne mi sa etykietki a czarny sznurek w komplecie wydaje mi sie w sam raz na ta okazje. Drewniane serduszka i koniczynki byly przecienione o 75%, samoprzylepne tkaniny tez. Mam juz nawet na nie pomysl, okleje nimi pudelka na przdasie :) 

Pieczatki tez sie przydadza. Zauwazylam ze tu jest tradycja obdarowywania sie ciastkami wlasnej roboty na swieta wiec beda swietne do ozdabiania paczek z moimi wypiekami :) 



25 października 2014

Dieta czesc druga

Jak to dobrze ze jestem na diecie, w koncu moglam zjesc pizze :) W poprzednia sobote w ramach zaplanowanego "grzechu" zamowilismy sobie po jednej. Moja byla z pikantnym salami.
Obiecalam, ze napisze w szczegolach co i jak z ta moja dieta. Moja pani dietolog mowi, ze do diety trzeba podchodzic malymi krokami uczyc sie jednej rzeczy na raz. Postanowienia typu "od poniedzialku jestem na diecie" nie dzialaja,bo wszystko zaczyna sie nagle. Najpierw nalezy nauczyc sie robic zakupy, potem planowac posilki, ustalic ich godziny. Sniadanie jest naprawde wazne i jesli sie je po godzinie 10 to juz nie jest sniadanie. 
Wedlug zalecen powinno skladac sie z jednego owocu lub swiezo wycisnietego soku, musi byc chude mleko lub jakis nabial do tego pieczywo pelnoziarniste ale nie wiecej niz 2 kromki, moga to byc tez suchary(2 duze lub 4 male), ciastka(4), wafle ryzowe(2) lub platki owsiane, przenne do wyboru. 
Dodatkowo mozna posmarowac sobie cieniutko kromke dzemem lub miodem. 
Do picia kawa lub herbata bez cukru.
Moje standardowe sniadanie zaczynam swiezo wycisnietym sokiem z pomaranczy,  4 male suchary do tego serek light i odrobina dzemu, do picia herbata a na koniec maciupkie espresso. 
Potem jest drugie sniadanie i ostatnio wybieram jogurt pitny ale moze to byc tez owoc lub normalny jogurt. 
Obiad u nas jada sie dosyc wczesnie, bo ok 13. Schemat jest prosty talerz obiadowy nalerzy podzielic na 4 czesci na jednej ma sie znalesc porcja protein czyli chude mieso, ryby, jajka, chude sery albo cos z roslin straczkowych na drugiej weglowodany czyli makaron, ryz, pieczywo, ziemniaki, kasze itp. a reszta talerza czyli 2 ostatnie czesci musza byc zajete przez warzywa.
My jadamy czesto makaron wtedy jest to ok 80g suchego makaronu na jedna porcje do tego jakis lekki sos z miesem lub np. soczewica albo carbonara a drugim daniem jest wtedy np. salata. 
Obiadowe odkrycie tego miesiaca to burgery z soczewicy oczywiscie home made. Fasola, soja, ciecierzyca, soczewica goszcza na naszm stole przynajmniej 4 razy w tygodniu zawsze w porze obiadowej, bo pani doktor nie zaleca jedzenia ich na kolacje. Mieso mozna jesc nie wiecej niz 3 razy w tygodniu wiec trzeba wymyslac cos innego. 
Potem w jest pora na podwieczorek  do wyboru znowu jogurt albo owoc no i trzeba pic duzo nawet bardzo duzo herbaty, ziola, woda. 
Kolacja ma byc zlozona z duzej porcji warzyw i malej porcji protein czyli ryba, mieso, sery, jajka.  Ostatni posilek ma byc bez weglowodanow. Dobrym pomyslem jest warzywna zupa z jakas wkladka. Ja np. do mojej dodaje troche tartego parmezanu i mam gotowy posilek.  
Trzeba sie troche naglowic na poczatku ale tak jak do wszystkiego i do tego mozna sie przyzwyczaic. My posilkujemy sie dodatkowo aplikacja na smartfonie, ktora pomaga liczyc nam kalorie a przede wszystkim trzyma na wodzy nasze zachcianki.Mowie o popularnej MyFitness Pal, ktora ma wiele funkcji np. czyta kody kreskowe w ktorych sa ukryte wartosci odzywcze produktow, dzieki temu juz w sklepie wiem czy dany produkt sie nadaje czy nie. 
Aplikacja sam wylicza kalori jakie w ciagu dnia powinnismy zjesc na podstawi dostarczonych informacji typu waga, wzrost, wiek,plec, styl zycia. 
Moja dzeinna norma to 1320 kalorii ale w polaczeniu z aktywnoscia fizyczna moge jesc ich troche wiecej, zalezy to od tego ile ich spale. 

Moja aplikacja jest zschronizowana z opaska, ktora monitoruje aktywnosc fizyczna i przelicza na spalone kalorie. Dzis mija dokladnie miesiac odkad mam opaske Garmin Vivofit codziennie motywuje mnie do ruszania sie.  W ciagu 30 dni zrobilam ponad 400km to srednio 13km dziennie.  Czasami sa to poprostu wyprawy na male zakupy do najbilzszego sklepu mam ok 3km, wkladam sportowe buty, sluchawki na uszy z rytmiczna muzyka, ktora sprawia ze maszeruje szybciej, plecak na sprawunki i w droge. Kiedys jezdzilam autobusem, w ostanim miesiacu wsiadlam do komunikacji publicznej moze ze 3 razy. Nie powstrzymuje mnie nawet deszcz. Wyniki widac kazdego dnia, dzis jedna para jeansow przeszla do historii a przynajmniej mam taka nadzieje :) Milej niedzieli i zapraszam na blog z przepisami. 



22 października 2014

Nowe odkrycia- Cudowna Osada

Nie wiem jak to sie moglo stac, mieszkamy tu juz prawie 3 lata a dopiero w ostatnia niedziele odkrylismy jakim pieknym miasteczkiem jest Mendrisio siedziba naszego powiatu polozona 5 km od miejsca w ktorym mieszkamy. Camillo jest tam codziennie, bo tam ma siedzbe jego firma ja jezdze tam przynajmniej raz w tygodniu ale zawsze skupialismy sie na czesci biorowo-przemyslowej.
A Mendrisio to cos wiecej okazalo sie ze ma piekna starowke o ktorej wczesniej slyszelismy ale mylelismy, ze ogranicza sie do jednej ulicy. Starowka nazywana jest Magnifico Borgo czyli Cudowna Osada i dokladnie taka jest. Wczoraj mialam wolna godzine przed kolejna wizyta u dietetyczki wiec zabralam ze soba aparat zrobilam kilka zdjec dla was. Bylo wczesnie rano ale ulice juz zapelnialy sie ludzmi i nei dalo sie robic zdjec wszedzie, poczekam do niedzieli kiedy wszystko bedzie zamkniete na kolejna sesje fotograficzna.

Jest tam troche wszystkiego od sredniowiecznych budowli, przez renesans, barok az do czasow wspolczesnych.  Mendrisio to swietne miejsce na studiowanie architektury pewnie dlatego od 18 lat znajduje sie tu Akademia Architektury. Jest muzeum sztuki na zdjeciu ponizej widac wejscie do niego. 


Dalej idziemy wzdluz murow, waskimi uliczkami co chwiele podziwiajac cos innego. 






Na zdjeciach tego nie widac, bo mi bylo troche glupio pstrykac ludziom fotki w ich wlasnch sklepach ale pelno jest sklepikow lokalnych rzemieslnikow : szewc, zegarmistrz, galerie obrazow, cukiernie, restauracje, fryzjerzy. Niby normalne ale  wydaje sie jakby byli tam od wiekow. Nie mialam wiele czasu ale rozgladalam sie tez na boki, da sie wypatrzec takie cuda w bramach domow. 


Dalej dochodzimy do placu nad ktorym kroluje neoklasyczny kosciol wystarczy podniesc glowe, bo jest na wniesieniu. 


Na tym placu konczy sie moja wycieczka pierwsza z dlugiej serii, bo gdy robilam to zdjecie zauwazylam tam na wzgorzu cos czego tez nigdy nie widzialam. Nastepnym razem wdrapie sie tam zeby podziwiac Mendrisio z gory. W sumie to dobrze. ze dopiero teraz odkrylam Cudowna Osade mam wiele do zobaczenia. 







21 października 2014

Rozpieszczają mnie?

Chyba tak, bo jak inaczej to nazwac? Wczoraj znowu dostalam prezent od sasiadki ale innej nie tej co w zeszlym tygodniu.  Wyjechali z mezem na weekend do ich rodzinnego miasta i wrocili z prezentem dla mnie. Tym razem padlo na herbate z piekna puszka w komplecie.

Zatkalo mnie  jak to zobaczylam, bo sie kompletnie nie spodziewalam, ale lubie takie niespodzianki. Herbata to wlasciwie napar o smaku waniliowym. Dzis po poludniu wypilam 2 kubki jeden po drugim, przy mojej diecie jest idealna. 
Puszka jest sliczna nie moge sie na nia napatrzec. Do zestawu byla dolaczona probka herbaty "kwitnacej" tej co jak sie ja zaleje wrzatkiem w filizance rozwija sie kwiat. Pierwszy raz mialam okazje jej sprobowac. To recznie zwijane liscie na ksztalt kulki. 


Jak na moj gust zaparzyla sie troche za mocna a wybralam do niej najwieksza jaka mam filizanke 0,5l.  Czuje sie juz rozpieszczona :) Mam sasiadow na medal. 
Sama tez sie rozpieszczam, bo w sobote kupilam sobie moja pierwsza herbate Yogi Tea odkad wypilam pierwszy kubek jestem jej nowa fanka. Dzien bez tej herbaty to dzien stracony. Dzis byl pierwszy raz od wielu lat kiedy wypilam wiecej herbaty niz kawy. 


Wiadomosc z ostatniej chwili!!!! zostalam blogerka modowa. Moj pierwszy Outfit of the day albo raczej Popy. 


Zrobilo sie chlodno a nasza psinka ma bardzo rzadka siersc, po prostu wytarla jej sie na bokach i jest jej zimno. Taka byla szczesliwa jak jej to zalozylam, juz wiem ze musze dokupic drugie zeby miala na zmiane.  Na zdjeciu nawet widac, ze ogonek byl w merdaniu :) Teraz moze chetniej bedzie wychodzic do ogrodu rano i wieczorem.


20 października 2014

Dieta czesc pierwsza

Wstep do tego posta moglby byc dlugi, opowiadalabym o moich perypetiach zwiazanych ze zgubieniem wagi. O tym co jak, gdzie i kiedy ale juz i tak mam duzo do napisania wiec pominiemy ten etap.
Po przeczytaniu wielu ksiazek, wysluchaniu miliona rad tych co wiedza najlepiej zaczelam miec chaos w glowie juz niczego nie ogarnialam. Co jesc, kiedy, ile? Az powiedzialam koniec tego. Tu trzeba specjalisty, poprosilam mojego lekarza rodzinnego o polecenie mi dietologa. Zostalam skierowana do kogo trzeba, moj lekarz przeslal pani dr. wszystkie moje wyniki badan. 
Od tego czasu mina ponad miesiac, na wlasciwej diecie jestem od 3 tygodni i pozegnalam juz 5kg. 
Pisze tu o tym, bo moze komus przydadza sie te wskazowki i zaoszczedzi na wizycie u takiego lekarza.  Pewnie postow bedzie wiecej niz jeden, bo duzo tego:)
W moim przypadku mowimy o powaznym odchudzaniu, musze zgubic ok 30kg, wiec jeszcze dluga droga.  Zaznaczam, ze ja nie mam innych problemow, ze zdrowiem moje wszystkie wyniki sa w normie. 
Na poczatek dostalam zadanie wprowadzic w zycie nowe zasady, ktore maja mi towarzyszyc kazdego dnia. Niektore sa oczywiste i juz wczesniej o innych czasami zapominalam albo nie zdawalam sobie sprawy, ze sa tak wazne w procesie odchudzania. 
Zatem co mowi dr. Anna:
- nauczyc sie sluchac mojego ciala i rozpoznawac czy naprawde jestesm glodna czy to tylko nerwy, nuda albo moze chce mi sie tylko pic.  
- nie ma absolutnych zakazow najwazniejsza zasada to rownowaga, ucze sie dozowac ilosc, czestoliwosc jedzenia.
-zmienic przyzwyczajenia na poczatku wymaga to troche poswiecen, lepszej organizacji, lekkie ograniczenie wolnosci. Ja potraktowalam to jako inwestycje w lepsza przyszlosc. 
-posilki o stalych porach
Teraz jem sniadanie ok 8, obiad ok 13, kolacje o godzinie 19.30-20 do tego dwie przekaski, jedna w polowie miedzy sniadaniem a obiadem a druga po poluniu. W sumie jem wiecej niz kiedys, oczywiscie mojea dieta zblizona jest do diety srodziemnomorskiej, bo zyje w takim miejscu-
Nie omijac posilkow, nawet przekaski sa wazne, bo wtedy metabolizm nie zasypia w ciagu dnia. 
Duzo pic w gre wchodzi woda lub rozne herbaty bez cukru. Sok owocowy lub warzywny to posilek nie mozna pic ich w kazdej ilosci.
Nalezy jesc w spokoju przy stole, powoli celebrowac kazdy posilek uczucie najedzenie przychodzi w 15-20 minuto od pierwszego  kesa. 
Jesc 5 porcji owocow i warzyw w ciagu dnia. 2 razy warzywa i 3 razy owoce. jednorazowa porcja owocow powinna sie zmiescic w naszej dloni, owoce zawieraja cukier a ten w nadmiarze nie jest wskazany, czyli jedno jablko na raz wystarczy. 
Planowac posilki na tydzien do przodu, robic zawsze liste zakupow i chodzic do sklepu z pelnym brzuszkiem:) 
Planowac w kazdym tygodniu odstepstwo od diety jedno slodkie i jedno slone.  Ja np. w zeszym tygodniu zjadlam slodki rogalik na sniadanie i raz pizze. 
Tluszcze:
sa wazne i nie nalezy ich unikac ale zmniejszyc
  • do gotowania nalezy uzywac tylko tluszcze roslinne do wyboru olej z oliwek, rzepakowy albo lniany, nie wiecej niz 4 lyzeczki dziennie
  • do przyprawiania salaty mozna stosowac olej w spray'u. Ja kupilam specjana butelke i do niej przelewam oliwe



  • zadnej smietany, ciezkich sosow, masla, smalcu itp.
  • unikac smazonych potraw, uzywac malo oleju, mozna uzywac pedzla do natluszczania patelni. 


czytac uwaznie etykietki, proodukty nie powinny zawierac wiecej niz 10% tluszczow

Weglowodany, cukry itp. 
  • chleb, makarony, ryz, ziemniaki i rozne ziarna wybierac pelnoziarniste szybciej syca i chronia uklad trawienny
slodycze, torty, ciasta mozna jesc ale bardzo sporadycznie i z umiarem

Proteiny czyli bialko

  • 3 porcje miesa na tydzien lepiej jesli jest to mieso biale i chude. Wedliny nie wiecej niz raz w tygodniu.
  • 2 razy w tygodniu ryby
  • 2 jaja
  • 3-4 porcje warzyw straczkowych(rozne rodzaje fasoli, ciecierzyca, soczewica, soja, groszek) 
  • codziennie 2-3 porcje chudych produktow mlecznych( mleko do kawy tez sie liczy)
Na koniec dodam, ze nie zapomnialam o aktywnosci fizycznej wedlug zalecen dr. Anny powinnam maszerowac 3 razy w tygodniu po 45 minut.  Ja robie to 2 razy w ciagu dnia 6 razy w tygodniu.  Lacznie robie 15-20 km dziennie szybkiego marszu w dresie w sportowych butach. Lazenie po sklepach sie nie liczy :)
W drugiej czesci  bedzie bardziej szczegolowy schemat mojeje codziennej diety a na blogu kuchniowym znajdziecie przepisy na dania, ktore jemy. 
Tak jemy, bo Camillo postanowil towarzyszyc mi w diecie, dzielnie wcina marchewki i salate. 

19 października 2014

O zazdrosci

Telewizja czasami sie przydaje. Wczoraj widzielismy w naszej lokalnej telewizji szwajcarskiej reportarz o pewnej artystce nazywa sie Mona Caron, maluje murales. Odrylismy ze wlasnie realizuje pewien projekt w miasteczku niedaleko nas. Dzis z samego rana pojechalismy tam na spacer. Niestety nie wzielam ze soba aparatu i cyknelam tylko 3 zdjecia ajfonem i to w biegu :) 
Ale we wtorek tam wroce. 

Mendrisio uslane jest mleczami i dmuchawcami. Wiecej zdjec mozna zobaczyc na jej stronie
To o czym ja chcialam dzisiaj napisac to zazdrosc, bo jak inaczej to nazwac. Mam kolezanke tez artystke, maluje obrazy ma talent. Mieszka we Wloszech ale wloszka nie jest pochodzi z jednego z krajow bylego ZSRR niestety w nie pracuje w wyuczonym zawodzie z czego jest bardzo niezadowolona i podkresla to na kazdym kroku
Dzis napisala do mnie wiec postanowilam wyslac jej zdjecia tych mleczy. I zaczelo sie wylewanie jadu. Bo taki murales to bulka z maslem, bo ona takie to hurtowo robila u siebie w kraju, bo jej przyjaciele to ladniejsze maluja w Ameryce, bo jej sie nie oplacaloby czegos takiego malowac, bo wlosi to nawet akwarele kupuja(?!) albo zamowia taki murales a potem za niego nie zaplaca, bo juz nie maja o czym mowic w telewizji tylo o takich artystkach z bozej laski lepiej by zrobili program o ludziach adoptujacych afrykanskie dzieci(?!). potem przeszla do obrazania biednej malarki. 
Cala litania krytyk i narzekan nie wiadomo po co a ja tylko sie chcialam podzielic czyms co MI sie dzis spodobalo, cieszylam sie ze Monie sie udalo osiagnac sukces robiac to co kocha. 
Jak ja nie lubie ludzi, ktorzy ciagle narzekaja, zawsze maja wymowke na wszystko i czuja sie lepsi od innych, bez wyraznego powodu. To nie byl pierwszy tego typu wystep tej kolezanki. 
  Cos czuje, ze to byla nasza ostatnia rozmowa, nie mam ochoty na kolejna porcje jadu. Wyczerpal mi sie limit drugich szans. 
Mysle ze przez moja znajoma przemawia po prostu zazdrosc.  Uczucie, ktorego jest mi obce, nigdy niczego nikomu nie zazdroscilam i nie zazdroszcze, bo wiem ze zeby miec to co maja inni musialabym tez wziac ich problemy. Wole moje zycie takie jakie jest z moimi wzlotami i moimi upadkami nie potrzebne mi cudze.  Co wy o tym myslicie?

P.S.
A co zrobila moja kolezanka aby jej sztuke poznal swiat. Nic, kompletnie nic. Nawet glupiego profilu na facebooku. 

16 października 2014

Kocham poniedzialki

Sa juz nowe przepisy na moim kuchniowym blogu. Zapraszam
Ten wpis mial pojawic sie w poniedzialek ale sie nie ukazal. w kazdym badz razie ja nie moge powiedziec ze nie lubie poniedzialkow, zwlaszcza kiedy sasiadka przynosi mi na sniadanie ciastka i dzem wlasnej roboty:) 

13 października 2014

Nowe gniazdko Popy

Popa zamieszkala z nami na poczatku roku, niedawno odkrylismy, ze staruszka ma juz prawie 17 lat.O tym jak sie znalazla u nas mozecie poczytac w postach ze stycznia i lutego. W kazdym razie  biega, skacze, szczeka i wymiata wszystko z miski w 30 sekund. Ostatnio zauwazylismy, ze jej siersc robi sie co raz rzadsza w zwiazku z tym jest jej po prostu zimno. Sprawilismy jej cieplutka, mieciutka bude w ktorej uwielbia spedzac czas.
Tak uzywala swojego nowego mieszkanka na poczatku kiedy nie zakumala ze wystarczy sie przekrecic. Dlugo ten stan nie trwal, teraz juz wie co i jak. Potrafi nawet spac w roznych pozycjach :)

8 października 2014

Zielony

Zrobilam dzis mala rewolucje w mojej lazience po tym jak kolejny raz znalazlam moje kosmetyki wystawione po za kabine prysznicowa. Mamy 2 lazienki w jednej jest wanna w drugiej prysznic, na codzien korzystam z prysznica, bo jest praktyczny z kapiela jest za duzo roboty.
Niestety kabina prysznicowa znajduje sie w lazience Camillo i jak nawciskam tam za duzo specyfikow to sie buntuje. Postanowilm rozwiazac ten problem, po prostu powiesilam zaslone przy wannie, dzieki temu moge brac prysznic w wannie i nie musze juz ukrywac mojej golarki do nog:
Rura do zawieszenia zaslony juz w domu byla przycielam ja tylko do odpowiedniej dlugosci.
Zaslone kupilam w moim ulubionym lazienkowym kolorze- zielonym.
To rodzaj tradycji, ze wszystkie moje lazienki sa zielone. Przeprowadzamy sie czesto a taki staly element pozwala mi czuc sie jak w domu w kazdym nowym miejscu:)
Tak jak wiekszosc szwajcarow mieszamy w mieszkaniu wynajetym.  Nie bardzo mozemy modyfikowac cokolwiek.  No co tu duzo ukrywac idealow nie ma, salon i sypialnie sa takie jak chcielismy, ogrod jest po prostu sliczny. Niestety kuchnia i lazienki pozostawiaja wiele do zyczenia, sa funkcjonalne, maja wszystko co trzeba ale... No wlasnie ale. W tej lazience, ktora ja uzywam nie ma miejsca na zaden mebel, mam tylko mala, waska szafke za drzwiami.  Zupelnie nie rozumiem co kierowalo wlascicielem budynku kiedy kazal polozyc blekitne plytki na podlodze, nie pasuja do niczego.
Szafka-lustro nad umywalka pochodzi chyba z konca lat 70 jest jednoczesnie jedyna lampa w tym pomiszczeniu. To akurat moznaby zmienic ale potem musielismy ja zostawic po wyprowadzce. Mydelniczka i kubek na szczotke do zebow tez byly w komplecie a chetnie bym je zmienila, niestety sa zamocowane na scianie-staromodne zwyczaje. 
Jedyny plus to sedes i bidet sa podwieszane co jest bardzo wygodne przy sprzataniu. 
Zaslona prysznicowa zostala kupiona z malymi przygodami. Poszlam po nia do sklepu typu Castorama, znalazlam odpowiedni dzial z akcesoriami do lazienki i szukam i szukam i szukam. Wszystko inne jest a zaslon nie ma. Znalazlam pracownika i pytam sie gdzie je znajde a on mnie wyslal do ich supermarketu spozywczego. W tym centrum hadnlowym jest wiecej niz jeden ich slep kazdy z innym asortymentem. Okazuje sie, ze rury do zamontowania zaslon sa w jednym sklepie a zaslony w drugim. Do tej pory zastanawiam sie jaki to ma sens. 
W kazdym razie zeby mi juz niczego nie brakowalo kupilam tez koszyk do zawieszenia nad wanna, zmieszcza sie tam wszystkie moje cuda. 

Lubie miec wybor np. plyn pod prysznic mam inny na rano inny na wieczor :) Szampon do wlosow tez uzywam na zmiane.  Ostatnio odkrylam szampon rumiankowy wloskiej firmy Schultz calkowiecie naturalny, bardzo mi sluzy. Do kompletu kupilam tez najslynniejszy produkt tej marki-lotion rozjasniajacy do wlosow. Rodzaj plukanki, ktora uzywa sie po myciu i wlosy stopniowo staja sie bardziej blond:)  Zostala wynaleziona 1900 roku przez niemieckiego zielarza a od lat 30 produkuje sie ja we Wloszech. Wlasciwie robia tylko produty na bazie rumianku, ktore generalnie przeznaczone sa dla blondynek. 
Ja swoja plukanke przelalam do butelki z atomizerem i rozjasniam sobie wlosy raz w tygodniu. Efetkt jest taki kiedy latem wlosy rozjasniaja sie od slonca czyli bardzo naturalny i stopniowy. Do tego sa to jedne z tanszych produktow do wlosow. 
Na koniec jeszcze tylko dowod na to, ze bardzo dbam o szczegoly w urzadzaniu wnetrz, wszystko jest po kolor:)