18 sierpnia 2011

czas na kawe

W tym roku sierpien zamienił sie z lipcem, jest goraco temperatura siega 40°C , nie da sie jesc ani pic niczego co nie jest prosto z lodowki, a ja tak uwielbiam kawe jak pije jedna juz mysle o tym kiedy bede pic nastepna, wieczorem musze powstrzymywac i wtedy mysle o mojej porannej kawusi :). Czasami jest to głowny powod dla ktorego wychodze z domu kawa w moim ulubionym barze moze to byc espresso z mlekiem albo bez, wczesnie rano jest to zazwyczaj cappuccino a w upaly caffe freddo tzn. mrozona kawa.
Dzis jednak jest tak goraco ze nawet wizja mrozonej kawy nie wyciagnie mnie z domu. Postanowilam sobie taka sama przygotowac.
Potrzebne sa :
Filizanka goracej mocnej kawy(najlepiej z ekspresu)
cukier, słodzik czy co tam kto lubi(pamietajcie by dodac cukier do goracej kawy przed dodaniem lodu inaczej sie nie rozpusci)
kilka kostek lodu
shaker (moze byc zwykły zakrecany słoik]
efektowna szklanka lub kieliszek (ja uzywam kieliszka do czerwonego wina)
Nie jest to oczywiscie konieczne, ale moim zdaniem kawa smakuje lepiej jesli sie ja pije z odpowiedniego naczynia.
Ładujemy wszystko do shakera i do dzieła - wiecie co robic.
po kilku minutach mamy gotowa super kawusie


Przelewamy do szklanki i w spokoju delektujemy sie tym cudem

Jesli ktos lubi mozna do shakera mozna wlac troche mleka lub jakiegos alkoholu typu Baileys.
Ja własnie skonczylam moja kawusie, moj piesek chyba tak sie zmeczył parzeniem na mnie ze nawet nie ma sily połozyc sie pozadnie na swojej poduszcze
Mamy pewne podejzenia co do Bricka, wydaje nam sie ze on pracuje potajemnie w kamieniołomach, bo zawsze jest tak zmeczony, ze jak sie kładzie to rzadko trafi w swoja poduszke, czasami walnie sie na gołej podłodze a robi to w sposob bardzo teatralny tzn. jakby mdlał. No i rano spi najdluzej ze wszystkich, wstaje dopiero kiedy ja juz jestem po sniadaniu i czekam na niego ze smycza przy drzwiach :)




6 komentarzy:

  1. Mrożona kawa <3 Najlepsza na upał!
    Słodki psiak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio byłam u przyjaciółki i też przygotowała dla mnie pyszną kawusię (choć generalnie jesteśmy miłośniczkami wszelkiej herbaty :p).
    Była to biała kawa z lodami waniliowymi i czekoladowymi, a na wierzchu była potarta gorzka czekolada. Kawusię podała w takich "pucharkach", w jakich większość kawiarni podaje latte. Pyszności!

    Po przyjściu do domu poleciałam po lody, by takim specjałem uraczyć mojego Dawida... niestety coś wyszło nie tak i kawa nie była tak samo dobra :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Dołączam się do miłośników kawusi:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w ogóle nie pijam kawy, ale na tę Twoją chyba bym sie skusiła. Co prawda, w czasach studenckich, w kawiarni Nescafe piłam kilkakrotnie trochę inne cudo. Kawa z eksprecu z dodatkiem syropu orzechowego, z gałką logów waniliowych (liub innych, w zależności od fantazji) i na to bita śmietana! Na upał było rewelacyjne. Spokojnie zaspokajało i pragnienie i głód :) I moją ustawiczna potrzebę słodyczy :) Ach, to były czasy! Może kiedyś zrobię sobie domowym sposobem powtórkę z rozrywki?
    Pozdrawiam i dzięki za wizytę na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam, miało być oczywiście "kawa z ekspresu"

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja uwielbiam kawę i herbatę owocową :)Cappuccino, latte...mniam mniam :)

    OdpowiedzUsuń