21 stycznia 2015

Znowu szyje

Ostatnio duzo czasu spedzam przy maszynie do szycia, robie porawki, podkladam nowe spodnie ale takie sa skutki diety. Na szczescie potrafie sama to zrobic, bo zlecenie tego komus kosztowalo by fortune, zwykle podlozenie spodni to ok 15-20 frankow. A Camillo wymienil wszystkie swoje spodnie na nowe, duzo bylo roboty moze do konca lutego mamy spokoj.
Jeszcze w zeszlym roku zrobilam wielkie porzadki w mojej szafie i odkrylam niedokonczona torebke, lezala tak sobie bez raczek i czekala na moja wene , bo nie bardzo wiedzialam jak je zrobic.
Nagle mnie olsnilo, uszylam  je z grubego czarnego filcu.


Oto kolejna torba do mojej kolekcji:) 
Uszylam sobie tez spodnice z mojego ulubionego materialu w kratke, ktora ostatnio stala sie bardzo modna. Material lezal w szafie jakie 5 lat az sie doczekal swojego debiutu. 

Nie jest doskonala, bo zostala uszyta "na oko" nie chcialo nie sie robic wykroju na papierze. 
Cos czuje, ze wena mi wrocila wczoraj nawet zrobilam zakupy przydasiowe. Dwa rodzaje materialow i zestaw tasiemek. Mam juz plan co z nich bedzie ale o tym napisze jak juz bedzie zrealizowany. 




18 stycznia 2015

Mityczna Popa

Najnowsze badania wykazaly,  ze Popa w tym roku bedzie pelnoletnia tak twierdzi Camillo. Trzyma sie calkiem niezle jak na takiego wiekowego pieska, maloktore zwierzatko tak szybko biegnie do pelnej miski jak ona.  Wlasnie mija rok odkad zamieszkala, weterynarz przy kazdej wizycie mowi ze jest mityczna i niewiele widzial takich psow w swojej karierze.
Dzis dostala nowe legowisko a zaczelo sie wszysko od gazety. Kupilam ja rano we Wloszech, cala poswiecona kreacjom dla psow.  Nie mam zamiaru szyc ubran dla moich ale poduszki, legowiska itp. szyje czesto :)

Zaraz po obiedzie powstala nowa "kanapa" dla naszej staruszki, akurat mialam takie same materialy jak te zaproponowane w gazecie. 

Popa odrazu zrozumiala o co chodzi i pozowala jak zawodowa modelka, lepiej niz piesek z "zurnala" :)
Macie tez okazje podziwiac moja brudna szybe ale nie chce mi sie myc okien wiec stan ich jest taki jaki jest. Po skonczonej sesji zdjeciowej Popa zrelaksowala sie zaczela uzywac "kanapy" zgodnie ze swoim przeznaczeniem. 


17 stycznia 2015

Jak w dzungli

Czuje ze zaczynam zyc jak w dzungli, jeszcze nigdy w moim domu nie bylo tyle roslin. Mam ich w zawrotnej liczbie 4 i byloby 5 ale dracena padla na jakas tajemnicza chorobe przywceczona jeszcze ze sklepu. Tak, tak to nap pewno wina sklepu nie moja. A i cyklameny co dostalam w grudniu tez nie przezyly no ale one byly na zewnatrz.

Za to kwiatek, ktory dostalam we wrzesniu ma sie swietnie, wypuszcza nowe pedy i nie przeszkadza mu nawet ciagle przestawianie. W zeszlym tygodniu przybyly mi 2 nowe rosliny kupilam sobie orchidee w Ikeii i jak przezyje to to kazda przezyje. Dostalam lekcje obchodzenia sie z nia i powinno byc dobrze. 
Stoi sobie na nowym stole i odwraca uwage od jego koloru :)

Potem dostalam tez kolejnego kwiatka do kolekcji od tej samej sasiadki co zawsze. Podobno tez latwy w pielegnacji...Zobaczymy ile przezyje u mnie. 

Narazie mi zywych roslin w domu wystarczy zaczynam nawet myslec ze mam ich za duzo jak na moje mozliwosci. 
Po ostatnich przemeblowanach w naszym salonie, ukazala sie naszym oczom pusta sciana nad kanapa, ne milismy co na niej powiescic. chcielismy cos lekkiego gdyby w razie upadku nie zorobilo nam wielkiej krzywdy. Sciany tego domu sa bardzo dziwnie zrobine kazda jest inna. w jedna gwozdie wchodza ja w maslo w inne ne da rady zrobic dziury wiertarka udarowa, nie wiadomo jak z nimi postepowac. Ta nad kanapa jest z jakiejs plyty, wiec lepiej nic ciezkiego nie wieszac. Troche mi zajelo szukanie rozwiazania, ale mnie olsnilo. W grudniu kupilam nowa drukarke, laminator i wielki zapas papieru fotograficznego. Potem znalazlam zdjecia kwiatkow z naszego trawnika, ktore notabene znowu zaczynaja kwitnac :) 
Tadam!!! Oto autorska dekoracja nad nasza kanapa. Zdjecia sa autorstwa Camillo i bedzie ich wiecej jak tylko uda mi sie dostac do mojego twardego dysku. 


Na zywo wyglad to troche lepiej, ostatnio slonce do nas nie zaglada wiec nie ma szans na dobre fotki. Zreszta pogode mamy nieciekawa ja nie wiem co to za pora roku ale na pewno nie zima. 
P.S. 
Wydrukowane zdjecia sa w formacie A4


14 stycznia 2015

Szwajcarski Nowy Rok

Juz napisal z 5 albo 6 postow od ostatniego razu, wszystkie w glowie, w czasie spacerow z psem. Chodze i mysle o czym napisze a potem wchodze do domu i robie cos innego. Swieta i Sylwester minely nam wyjatkowo "pracowicie" mielismy ciagle gosci lub my bylismy goszczeni. Krotko mowiac duzo sie dzialo, rok zakonczyl i zacza sie bardzo pozytwnie.

W tym roku, zgodnie z lokalna tradycja dostalismy kominiarza w czterolistnej koniczynce na szczescie. Wreszcie wyjasnilo sie dlaczego w sklepach miedzy swietami a nowym rokiem roi sie biedronek, konskich podkowek, swinek, czy wlasnie takich kominiarzy. One sa wlasnie na szczescie:)
Po prawie trzech latach mieszkania w Szwajcarii wreszcie skosztowalismy typowej szwajcarskiej kuchni, dzieki naszej sasiadce, ktora zaprosila nas na obiad. 
Tak poznalismy fondue chinoise. 

Potrzebny jest odpowiedni sprzet ten na zdjeciu jest mojej sasiadki, ma wiele funkcji na gorze jest pojemnik na fondue, nizej jest grill a na dole przygotowuje sie raclette to rodzaj sera, ktroy sie roztapia na specjalnych patelenkach. 
Tak wyglada nakrycie kazdy dostaje swoj widelec, patelenke i paletke do zsuwania sera. Talerz jest podzielony aby sorowe mieso nie dotykalo innego jedzenia. Fondue chinoise robi sie w rosole tzn. specjalnie przygotowane mieso nabija sie na widelec i gotuje w goracym rosole, ktory jest na stole. 
Podaje sie do tego rozne rodzaje sosow np. koktajlowy, tatarski, czosnkowy, curry itp. oraz rozne marynowane lub nie warzywa, grzyby, mozna przygotowac tez ryz albo ziemniaki, frytki. 



Mieso do tego moze byc rozne to na zdjeciu jest z indyka, najlepsze jest wolowe. Kupuje sie juz gtowe, pokrojone i zrolowane. Zaraz po Swietach my tez kupilsmy sobie odpowiednie urzadzenie do tego fondue, oczywiscie mozna tu tez przygotowywac klasyczne serowe albo alla bourguignonne czyli zamiast rosolu olej i mieso krojone w kostke. Dzieki temu przyjmowanie gosci stalo sie duzo prostrze, bo wystarczy zrobic odpowiednie zakupy, ugotowac rosol postawic na stole, nakryc i gotowe. Nie ma biegani miedzy kuchnia a jadalnia(czy gdzie tam macie stol) Wszystko stoi na stole, mozna spokojnie siedziec i konwersowac. My tak powitalismy Nowy Rok w towarzystwie naszych sasiadow. 
Przed Sylwestrem wymienilismy nasz tymczasowy stol, ktorzy slozyl nam wielnie przez 3 lata na porzadny drewniany stol i wygodne krzesla( wreszcie)na zakupy meblowe zostal wyslany Camillo sam, bo mi sie nie chcialo jechac do Ikei. A on dostal jasne wytyczne, dla pewnosci wyslalam nawet meila ze zdjeciami i nazwami wybranego przeze mnie modelu i koloru- bialy. Co moglo pojsc nie tak?? Powiem tak zgadza sie tylko model krzesel. 

Do domu przyjechal czarny zestaw, bo stol byl w super cenie z 399 frankow obnizono do 99, wiec moj przedsiebiorczy chlop nie mogl ominac takiej okazji. Poinformowal mnie o tym telefonicznie i na stol sie zgodzilam ale krzesla dalej chcialam biale. Niestety jak skonczyl ze mna rozmawiac dal sie przekonac przez kogos z obslugi ,ze do czarnego stolu pasuja tylko czarne krzesla. No i mam..
Na szczescie nie wyglada to tak zle, dokupilam sobie ladny obrus i calosc mi sie nawet podoba. 
 W tym calym swietowaniu-jedzeniu dalismy rade i stracilismy po 2 kg. Swieta, nie swieta dieta przede wszystkim.