14 września 2011

niezwykle spotkanie

Za duzo sie dzieje, nie mam czasu na blog a tak wiele mam do opowiadania. Jestem na urlopie w bardzo urokliwym miejscu, ale o tym napisze w innym poscie. Dzis chcialabym opowiedziec o niezwyklym spotkaniu. Zaczne od poczatku, spedzam urlop na kempingu na jeziorem Orta, wczoraj wczesnie rano poszlismy do miejscowego baru na nasza poranna kawe i spotkalismy tam tylko 1 klijenta, pana ktory wlasnie przygotowywal sie do opuszczenia kempingu na swoim rowerze od wlascicielki dowiedzielismy sie ze jest to hiszpan, ktory podrozuje po swiecie a jego trase wyznaczaja sanktuaria maryjne. Potem juz ona sam opowiedzial nam swoja historie, robi to po przyzeczeniu, ktore zlozyl w chwili kiedy w islandzkim szpitalu oznajmiono mu ze prawdopodobnie nigdy juz nie bedzie chodzil. Josè Antonio Garcia Calvo, tak sie nazywa ten pan, byl marynarzem w ostatniego dnia 1998 roku znajdowal sie na statku, ktory zatona ona jako jedyny z 17 osobowej zalogi ocalal przez 9 godzin dryfowal po morzu Polnocnym uczeponiony cial swoich kolegow..Pierwszego dnia Nowego roku zostal ocalony  i odtransportowany do szpitala wlasnie na Islandii. od tej pory przeszedl na piechote i przejechal na rowerze ponad 95 tys. kilometrow. Oczywiscie zachaczyl tez o nasza Czestochowe.
Wczoraj skonczyl 62 lata

4 komentarze:

  1. takich ludzi nic tylko podziwiac za wytrwalosc i wole walki z wlasnymi lekami i chorobami :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pelna podziwu.
    Zapraszam na candy powitalne na moim blogu http://niebieskomi.blogspot.com/2011/09/candy-powitalne.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna ta historia, aż się wzruszyłam...

    OdpowiedzUsuń