31 marca 2015

Znalazlam zime

Musze dzis napisac ten post, bo jak sie nie ukaze w marcu to juz moze sie wcale nie ukazac.  A badzie o tym jak w pierwszy dzien wiosny pojechalismy szukac zimy :)
Przez caly sezon zimowy tu u nas w dolinie sniegu jest jak na lekarswo, nie ma normalnej zimy Pogoda przypomina taka pozna jesien wlasciwie tylko na kilka dni w roku w okolicy konca stycznia robi sie zimniej. Trawa prawie wszedzie pozostaje zielona, spadaj tylko liscie z drzew.
W pierwszy wiosenny weekend zorganizowalismy ze znajomymi kolacje w bardzo ciekawym miejscu, wlasciwie to chyba mozna nazwac je mleczarnia. Robi sie tam lokalne sery, maslo, jogurty i wszystko co jest z mleka. Jest tam sklep, linia produkcyjna, ktora mozna w tygodniu zwiedzic i muzeum sera, no i oczywiscie restauracja z serowa fonduta i raclette czy 2 sztandarowe dania Szwajcarii.
Miejsce znajduje sie jakies 100 km od naszego domu w poziomie i jakies 1000m w pionie. Wykorzystalismy okazje i zostalismy tam na caly weekend a przynajmniej taki byl plan.
To co tam zastalismy kompletnie nas zaskoczylo, wiedzielismy ze bedzie snieg ale zapomnielismy ze moze byc go tak duzo.



Oczywiscie pojechal z nami Brick, ktory ostatnio w samochodzie lubi siedziec prawie na moim ramieniu :)

On wieczorem zostal w hotelu a my wybralismy sie na nasza kolacje. To byl moj a wlasciwie pierwszy raz z fondue i musze powiedziec ze niestety bardzo sie polubilismy. Niestety, bo to danie nie jest robione z chudego serka jaki jem na codzien, przyplacilismy to dodatkowym kilogramem ale bylo warto. 


Taki gar sera to porcja dla 4 osob, i my ledwie dalismy rade. Do tego byl kosz chleba i pieczone kartofelki co to sie na zdjecie nie zalapaly. Do fondue tradycyjnie pije sie biale wino albo czarna herbate. 
Nasz hotel tez nie byl zly wszystko bylo tak jak trzeba, czysty i zadbany az do przesady, zabraklo tylko tego do czego jestesmy przyzwyczajeni czyli takiego wloskiego ciepla i serdecznosci. Wszyscy byli mili ale tak formalnie. 

Spektakularny hotelowy bar robi wrazenie, pewnie gdyby byla lepsza pogoda widoki bylyby jeszcze lepsze. A ja po latach zobaczylam znowu paprotke w dniczce, rosline o ktorej istnieniu zdazylam prawie zapomniec :)








24 marca 2015

Zawsze szyje

Czuje, ze chyba wracam do blogowania, bo do szycia wrocilam napewno. Tak juz mam ze szyje falami jak mam natchnienie. Camillo ma taka kuzynke, ktora tego nie moze zrozumiec i co jakis czas mnie pyta "Ewa a ty dalej szyjesz" i za kazdym razem odpowiadam jej to samo, ze tak szyje odkad pamietam i nie zamierzam nigdy przestac to nie jest jakas chwilowa fanaberia ale jakos trudno jej to zapamietac
Ostatni miesiac obfitowal w nowe pomysly szyciowe 3 z nich zostaly nawet zrealizowane. Kilka tygodni temu wybralam sie do mojego ulubionego sklepu z tkaninami w miescie gdzie kiedys mieszkalismy. Zrobilam male zakupy, ktore jeszcze tego samego dnia zostaly uzyte.
Zaczne jednak od poczatku czyli od diety. Tak wiem nudna sie robie z tym odchudzaniem ale to temat przewodni mojego zycia juz od dobrych kilku miesiecy i bardzo scisle sie laczy z szyciem torebek. Stare spodnie Camillo juz dawno mu z tylka spadaja, wszystkich wyrzucic mi szkoda wiec powstaja torby. Czarny sztruks sie do tego doskonale nadawal, powielilam po raz kolejny moj ulubiony model i powstala ona :



Jest super wygodna wszystko sie do niej zmiesci ja ja po prostu uwielbiam, niestety zostanie sprzedana :(
No to nie jedyne spodnie, ktore poddane zostaly odzyskowi. Zaraz jak tylko kupilam materialy powstala torebka jeansowa. Klasyczne jasne jeansy zostaly przerobione na fajna torebke, troche tylko przesadzilam z raczkami ale poprawie to w nastepnej torebce. 

Moim zdaniem srebrna podszewka to super pomysl w torebce wszystko latwo znalezc, bo po prostu na jasnym tle lepiej widac do tego ten srebrny material sie nie brudzi. Kiedy w sklepie wpadlam na to by uzyc go jako podszewki w torebce obok lezal tez zloty. Nie moglam sobie odmowic i tez go kupilam, bo w glowie juz mialam kolejny pomysl.
Wiosna tamtego roku poznalam pewna bezrobotna malarke i zaprosilam ja do wspolpracy tzn. ona maluje ja szyje z tego torby. Do wspolnej pracy niestety nie doszlo z roznych powodow o ktorych tu pisac nie bede, bo to dluga, skaplikowana i nie pozytywna historia. Z calego zamieszania zostal tylko probny malunek, ktory w koncu znalazl swoje zastosowanie. 

Do malowania uzyto farb akrylowych z medium do tkanin dzieki temu torebke mozna prac i prasowac bez obawy o zniszczenie obrazka. 
Wnetrze tak jak wspomnialam zrobione jest ze zlotego materialu, calosci dopelniaja zlote kolka i doszyty metalowy motylek. 
Materialy mam zapasy dodatkow do torebek zrobione, maszyna czeka w pelnej gotowosci wiec jest nadzieja ze kolejne torby powstana. Trzeba mi tylko troche slonca, ktore chwilowo sie schowalo. 





22 marca 2015

Wczesna wiosna

Dziekuje wszystkim za slowa wsparcia pod ostatnim postem. To dla nas bardzo wazne.
Dzis mam troche slonca i zabiore was na mala wycieczke w nasze strony a konkretnie nad jezioro Lugano. Gdyby ktos jeszcze nie wiedzial znajduje sie ono na granicy Wloch ze Szwajcaria. W niedziele 1 marca wybralismy sie tam na poobiedni spacer. Zdjecia sa specyficzne, bo zrobione na terytorium szwajcarskim ale prawie na wszystkich widac wloskie wzgorza. Miejscowosc w ktorej bylismy nazywa sie Morcote. Nad miasteczkiem kroluje koscielne wzgorze na ktore prowadza 404 schodki. Niezly sposob na spalenie obiadowych kalorii :)
 Nasza wycieczka tam byla calkiem przypadkowa, bo jechalismy do miasta Lugano, ktore juz sfotogafowane bylo przez nas setki razy wiec lustrzanka zostala w domu, po drodze okazalo sie , ze centrum jest zamkniete dla ruchu i prawdopodobnie nie znajdziemy wolnego parkingu wiec zmienilismy plan i wyladowalismy tutaj. Zdjecia robione telefonem ale oddaja badzo dobrze urok tego miejsca.









19 marca 2015

To co najważniejsze


Dzis wracam na bloga ale nie mam dobrych wieści. Nasza Popa wczoraj odeszła jest nam teraz bardzo smutno. Zabrało ze sobą hałas, domowy rozgardiasz dom jest teraz taki dziwny bez niej,nikt nie szczeka, nie pogania nas żeby dać jeść. Najczęstsze pytanie jakie słyszymy od wczoraj to jak to przyjął Brick. Nijak, przeszedł nad tym do porządku dziennego. Szukał tylko misek z woda, bo specjalnie dla niej stały w prawie każdym pokoju żeby nie musiała duzo chodzić. Psy inaczej odbierają takie rzeczy a on za Popa nie przepadał, bo sie jej po prostu bal. Przeżyła 18 pięknych lat, ostatni rok była z nami i to jest najważniejsze.