6 grudnia 2011

Zgubilam sie

i zapomnialam ze jestem cierpliwa, i wlasnie to wyprowadzalo mnie z rownowagi ostatnio. Nie moglam nic pisac, bo jak tylko siadalam do komputera odrazu wylazily na wierzch te moje nerwy i cale skupienie i koncentracja ulatniala sie . Kiedy to nagle przypomnialo mi sie ze ja taka nie jestem, zawsze mialam duzo cierpliwosci i naprawde rzadko ponosza mnie nerwy. Odzyskalam wewnetrzny spokoj i pomogla mi w tym pewna piosenka, przyczepila sie do mnie ponad 10 lat temu. Ja prawie nigy nic nie nuce nie podspiewuje ale jak juz to robie prawie zawsze jest to" Rome wasn't built in a day"Morcheeba. Teraz juz wiem dlaczego podswiadomie wybralam ja na leitmotiv mojego zycia, bo jest o cierpliwosci o spokojnym czekaniu na rozwoj wypadkow, przeciez nie odrazu Rzym zbudowano :)
 Moje hobby to jest cos co pozwala mi zachowac rownowage relaksuje i uspokaja. minione tygodnie poswiecilam na  przygotowania do swiat, w czwartek tradycyjnie odbedzie sie ubieranie choinki, ktora bedzie stac do 6 stycznia.  Zrobilam przede wszystkim nowe bomki na choinke i nieskromnie powiem , ze niektore bardzo mi sie podobaja.









Pejzaz zimowy w ksztalcie choinki cos co mi sie podobalo od dawna w tym roku na targach rekodziela zakupilam potrzebne materialy i teraz i ja mam moja osniezona choinke. Natomiast ta azurowa chinka na nastepnym zdjeciu ma juz 6 lat i mimo ze jest taka delikatna udalo jej sie przetrwac tyle swiat.
Dzis sa milolajki w Polsce,  mimo ze tu nie ma takiej tradycji ja zawsze przygotowuje drobny upominek dla mojego Camillo on za to zawsze daje mi prezent 6 stycznia, wedlug tradycji tego dnia wiedzma na miotle rozdaje drobne upominki zazwyczaj jest to skarpeta wypelniona slodyczami. Ci co zasluguja na nasza polska rozge tu dostaja wegiel. Coz co kraj to obyczaj :) Oto co dzis wieczorem dostanie Camillo.
                                     Szklany dwoneczek z malusienkimi czekoladkami w srodku.





6 komentarzy:

  1. Przecudne bombki. Te z pejzażami najbardziej mi się podobają i ta choinkowa

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh, dawanie sobie drobnych upominków to miły zwyczaj w każdym kraju ;). Bombki są śliczne, oczywiście, choć pewnie lepiej im na choince. A jeśli chodzi o potrzebę spokoju - polecam koty lub psa ;D. A jak tam sprawa ma się ze śniegiem? Bo dzisiaj rano u mnie za oknem leżał taki pseudośnieg, a przynajmniej próbował leżeć i nawet mu trochę wychodziło, tak to 11:00 ;)...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. ale piekne mi sie wszystkie podobaja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne bombki! Ja się za swoje zabrać nie mogę, jakoś takoś dziwnie patrzę na nie od kilku dni i nic się nie dzieje. Więc miło popatrzeć na te Twoje :)
    A piosenka śliczna, wysłuchałam...słyszałam ją po raz pierwszy. A ten pejzaż zimowy - bajka!
    I ile u Ciebie śniegu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj! Ze względu, że tworzysz w deco, mam przy okazji takie małe pytanie :)
    Mam mnóstwo surowych nowych przedmiotów do ozdabiania (pudełka, wieszaczek, świecznik, kolczyki, bransoletki, korale, deseczki, zakładki itp), stertę serwetek, jakies papiery, farby akrylowe (czarna, jasnofioletowa i czerwona), werniks spekajacy 2 skladnikowy, primer, cos jeszcze pewnie. Byłabyś może zainteresowana? ew może znasz kogoś kto mógłby być? Chętnie się wymienię (najlepiej za srebro i minerały, ale np. pudełko na biżuterię też by mi się przydalo ;))))) lub ewentualnie tanio odsprzedam :)
    Mogę zdjęcia wysłać na maila.
    Czekam na wiadomość (proszę u mnie ;))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. dziekuje za komentarze, mmilo mi ze tu zagladacie. co do sniegu to brakuje go we Wloszech jak na lekarstwo. Od jutra zaczyna sie dlugi weekend i wszyscy chca na narty a w Alpach nie ma sniegu :D. Tu przydalo by sie troche deszczu, bo jaet duze stezenie spalin, smog jak cholera. Wlasnie zdjelam pranie z balkonu, ktore smierdzi- ku mojej radosci musze uprac jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń