14 lipca 2013

Kuchenne zabawki

 Nie bedzie to typowy post z przepisami, wpadlam na pomysl by pokazac niektore gadzety przydatne w kuchni. Oczywiscie poradzilabym sobie bez nich ale lepiej sobie ulatwiac zycie przy gotowaniu☺
Goraco, czyli zrobilam obiad tak jak lubie krotko szybko i na temat. Czasami robie tak by wilk byl syty i owca cala. Camillo uparl sie na tortellini ja chcialam normalna paste z pesto a to znaczy,
ze musialam gotowac w dwoch garnkach. Nic nie szkodzi, bo cala reszte przygotowalam blyskawicznie.
Do mojego dania zrobilam klasyczne pesto alla genovese czyli genuinskie. Najwazniesze w calym procesie jest dobre osuszenie bazyli po umyciu. Ja uzywam do tego wirowki do salaty. Suche liscie bazyli gwarantuja nam, ze pesto nie czernieje.
Jak widac ja uzywam do zrobienia pesto blendera, bo jak sie nie ma co sie lubi itd...Na jakis czas pojemnik i koncowke blendera wkladam do lodowki dzieki temu calosc nie nagrzewa sie bardzo przy miksowaniu i nie robi sie papka tylko pyszny sos.
W przepisie jest czosnek, ktory mozna sobie darowac jesli ktos bardzo nie lubi. Ja lubie z czosnkiem ale obieranie go moze byc upierdliwe. Ktos madry wymysli specjalne urzadzenie do obierania czosnku. 
Mala silkionowa rurka, wklada sie do srodka zabek i lekko przyduszajac, rolujemy.
Po chwili wyjmuje sie czosnek w dwoch czesciach tzn. goly zabek i jego "ubranko". Szkoda, ze tego cudu techniki nie bylo kiedy jako dziecko pomagalam rodzicom przy robieniu kielbasy, wtedy to sie czosnku naobieralam.
Danie dla C. bylo jeszcze latwiejsze, tortelini okrasilam maslem z szalwia. Na mojej nowej patelni, kupionej tylko, dlatego ze podobal mi sie kolor-seledynowy, roztopilam troche masla z listkami swiezej szalwi. W czasie kiedy sie gotowaly tortellini maslo nabralo smaku.(Ok 2-3 minuty)
Wszystko razem wymieszalam na patelni, troche popodrzucalam i sru na talerz a potem na stol gdzie Camillo posypal sobie wszystko parmezanem.
Na drugie danie zrobilam co widac mozzarella i pomidory posypanie suszonym oregano, tak nam smakuje najbardziej. Do tego dania nie moze zabraknac dobrej oliwy z oliwek. My niedawno dostalismy taka domowej roboty prosto z Calabrii. Niestety butelka w ktorej sie olej znajduje jest wielka i nieporeczna.
Znowu dla ulatwienia sobie zycia mam patent. Przelewam ja do malej politrowej butelki po naszym ulubionym winie (montepulciano d'abruzzo), ktora sie latwo miesci w dloni, na to zakladam specjalny korek dzieki ktoremu nie nalewam za duzo na raz a to jest wazne przy potrawach tego typu.
Taki sam korek mozna zalozyc na butelke z octem np. balsamicznym. Trzeba sie tylko dowiedziec czy metal z ktorego jest zrobiony nadaje sie do octu, bo inaczej koruduje.
Na koniec ciekawostka dla tych , ktorzy wybiora sie w tym roku na urlop do Wloch w restauracjach podawany jest zawsze olej na kazdy stol. Wedlug prawa wloskieg musi on byc w oryginalnej butelce z etykietka, wtedy jest wieksza szansa, ze dostaniecie dobry olej z oliwek.
Jesli ma sie odpowiednie zabawki to i w kuchni mozna sie dobrze bawic.
A w nastepnym kulinarnym poscie beda smazone lody, jesli mi sie udadza. Trzymajcie kciuki ☺






2 komentarze:

  1. Lubie przydatne, ułatwiające życie wynalazki. Fajny rulonik do czosnku.
    Ja rozgniatam czosnek raczka od dużego noża i rozdziela się za pierwszym razem, tylko pęka, no ale mnie to akurat nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń