24 listopada 2013

Sobota w kolorze lilla-roz

Jakis miesiac temu otworzyli nam tu we wsi Jysk wszyscy wiedza, ze to sklep z wyposazeniem wnetrz. Nigdy wczesniej nie mialam z nim do czynienia i teraz po blizszym poznaniu nie zaluje. Wedlug mnie ceny tam maja sie nijak do jakosci. Wszystko jakies takie bylejakie za duze pieniadze. Zdecydowanie wole kupowac w sklepach z uzywanymi rzeczami, a najlepiej jak sie trafi cos za darmo w smietniku :)
Jednak w piatek musialam kupic cos na okno w sypialni w sensie firaki/zaslonki czy jak tam sie to nazywa. Weszlam do tego sklepu i nic tam nie znalazlam gotowego, cala firankowa oferta byla jak dla mnie zalosna ale znalazalam opakowanie materialu na metry w kolorze pasujacym do naszej zimowej koldry.  Juz w sobote rano uszylam firanki i teraz mozemy spokojnie spac przy podniesionych zaluzjach. Wielka ulga, bo ja nie jestem przyzyczajonia do spania w totalnych ciemnosciach. Do kompletu powstano poduszki ozdobne na lozko.
Potem na smietniku znalazlam sliczne 2 angielskie talerze, komus juz sa nie potrzebne a mi sie bardzo podobaja wiec mam. Nawet jesli mialam bym z nich nie jesc to moga sluzyc jako np. podstawka po swieczke.
Do tego rano zadzwonila do nas pani, ktora kilka miesiecy temu podarowala nam troche ksiazek i starych gazet robotkowych. Znowa zrobila porzadki i postanowila pozbyc sie wielu ksiazek, ktore nam bardzo sie spodobaly. Pojechalismy wiec po nie, ja w ramach podziekowania podarowalam jej jedna z moich toreb,  tak jej sie spodobala,  ze dostalam jeszcze swiateczna swieczke lekko kiczowata ale jak sie ja zapali to spelania swoje zadanie jak kazda inna.
Zycze wszystkim fajnego poniedzialku, ja w tym tygodniu bede swietowac. Wlasnie zaczyna sie moj 14 rok na emigracji. Latwo to liczyc, bo pierwszy raz przyjechalam do Wloch w listopadzie 2000 roku.
Doniesienie z winylowego poligonu, znajdujemy tam wiele pierwszych wydan, odswiezamy sobie stare piosenki z naszego dziecinstwa no bo w 1985 roku to ja jeszcze bylam dzieckiem:)


7 komentarzy:

  1. Ja mam podobne odczucia z wizyty w naszym polskim Jysku. wszystko jakies takie tandetne. Kupiłam tylko raz zasłonki w liczbie 8sztuk, bo potrzebowałam do altanki na ogród a tam akurat były prawie takie jak potrzebowałam i w baaardzo atrakcyjnej cenie na wyprzedaży.
    Niezły zbiór książek dostałaś! Miło, że ta pani o tobie pamięta. Hi, hi też kiedyś bawiłam się przy Sandrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie jak obnizaja ceny to jeszcze mozna jakos zniesc ta marna jakosc.

      Usuń
  2. A mnie brakuje takich sklepów w okolicy, ale też nie po to ,by coś w nich kupować,bowiem dawno doszłam już do wniosku,że takie pieniądze za taką kichę to szkoda wydawać, ale do zwykłego tracenia czasu przy szwędactwie gdy mi weny do robótek brakuje. Ja bardzoe lubi e takie stare piosenki- teraz już nie ma fajnej muzyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest fajna muzyka tylko ty jej nie znalazlas, tak gadasz jak starzy ludzie co to mowia ze dobre to bylo przed wojna :) Zdecydowanie czasami sie trzeba po sklepach poszwedac bez celu.

      Usuń
  3. No u Ciebie to raczej wszystko mega drogie jest.
    Co do emigracji to szmat czasu. Ja bardzo tęsknię za rodzinką i już nie mogę doczekać sie świąt.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli chodzi o ceny w Szwajcarii to troche naroslo wokol tego mitow. To nie prawda, ze wszystko jest tu mega drogie np. paliwo kosztuje mniej niz we Wloszech. No i trzeba pamietac ze tu sie zarabia 4 razy wiecej niz we Wloszech. Mi chodzilo glownie o to ze w tym Jysk szkoda mi zaplacic za firanke z beznadziejnego materialu, uszyta byle jak 30 frankow. Natomiast bez problemu wydam takie pieniadze za cos dobrej jakosci.
      Ja juz nie tesknie za rodzina a swieta wole spedzac tutaj niz w Polsce, ostatnio bylam na swieta w Pl w 2004 roku. Potem przyjezdzala tu moja mama.

      Usuń
  4. oj tam od razu kiczowata po prostu inna :D ... pozdrawiam cieopluteńko

    OdpowiedzUsuń