5 października 2013

Targi rekodziela-Ku pamieci

Bedzie dlugo.
Ja sie musze dobrze zastanowic zanim wybiore sie na targi nastepnym razem. Czy gra jest warta swieczki. Zawsze czekam na nie z niecierpliwoscia. Targi rekodziela dla takich jak ja to wielkie wydarzenie, mozna podpatrzec nowe techniki, kupic potrzebne materialy czasami w atrakcyjnych cenach chociaz ostatnio juz nie.  Dzis doszlam do wniosku, ze nalezy skonczyc z tymi wyjazdami, bo to zaczyna byc bardziej meczace niz zabawne. Tlumy ludzi, ktore odwiedzaja takie imprezy zaczynaja mnie zniechecac. Dzis stalam co najmniej w 10 kolejkach:
-do autobusu, ktory podwozil z dworca kolejowego w Beragamo pod hale targowe(do pierwszego sie juz nie zmiescilam, wiec musialam czekac 40 na nastepny)
-do kasy biletowej ta kolejka byla najdlusza i najbardziej wloska. A wloska kolejka polega na tym, ze jak jest 6 osob to kazda z nich stoi w swojej kolejce a nie jedna za druga jak nakazuje zwyczaj. Ogolnie nie wiadomo o co chodzi i kiedy jest moja kolej.
-do kibelka
-do baru po kawe
-do kasy w barze by kupic kanapke
-znowu do kawy
-do kibelka po obiedzie kanapkowym
- do stoiska z tkaninam,i zeby mi ucieto odpowiednie kawalki( tu sie nie doczekalam)
-do bankomatu
Jakby dobrze policzyc to wiecej czasu stalam w kolejkach niz ogladalam i robilam zakupy, do niektorych stoisk wogole sie nie dopchalam. Nachodzilam sie jak glupia, nogi mi wchodza w dupe, bo o tym zeby gdzies wygodnie usiasc to mozna pomarzyc. Tyle dobrego, ze wszystkie pawilony wylozone sa wykladzina, - kawe pilysmy z Aska siedzac na podlodze :)
W tym roku atrakcja byl samochod wloczkowy, ubrany w szydelkowy sweterek. Fiat 500 z lat 60(chyba)
Mimo wszystko udalo mi sie zrobic kilka zdjec, byly nawet stoiska z pozwoleniem na fotografowanie w przeciwienstwie do lat poprzednich. Proszono tylko o reklame na blogach. No to:




Ostatnie zdjecia przedstawiaja zdjecia mebli z recyklingu. Na jedym jest stoisko ze szmatkami do patchworku i  stoisko z cake design.
 Ten post pisze ku pamieci glownie dla mnie, zebym sie nastepnym razem zastanowila  kilka  razy czy warto. 
To wszystko co tam mozna kupic dostane tu na miejscu, bez calodziennych wypraw, bez stresu i wielkiego zmeczenia. To co wydam na dojazd, bilety stepu i inne takie moge przeznaczyc na przydasie kupujac na miejscu. Dzis wisienka na torcie byl pan z wloskiego baru gdzie kupowalam bilet na pierwszy pociag( bo jechalam z przesiadkami) wydal mi zle reszte, oszukal mnie na ponad 20 euro a ja zorientowalam sie juz w pociagu. Jaka bylam zla, bo za te pieniadze mialabym 10 takich biletow. 
 Kilka lat temu, targi wygladaly inaczej odwiedzajacych bylo mniej i byli to glownie pasjonaci albo raczej pasjonatki zainteresowane rekodzielem. Teraz jest duzo zwiedzajacych, ktorzy robia sztuczny tlum. No i jak dla mnie nowe rzeczy pojawiaja sie naprawde rzadko. Czasami mam wrazenie, ze proponuja ciagle to samo. 
Glowny pozytywny aspekt tej wyprawy to spotkanie z Asia  autorka tego bloga
No oczywiscie zrobilam jakies niewielkie zakupy.  Troche tego i owego. 
kalendarz na 2014
Olowek zmywalny w 6 kolorach do znaczenia tkanin
szmatki 55x50 kazda za 1 euro

kawalek materialu na bieznik na stol 

tasiemki, ktorych nigdy za duzo i ktorych kupie zawsze za malo
serwetki, lancuszki, i kit z koralikami Miyuki na sprobowanie

 klej tymczasowy do tkani, ocieplina cienka, flizelina rozpuszczalan do haftu oraz gratisowy metr krawiecki

Rzeczy wygrzebane z kosza 6 za 5 euro. Znalazlam zestaw do haftowania jedwabna wstazka
Z miesiac jest to samo w Mediolanie ale ja sie juz na to nie pisze. Wystarczy mi. 




7 komentarzy:

  1. ja się chyba też nie piszę na Hobby Show, po pierwsze jest o wiele mniej stoisk, ostatnio nie znalazłam wielu rzeczy, których szukałam, nachodziłam się jak głupia i do tego zapłaciłam jak za zboże za parking przed halą targową
    o wiele bardziej mi się podobają targi w Bergamo, choć dzisiaj nie nastawiałam się na megagalaktyczne zakupy, a i tak nie dostałam wszystkiego czego szukałam
    czasem znajduję ciekawe rzeczy na lokalnych targowiskach i to naprawdę za dosć konkurencyjne ceny, do tego nie wydaję kasy na dojazd i przejazd autostradą
    ale o tym napiszę już jutro, bo dzisiaj mam już wszystkiego dosyć i mam ochotę tylko na łóżko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz zaluje, bo przed targami wielu rzeczy nie kupilam, bo czekalam na nie i co dupa zbita. Wiecej sie na stalam w kolejkach i nachodzilam niz ogladalam i kupowalam :) Uff..

      Usuń
  2. Fajne takie targi, ale tłum chcący tylko oglądać i robić sztuczny tłok, to już mniej fajny....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszym razem mysle ze nawet tlum by ci nie przeszkadzal to z czasem robi sie meczace.

      Usuń
  3. Ja też mam zawsze wielką ochote i nadzieje wielkie sobie robię na wszelkich rodzaju fierach a potem nadziwić się sobie nie mogę jak znów mogłam się nabrać,bo nie dość ,że co roku jestem bardziej zmęczona takim bezładnym plątaniem się ludzi pod nogami(mam wrażenie ,że większość z nich niczego tam nie robi poza zabijaniem czasu) i faktem iż co rok prezentują dokładnie to samo :( I zawsze udaje mi się wpaść w te same sidła -a może za rok będzie lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybym miała to wszystko w sklepach na miejscu, to bym się chyba nie wybierałana takie targi. No chyba żeby odbywałay się gdzieś bardzo blisko mojej miejscowości. Ty miałaś dość daleko i jeszcze dość męczącą podróż. Ale z drugiej strony jest zawsze ta ciekawość "a może będzie coś nowego, albo jakieś okazje". No i człowiek jest w rozterce :) Zakupy fajne, a zwłaszcza te materiały. U nas takich targów po prostu nie ma, więc nie mamy takich dylematów. Jedynie wystawa DMC. W tym roku odbyła się w Gdańsku czy Gdyni, a ja jestem z południa polski, więc mogłam tylko poczytać relację na innych blogach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We Wloszech tez kiedys takich nie bylo targow sa od jakis 10 lat. w tym momencie naliczylam 23 takie imprezy w calych Wloszech w ciagu roku. Organizowane sa w duzych miastach takich jak Mediolan, Rzym, Bologna, Florencja ale tez w mniejszych jak Modena, Rimini, Parma, Bergamo.
      w Posce takich targow nie ma , bo ich jeszcze nikt nie zorganizowal. Tutaj po prostu dogadaly sie firmy branzow, sprzedawcy ci ktorzy rekodzielam zajmuja sie powiedzmy zawodowo i zaczeli organizowac takie spotkania. Na takich targach wystawic sie moze kazdy i wielcy producenci tacy jak Dmc jak i mali sprzedawcy, ktorzy prowadza male pasmanterie. Nawet ty gdybys zapakowala swoj sklep do samochodu, oplacila miejsce na hali targowej to tez moglabys sie wystawic. Moze tam w Polsce wystarczylo by skontaktowac kilka sklepow nawet internetowych, kilka takich jak twoj, jakies blogerki, hurtownikow i zarezerwowac miejsce w takim np. katowicki spodku lub na jakies inne rownie duzej powierzchni. Zaprosic do wspolpracy jakas gazete np. Burde niech robi reklame w zamian za stoisko. Potem trzba znalezc miejsco na to samo w Krakowi, Lublinie, Warszawie, Olsztynie itd.
      Na tutejszych targach wystawiaja sie np. sklepy internetowe dla, ktorych jest to jedyna okazja do kontaktu z zywym klijentem. Zacheta do odwiedzenia takie go miejsca sa m.in. kursy, pokazy. To po prostu 3-4 dniowe swieto rekodziela i kreatywnosci. Mysle ze w Polsce mialo by to szanse powodzenia trzeba tylko kogos kto sie tym zajmie i potem ruszy maszyna. Rozmawialam ze sprzedawcami i oni ruszaja w droge w poczatkach wrzesnia i koncza sezon pod koniec listopada, bo co tydziej sa gdzies targi. Potem wszystko zaczyna sie znowu w lutym i trwa do konca maja sa tacy, ktorzy zyja tylko z tego. Sa tez tacy, ktorzy jezdza po calej Europie ze swoim kramem.

      Usuń