28 czerwca 2013

Pasta i basta

Dzis znowu gotowalam obiad tylko dla siebie, wlasciwie robie to codziennie ale zazwyczaj ograniczam sie do odgrzania czegos lub jakiejs kanapki tudziez mozzarelli z pomidorem . Tym razem mialam ochote na cos pracochlonnego. Poswiecilam wiec cale pol godziny na przygotowanie jednego z moich ulubionych dan.
Pasta z cukinia i serkiem typu philadephia
Skladniki dla 4 osob sa nastepujace:
160g serka Philadephia lub inny tego typu serek naturalny
360g makaronu fusilli lub innego krotkiego( moga byc penne lub rigatoni)
2 male cukinie
30g orzeszkow pini
bazylia
2 szalotki
olej z oliwek
sol, pieprz

Zaczynamy od rozgrzania patelni, najlepiej takiej na ktorej nie przywiera nic czyli teflonowa albo ceramiczna na niej tostujemy orzeszki. Potem odkladamy je na talerz na tej samej patelni nalezy zeszklic na oliwie drobno pokrojona cebuje do tego dodajemy cienki plasterki cukini i chwile dusimy. W tym czasie woda na makaron juz powinna sie gotowac, wrzucamy kluski i gotujemy wedlug zalecen producenta. Kiedy juz sie ugotuja przed odcedzeniem odlewamy troche wody z gotowania. Wrzucamy makaron na patelenie z gotowa cukinia, dodajemy serek, orzeszki, posiekana bazylie, solimy do smaku wlewamy kilka lyzek wody wczesniej odlanej wszystko ladnie mieszamy juz na wylaczonym ogniu. Gotowe na talerzu posypujemy swiezo zmielonym pieprzem. Proste, smaczne i zdrowe. Pycha!!
Ten przepis jak wiele innych pochodzi od moje ulubionej wloskiej food blogerki prowadzi ona strone o nazwie GialloZafferano, wiele jej przepisow mozna  znalezc po angielsku i hiszpansku. Zaczynala tak jak wiele od malej stronki z przepisami, kilka filmikow na youtub zrobionych we wlasnej kuchni. Teraz pisze ksiazki z przepisami, ma kilkunastoosobowy zespol ktory dla niej pracuje i jest moim guru kulinarnym. Wiele dan zwlaszcza z wloskiej kuchni (ale nie tylko) nauczylam sie gotowac od niej.Kazdy jej przepis zawiera czas gotowania/przygotowania, stopien trudnosci a takze historie dania, skad pochodzi jakich najlepiej uzyc skladnikow i czasami jest tez wyjasnione dlaczego takich  a nie innych.
Wlasciwie to mialam tego nie pisac co zaraz napisze ale musze inaczej sie udusze, glownie dlatego ze kiedy widze przepisy publikowane na innych blogach polskich(chodzi mi o wloska kuchnie) to czasami nerwy mnie ponosza.
We Wloszech jedzenie jest swiete nie moze byc przygotowne byle jak i przypadkowo, czasami jeden skladnik zmienia nazwe potrawy, np. prawdziwe pesto alla genovese powinno byc robione recznie w marmurowym mozdziezu, drewnianym walkiem. Uzywanie typowych dla tej kuchni skladnikow jeszczenie nie tworzy wloskiego dania. Gotowanie po wlosku to calkiem inna filozofia, diabel tkwi w szczegolach, kazdy gatunek pomidora ma swoje zastosowanie, kazdy rodzaj makaronu ma swoj typowy sos, nie kazde wino pasuje do kazdej potrawy. Dlugo bym tak mogla pisac oczywiscie kazdy ma prawo interpretowac kuchnie na swoj sposob, wymyslac wlasne potrawy tak jak wszedzie taki i w gotowaniu fantazja jest najwazniejsza ale najpierw trzeba poznac podstawy, zasady gotowania, by potem moc zmieniac i wymyslac i robic po swojemu.
 Sa tacy, ktorzy mysla, ze wystarczy w daniu troche pomidorow z bazylia i posypiemy to parmezanem i juz jest wloskie. Pewnie by tak bylo gdyby nie pisali ze chodzi o "wloska" zupe pomidorowa zaprawiana smietana 18%. We Wloskiej kuchni nie istenieja zupy zaprawiane smietana, nie ma tu smietany ani 18%, ani 12% ani 22% . Jest smietana ale calkiem inna niz ta, ktora sprzedaje sie w Polsce.
Ogolnie  jest uzywana sporadycznie, czesciej sie jej uzywa do przygotowywania ciast i tortow, niz w potrawach slonych. A juz napewno nie dodaje sie jej do carbonary.
Ostatnio znalazlam przepis na wloskiego lososia z koperkiem, no to jest duze naduzycie, bo koperek we wloskich sklepach tez wystepuje rzadko. Kiedys podalam moim wloskim gosciom ziemniaki z koperkiem, ktory wzbudzil ich zainteresowanie, bo nigdy wczesniej go nie widzieli. Dlugo moglabym tak wymieniac glupot na temat wloskiej kuchni jakich sie naczytalam w polskim internecie i gazetach albo co widzialam w polskiej telewizji. Zdaje sobie sprawe ze nie wszyscy byli we Wolszech, maja prawa nie wiedziec, bylaby to dobra wymowka jeszcze ze 20 lat temu ale teraz internet i komputer maja wszyscy, nauczyc sie uzywac tlumacza google tez znowu tak trudno nie jest da sie dotrzec do informacji zanim sie zacznie publikowac farmazony.
Kiedys probowalam pisac jakies komentarze pod takimi postami, wymadrzac sie ale dalam sobie spokoj
Nic to nie da, kijem rzeki sie nie zawroci i chyba zawsze juz tak bedzie, ze poza granicami Italii carbonara jest ze smietana, pizza z sosem dodawanym po upieczeniu, vittello tonnato z majonezem...
Tak to juz w polskiej kuchni jest ryba po grecku, ruskie pierogi, barszcz ukrainski i tylko mieszkancy tych krajow o tych daniach nic nie wiedza.
O! juz mi lepiej od dawna chcialam napisac taki post. Wiecej sie wymadrzac na ten temat nie bede. Obiecuje.
Na koniec moje nowe talerze do pizzy, tej bez dodatkowego sosu :)


2 komentarze:

  1. no to że pizza z sosem podawany po upieczeniu to jeszcze mogę przeboleć, bo ten czosnkowy podawany w polskich pizzeriach jest super (pozostałe są ochydne), ale vittello tonnato z majonezem? carbonara że śmietaną? któż to tak
    okropnie kaleczy te przepisy

    za to talerze do pizzy masz super, zupełnie jak w pizzerii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bym ci powiedziala gdzie takie przepisy wynalazlam to bys sie zdziwila a talerze narazie sa tylko 2 ale bedzie wiecej. Zawsze sie meczylismy z pudelkami a taki talerz wcale drogi nie jest a jaka wygoda. Szkoda tylko ze nie mieszcza sie do zmywarki :)

      Usuń