23 sierpnia 2013

Subiektywnie o Jeleniej Gorze

Znowu mam maly przestoj tylko tym razem mam dobra wymowke. Przywloklo sie za mna z Polski zapalenie prawego ucha, bolalo to jak jasna cholera i odbieralo checi do zycia. Mialam napisac, ze jest mi juz lepiej i ze mi prawie przeszlo no i przeszlo ale na lewe.Uff...Dobrze, ze teraz mam lekarstwa.
 Mialam opowiadac o naszym urlopie o Jeleniej Gorze. To po pierwsze chcialabym wiedziec dlaczego wczesniej nikt mi nie powiedzial, ze to miasto jest takie ladne. Robi sie reklame niektorym miejscom w Polsce, ciagle sie mowi o tych samych miastach, miejscowosciach a taka Jelenia Gora to co? Ja sie pytam?
Bardzo nam sie tam podobalo.
Z pomoca punktu informacji turystycznej wyladowalismy na kempingu. Mimo wszystkich przepowiedni naszych zanjomych, ze nie znajdziemy wolnych miejsc a juz napewno nie tanio. Znalezlismy, i to duzo do wyboru do koloru. Bardzo mila pani lekko zabiegana wreczyla nam klucze do 3 roznych miejsc do spania. Obejzelizmy domek holenderski, przyczepe kempigowa i pokoj hotelowy. Wybor padl na domek z weranda.

Wygodny, dobrze wyposazony z lazienka z prysznicem kuchnia, moze czystosc pozostawiala troche do zyczenia ale pani, ktora nas przyjmowala byla tam sama i widac bylo, ze po prostu nie miala czasu tam dokladniej posprzatac. Wybaczylismy jej :) tym bardziej, ze kiedy wychodzilismy bez Bricka na spacery po miescie, to pani miala na niego oko.


 Tu w tej cukierni znalezlismy najlepsze cappuccino i kawe juz nie wspominajac o drozdzowkach, no i co dla nas najwazniejsze otwarte juz od 8 rano.










A spacery to byla sama przyjemnosc piekne miasto, piekna architektura. Jednak kiedys budowano ladniej szkoda tylko, ze reklama rzadzi. Tak jak pewnie w kazdym polskim miescie ogloszen, szyldow, napisow, parasolow reklamowych,transparentow tego wszystkiego musi byc jak najwiecej, wszedzie i zdaje sie ze im wiecej tym lepiej. Camillo mowi, ze Polska przypomina mu pod tym wzgledem Italie lat 80 poprzedniego wieku. 

Na szczescie znalezlismy miejsca, ktore sie uchowaly od tego rodzaju "ozdob". Ja mam nadzieje, ze to tylko taka faza przejsciowa, kiedys zniknie to wszystko i zostanie to co najlepsze. Ktos pojdzie po rozum do glowy i zabroni wieszania tego wszystkiego i wszedzie.
O tu np. jaki to bylby widok bez tych wszystkich tabliczek ale sa tacy, ktorzy wiedza jak zawieszac tabliczki i szyldy. Znalazlam dobry przyklad ladnie komponujacy sie z zabytkowa zabudowa.
Jednego popoludnia trafilismy na mini uliczny koncert na gitarze klasycznej. Tylko nie wiem dlaczego jako jedyni bilismy brawo na koniec, bo pan jest po prostu bardzo dobry. Camillo powiedzial, ze chcialby grac chociaz w polowie tak jak on. 

Tu pod tymi arkadami znalezlismy restauracjie "Kuznia smakow" w ktorej bylismy 2 razy na kolacji. Najlepszego pstraga jedlismy wlasnie tutaj a pierogi ruskie jakie nam zaserwowano byly dokladnie takie jakie robila moja prababcia. Jak juz jestem przy restauracjach to mielismy przygode z lokalem, ktory byl na przeciwko kempingu. Powiedziala mi o nim pani z obslugi nawet dostalam ulotke. Miejsce nazywa sie "al Capone" nazwa wskazuje na restauracje wloska. My juz po nazwie poznalismy, ze z Wlochami to ma niewiele wspolnego. Nikt kto zna dobrze Wlochy i wloskie realia nie uzyl by nazwy, ktora kojarzy sie z mafia. Dla wlochow to nie jest temat do dumy. 
Camillo sie uparl sie, ze chce tam zjesc kolacje. Z menu wybralismy- ja placek po wegiersku a on pierogi z miesem. Moj placek mial chyba tygodniowy zapas koperku na talerzu, wlasciwie nie czuc bylo innego smaku, posypany po wierzchu zoltym serem a surowka polana glassa z octu balsamicznego dopelnila nieudanej calosci. Jednym slowem fuj..Camillo zjadl swoje pierogi, ze samkiem, ja pogrzebalam troche w talerzu. Proponowana tam pizza tez nie moze byc dobra, skoro podawano do niej majonez i kechup. 



Wyjazd zaliczyamy do bardzo udanych, niecale 4 dni spedzone w Jeleniej Gorze pozwolily nam odpoczac a mi nacieszyc sie Polska. Napewno tam wrocimy. Szkoda tylko, ze nie pojechalismy w Karkonosze a Camillo nie chcial mi uwierzyc, ze to sa gory. W sumie to mu sie nie dziwie, bo najwyzszy szczyt jest duzo nizszy od tego co widzimy na codzien z domowego okna. tlumaczylam, ze to tez sa gory tylko takie malutkie :)
Na koniec zdjecie naszych pierwszych zakupow. Zrobilam je zradosci, dlatego ze na wszystko wydalam 4 razy mniej niz zaplacilabym za to w Szwajcarii. 


4 komentarze:

  1. Jeleną Górę pamiętam z lat 90-tych istotnie wypiękniała, chociaż ilość reklam można by zredukować. Według mnie to prawdziwa plaga, okleja i obwiesza się wszystko co się da, wygląda to okropnie! Cieszę się, że jesteście zadowoleni z wypadu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za wizyte:) Ciesze sie ze nie tylko ja tak mysle o tym "reklamowaniu" wszedzie i wszystkiego. Czekam na moment kiedy sie wladze miast zorientuja ze 2 metrowy napis "najtansze papierosy i alkohol" na zabytkowych budynkach to malo dekoracyjne zwlaszcza w kolorach jaskrawo pomaranczowym i zielonym.

      Usuń
  2. ja za to w Jeleniej Górze nigdy nie byłam

    ale juz slinka mi cieknie na widok tych polskich przysmaków

    OdpowiedzUsuń
  3. Budynki trochę przypominają mi te na Długiej w Gdańsku. Kiedyś tam byłam, ale przelotem i wiele lat temu, więc nic nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń