17 września 2012

Niepotrzebne tradycje

W moim domu mieszaja sie tradycje polskie, wloskie i inne ktore nam sie podobaja w roznych kulturach, wymyslamy tez nasze domowe. Dzis chcialm napisac o takiej tradycji, ktora spotkalam we Wloszech, chodzi mi o obdarowywanie gosci z okazji roznych uroczystosci: chrzest, komunia, slub, rocznice slubow te bardziej znaczace jak zlote gody, nawet z okazji obrony dyplomu.
Te prezeny to osobna galaz handlu, sa sklepy wyspecjalizowane w sprzedawaniu tych pierdul, bo glownie sa to male przedmioty do niczego nie potrzebne i do niczego nie pasujace, bo nie mozna 20-100 osobom dac tego samego i wszystkim sie bedzie podobac. Wyjatkiem sa prezenty recznie robione, przez rodzicow, pare mloda itd. i takie z ktorych dochod idzie na cele charytatywne. Cala reszta to smiecie moim zdaniem, te ktore my dostalismy trzymam wszystkie w piwnicy w pudelku po butach, bo po prostu nie da sie na ta zbieranine patrzec.
Te na zdjeciu pochodza glownie z chrzcin, tylko pingwin jest slubny i wlasnie on razem z samochodem pochodzi z kultowej tutaj firmy Thun za ktora nie przepadam. Mam jeszcze taka perelke szklano-krysztalowa, ktora trzymam ja w pudelku i na pewno nie ustawilabym jej na pulce, glownie dlatego ze wycieranie kurzy z tego czegos doprowadziloby mnie do nerwicy.
To cudo pochodzi ze slubu.
Bylo tego wiecej ale niektore przedmioty nie przezyly proby czasu ja np. srebrny bryloczek do kluczy, krysztalowy motylek ze zlotych godow tesciow( ach, te przeprowadzki ;))
aaaaa !!! no i drzewko bonsai, ktore dostalismy na pewnym slubie, nawet nie chce myslec jaka to byla masakra biednych roslinek, bo nie wszyscy potrafia sie nimi zajmowac.
Wczoraj natomiast bylismy znowu na chrzcinach, niestety. Pomijajac przebieg calej ceremoni, ktorej nie widzialam i smutna impreze po tym. Bardzo nas poruszyl komentarz mamy malucha, ktora kiedy odpakowala prezent od nas powiedziala ze to pierwsza zabawka jaj synka. Dziecko ma prawie 5 miesiecy i nikt mu jeszcze nie kupil nawet jednej grzechotki!!!!?

No nic, mialo byc o prezentach. Przy wyjsciu zostalismy obdarowani znowu. Tym razem to drewniana literka "A" z ktora dokladnie nie wiem co zrobic, oczywiscie i ten gadzet musial byc markowy.
To by bylo na tyle o prezentach, z tego co wiem tradycja ta zaczyna byc popularna w Polsce. Zanim zrobicie 80 takich samych prezencikow zastanowcie sie czy to nie jest wywalanie pieniedzy. Chetnie poczytam komentarze na ten temat nawet te negatywne.

7 komentarzy:

  1. jak dla mnie to te tzw "bomboniere" to wyrzucanie pieniędzy, ale dla włochów to podstawa, bez tego się nie obejdzie. Niekiedy są nawet sympatyczne, ale z reguły to zbierają tylko kurz. Lepiej jest dać ,jak wspominałaś ,coś z rękodzieła. jest bardziej osobiste( tylko jeśli ma być czegoś 40 szt. to się narobisz ha ha ha).
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kiedys poznalam taka mame ktora wyszyla male woreczki na migdaly i zrobila do nich male srebrne zawieszki z krysztalam Szwarowski to akurat bylo ciekawe.

      Usuń
  2. Faktycznie coraz częściej daje się takie prezenciki gościom. Ja na szczęście dostałam takie z którymi mogę coś zrobić (małe aniołki z gipsu, które wieszam na choince) albo po prostu zjeść (jakiś cukierek, czekoladka) :-) Ja na swoim weselu nie planuję rozdawania takiego typu prezentów. Nie widzę sensu w czymś takim. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak zapomnialam do tego dodaja 5 migdalow w polewie cukrowej w koloze bialym na slub, rozowym na chrzest/komunie dziewczynki, i niebieski chlopca, zloty na zlote gody itd.

      Usuń
    2. Takie migdaly to daja w Grecji na kazda okazje:) Przynajmniej gosciom sie nie nudzi w kosciele i wcinaja az milo:P A po calej ceremonii pelno opakowan po "cukierkach" pod kosciolem:P Wiem, bo tam gdzie spedzamy wakacje jest kosciol i zawsze z ciekawoscia ogladam te smieci:P Choc w Grecji migdaly daje sie na szczescie, wiec nie tylko czlowiek sie naje, ale jeszcze ma szczescie zapewnione:)
      To co pokazalas to straszny badziew!!!!!!1 Zwlaszcza to cos krysztalowego:( Powinnas to moze oddac do jakiegos domu dziecka, przynajmniej dzieci mialyby czym sie pobawic:)

      Usuń
  3. Wydawało mnie się, iż zostawiłam tu już jeden komentarz...

    OdpowiedzUsuń