5 czerwca 2012

Szycie kompulsywne

Jesli to jest choroba to prosze mnie nie leczyc, bo tak mi sie podoba i juz :)
Wczoraj tak mnie naszlo, ze szylam caly dzien az sie balam ze sie maszyna zbuntuje: na szczescie nie stalo sie tak. Nadrobilam wszystkie zalegosci i wyprodukowalam kilka rzeczy do domu. Po pierwsze zrobilam firanki do kuchni, po drugie wpadlam na pomysl coby ozdobic oslonka stol w kuchni, dzieki czemu przestal byc stolem za zacza byc miejscem do przechowywania roznych duzych rzeczy a top stal sie miejscem do przygotowywania posilkow itp. po prostu dodatkowa powierzchnia do pracy. Wyniki moich zmagan


Jak widac firanka nie chciala sie sfotografowac wiec wstawilam 2 wersje ta z zaslonieta zaluzja i bez. Nie bardzo to widac ale na niej jest delikatny magnoliwy wzor.
Wieczorami natomiast konczylismy moj haft  zaczety jeszcze zima, no i wczoraj wieczorem skonczylismy. Uzywam liczby mnogiej, bo uczestniczyl w tym moj wierny towarzysz Brick, jak tylko mnie widzial, ze siadam sobie na kanapie i bede xxx to przyklejal sie do mnie tak blisko, ze czesto dostawal odemnie lokciem. Nie przeszkadzalo mu, wiec ja haftowalam a on chrapal.
 Teraz tylko musze kupic odpowiednia rame iak tylko to zrobie to zawisnie to w mojej pracowni.
A tak wyglada nasza psina kiedy oglada ze swoim panem Moto GP.



5 komentarzy:

  1. Podoba mi się ten pomysł z tą zasłonką w kratkę. Myślę o czymś podobnym, żeby zakryć nieużywaną, starą kuchenkę gazową. A obrazek krzyżykowy piękny! Psinka urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawde się napracowałaś, piękne, hafcik bardzo uroczy. Swietne psisko, ale chyba coś nie zainteresowane programem

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko piękne ale piesio naj naj naj :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Co tam pies. ten haft jest cudowny.

    OdpowiedzUsuń