26 lutego 2012

Niepozytywne wibracje

To nie bedzie wesoly post, bo wczoraj nie bylo mi tak wesolo, dzis musze ponarzekac.
Czekalam sobie na stacji kolejowej na pociag i na pernonie bylo 3 facetow, ktorzy robili niezle zamieszanie, ledwie sie trzymali na nogach tak, ze w pewnym momencie mialam wrazenie ze upadna na tory, pomyslalam sobie ze oni sa pijani i ze ja dawno nie widzialam az tak pijanych ludzi i mialam wrazenie ze cos mi to przypomina tylko nie wiedzialam co. Zrozumialam to w momencie kiedy jeden z tych panow podszedl do osoby blisko mnie i zapytal sie po wlosku o papierosa odpowiedz byla negatywna i w tym momencie padl komentarz tego pana po polsku "k... co to nikt tu nie pali", wtedy stalo sie wszystko jasne to byli polacy. Kiedy nadjechal pociag, nie pozwoli wsiasc nikomu do tej polowy wagonu, ktora oni zajeli, i widzialm jak wyzywali wszystkich, ktorzy przez ten wagon probowali przejsc a szczegolnie tych ludzi o ciemnym kolorze skory. Przy kontroli okazalo sie ze nie maja biletow i zostali wyrzuceni z pociagu, powiedzialabym na szczescie.
Znowu musialam sie wstydzic za to ze jestem polka. Czasami sobie mysle ze lepiej sie do tego nie przyznawac, bo opinia o Polakach za granica jest nie ciekawa i zawdzieczamy ja takim osobnikom jakich ja spotkalam  wczoraj.
Nie byl to jedyny taki epizod, kiedys spotkalam polakow na plazy. W sezonie w znanych miejscowosciach nadmorskich najlepiej jest przyjsc na darmowa plaze bardzo wczesnie rano aby znalezc sobie spokojnie miejsce. No i ja i Camillo bylismy na plazy juz od 7-8 rano. O godzinie 11 plaza jest juz tak pelna, ze nie ma szans na dobre miejsce, wtedy wlasnie zjawila sie grupka ludzi, jedyny w miare spory kawalek ziemi byl za nami. Kiedy oni sie zjawili Camillo akurat gral na gitarze i mala grupka ludzi spiewala razem z nim, jednym slowem wesola letnia atmosfera pod plazowym parasolem, nikt nie narzekal. Po za tymi, co akurat przyszli jeszcze sobie dobrze nie usiedli a juz byl komentarz po polsku " gowniane  miejsce, bo ten mi tu k... jelopy beda teraz grac" - chodzilo oczywiscie o nas. Bardzo mili polscy turysci nie spodziewali sie, ze zostanie to zrozumiane. Odwrocilam sie w ich strone i powiedzialam, ze jak im miejsce nie odpowiada to zawsze sie moga przeniesc. Nie bylo zadnej odpowiedzi, bo ich zatkalo. usiedli sobie grzecznie i rozpakowali swoj ekwipunek zlozony glownie z piwa a cala ich rozmowa polegala na zastanawianiu sie czy supermarkety sa dzis otwarte czy nie(to byla niedziela) i gdzie nalepiej zaopatrzyc sie w wodke i ze trzeba to zrobic szybko, bo piwo sie zaraz skonczy. Potem zapytali sie mnie tylko czy pobliskie centrum handlowe jest otwarte i to byl cala konwersacja z nimi, bo byli tak pijani ze na wiecej nie bylo ich stac. Przez reszte dnia liczylam ich tylko czy wracali wszyscy z wody, czy przypadkiem sie ktos nie utopil, bo gdyby sie tak stalo reszta bandy nawet by sie nie zorientowala. Chcialam zauwazyc ze wszystko to dzialo sie w Toskanii, w jednym z najladnieszych regionow we Wloszech a nawet w Europie, ja na ich miejscu bardziej bym sie skupila na zwiedzaniu Pizy, Sieny czy Florencji niz na wodce.
 Ja nie mowie zeby nie pic, ale moze na wakacjach dalo by sie to jakos ograniczyc, tylko do wieczora, przy kolacji. Ta polska tradycja upijania sie do upadlego psuje nam opinie, robi negatywne wrazenie, ktore pozostaje na dlugo w pamieci i potem wszyscy inni polacy sa tak postrzegani.
 Oczywiscie pija wszyscy nie tylko polacy, ale ci ktorzy to robia w takich ilosciach ,w taki wulgarny i agresywny sposob sa tylko z Polski. I tylko tacy ludzie sprawiaja ze czasami na pytanie " skad pochodzisz?"
boje sie odpowiedziec, ze jestem polka, bo potem musze sie duzo starac, a czasami nawet tlumaczyc za takich co to byli tu przede mna i pokazali na co ich stac.
  Na koniec chcialam powiedziec, ze sptkalam tez czesto trzezwych polakow, takich ktorzy spedzaja swoj urlop w spokoju i bez pokazywania swiatu ile to oni moga wypic.
Mysle ze wiele osob z Polski, mieszkajacych za granica zgodzi sie ze mna.
 Na pewno beda tez komentarze ze wszystkie narowosci pija ale ja osobiscie musze sie tlumaczyc tylko za polakow.
Nastepny post bedzie na pewno wesoly:)

4 komentarze:

  1. Niestety ale tak to z nami jest. Polak jedzie na wakacje, i myśli że już cały świat jest jego, nikt go tam nie zna przecież i może robić co mu się tylko zamarzy. Tacy na opinii się nie skupiają. Po drugie ja nie rozumiem tej "fascynacjo" trunkami i to w takich ilościach. A Włochy uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tylko w e Włoszech tak jest ....

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi kilka razy na moja odpowiedz, ze jestem Polka zdarzylo sie uslyszec aaa, Polonia, Walesa, Papa, vodka... Dla wielu Wlochow jestesmy krajem pijakow bo w Polsce to zimno jest, tak jak w Rosji no i trzeba sie rozgrzac. Szkoda, ale mamy taka etykietke...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewuś, ja nie mieszkam za granicą, tylko w Polsce i nawet tu mi wstyd za naszych rodaków! Rozumiem jak się czujesz i to co napisałaś, to niestety smutna prawda o nas - Polakach :( Wystarczy pojechać gdzieś na zagraniczną wycieczkę i nietrudno rozpoznać, w którym miejscu są Polacy! Jak sobie przypomnę niektóre sytuacje z wycieczek, to było mi wówczas straszliwie wstyd, że jestem na tej wycieczce z Polakami i że jestem Polką tam z nimi! A pijaństwo to już normalnie plaga! Qrcze, jak byłam nastolatką to biegało się z imprezy na imprezę i piło te %, potem pierwsza praca, samodzielne życie, też się zdarzało. Ale np. teraz, kiedy mam już rodzinę i parę latek więcej, to jakoś nie widzi mi się imprezować w taki sposób! I wiem, że wielu osobom z rodziny czy też znajomych, to nie podoba się to tak do końca, bo ciągle pokutuje u nas przeświadczenie, że impreza jest udana wtedy, jak wszyscy z uczestników padną pod stół! Żenada! Na pewno też mamy plusy, jak np. pracowitość :) Podobno za to nas chwalą, ale oczywiście są też wyjątki. Natomiast nigdy nie mogłam zrozumieć, jak na obczyźnie Polak Polaka chętnie udusiłby gołymi rękoma...zamiast pomóc i wspierać to jeszcze dokopać! Osobiście tego nie doświadczyłam, całe szczęście, znam to z opowieści i to nie jednej. Byłam w szoku, że tak można! Każdy naród ma swoje zalety i wady, tak to już jest, że przyczepia się etykietki. Oczywiście, nie należy wszystkich wrzucać do jednego wora, ale o tym to chyba wiedzą rozsądnie myślący ludzie :)
    Ewuś, dobrze, że o tym napisałaś :)
    Pozdrowionka z Kaszub!

    OdpowiedzUsuń