4 kwietnia 2014

Italiano czyli wloski w 30 dni

Juz od dawna o tym myslalam i dzis postanowilam, ze napisze post o tym jak nauczylam sie jezyka wloskiego moze akurat komus moje dziwne metody przypadna do gustu. Od kiedy pamietam chcialam sie nauczyc jezyka obcego. Kiedys myslam, ze bedzie to tylko angielski potem zycie zweryfikowalo moje marzenie(jak zwykle).
Zaczne od tego dlaczego mieszkajac w Szwajcarii i mowie po wlosku to proste-mieszkam w jedynym calkowicie wlosko-jezycznym kantonie Szwajcarii-Ticino. Dla wiekszosci z was to oczywiste ale ja znam osoby, ktore tego nie wiedza i co ciekawe sa to osoby mieszkajace we Wloszech nie wiecej niz 50km od granicy ze Szwajcaria. Przeprowadzilismy sie tutaj 2 lata temu ja po prawie 12 latach mieszkania w Italii a dla Camillosie tam urodzil.
Moja szwagierka(wloszka) zapytala sie mnie w jakim jezyku sie tu mowi.  Znam tez takich, ktorzy mysla, ze w calej Szwajcarii mowi sie po wlosku ale to tylko taka mala dygresja.
Ostatnio kilka osob z mojego otoczenia zapisalo sie po raz kolejny na kurs jezyka angielskiego w czym ja nie widze wiekszego sensu, bo sa to osoby, ktore angielski mialy we wszystkich stopniach edukacji od podstawowki po szkole srednia. Potem co kilka lat zapisuja na jakis kolejny kurs gdzie ucza sie za kazdym razem tego samego i efekt jest zawsze ten sam. Ani be, ani me po angielsku, bo czego mozna sie nauczyc w 2 godziny raz w tygodniu.
Moim zdaniem zeby nauczyc sie dobrze jezyka obcego to oczywiscie jakis kurs sie przyda na poczatek  aby  nauczyc sie przede wszystkim wymowy, podstaw gramatyki i ogolnych zasad. Cala reszta zalezy od nas. Ja niestety(albo na szczescie) nie mialam okazji chodzic na zaden kurs mimo ze we Wloszech w wiekszosci miast sa organizaowne darmowe kursy jezyka dla obcokrajowcow ale dowiedzialam sie o tym juz bardzo puzno kiedy jezyk znalam dobrze.
Moja nauka wloskiego nabrala tempa kiedy zrozumialam, ze chcac pracowac i mieszkac we Wloszech mowienie tylko po angielsku jest niewykonalne. Zaczelam sie wtedy uczyc codziennie, mialam kilka zeszytow zapisanych  slowkami a nawet calymi zdaniami, bo to moim zdaniem jest najwazniejsze. Kiedy sie zna duzo slow wtedy gramatyke i akcent mozna dopracowac. Wymyslilam sobie taka metode, ze codziennie ogladalam ten sam film, ktory juz  dobrze znalam wybor padl na Dirty Dancing. We Wloszech wszystkie filmy zagraniczne sa z dubbigiem wiec nie slyszalam oryginalu. Za pierwszym razem zrozumialam moze 10 slow, za drugim 30 i tak dalej w miedzyczasie wypisywalam sobie nowe wyrazy i tlumaczylam. Malo ambitny wybor ale zadzialal. Wtedy mialam niewielki wybor filmow jeszcze w w wersji VHS. Kilka lat temu kupilam sobie ten film na DVD w slicznym metalowym pudelku tak na pamiatke:)

Przez pierwszych kilka lat nie rozstawalm sie ze slownikiem. Oczywiscie mialm tez podreczniki do nauki wloskiego jeden z nich mial tytul jak tytul tego postu.
 Kiedy wracalam do Polski w moim rodzinym domu zamontowalam antene satelitarna i dzieki temu mialam kontakt z jezykiem poprzez wloska telewizje.
Na poczatku najwazniejsze bylo dla mnie sluchac duzo i starac sie zrozumiec jak najwiecej wiec do filmow i telewizji doszla tez muzyka czyli wloskie piosenki. Pierwsza piosenka nauczona na pamiec tez byla malo ambitna ale akurat byla na topie i najczesciej mozna ja bylo uslyszec w telewizji.
Oczywiscie przebywanie w kraju w ktorym mowi sie danym jezykiem bardzo ulatwia sprawe ale nie jest regula, bo znam emigrantow co mieszkaja we Wloszech od 30 lat a w sklepie dalej nie porafia poprosic o 100 g szynki. Najwazniejsze to to zeby sie odwazyc mowic trzeba gadac od samego poczatku nawet do siebie byleby w obcym jezyku sa osoby ktore znaja nawet dobrze jezyk ale sie wstydza, sa niesmiale. Kiedy sie przekroczy ta granice to wtedy jestesmy na dobrej drodze. Dla mnie takim momentem przelomowym byla w pierwsza samodzielna wizyta w sklepie musialm sobie kupic karte telefoniczna taka do automatu. Probowalam to tlumaczyc sprzedawcy tak jak zalecala moja pierwsza ksiazka do j. wloskiego i slownik polsko-wloski.Czyli tlumaczylam ze chce carta telefonica i jakos mi to chyba slabo szlo, bo facet jak zrozumial, ze jestem cudzoziemka  zrobil to co robia  prawie wszyscy, ktorzy cos tlumacza obcokrajowcom-podniols glos. Zaczal po prostu krzyczec , nie wiem czemu ale ludzie mysla ze jak sie beda wydzierac to wtedy bedzie latwiej ich zrozumiec. Wtedy przydalo mi sie jedno jedyne zdanie, ktorego nauczylam sie na pamiec z ksiazki do wloskiego : "Io non parlo bene l'italiano ma non sono sorda" czyli "Ja nie mowie dobrze po wlosku ale nie jestem glucha". Sprzedawca sie tylko usmiechna sprzedal mi to po co przyszlam. Potem dowiedzialm sie ze nikt nie mowi na katre telefoniczna-carta telefinica tylko uzywa sie slowa scheda ale tego z ksiazki sie nie dowiedzialam.
Od tego momentu nie balam sie juz uzywac mojego nowego jezyka a kiedy do mnie dotarlo ze wiekszosc wlochow nie mowi dobrze w swoim ojczystym jezyku, bo jest tu wiecej dialektow niz regionow to juz wcale nie mialm oporow. Zdaza sie, ze nikt nie zauwaza ze robie bledy, bo po prostu sam nie wie jak powinno byc poprawnie.
Po filmach i piosenkach przysla pora na ksiazki tzn. normalne powiesci czytane dla rozrywki. Wybor padl znowu jak w przypadku filmu na ksiazke juz mi znana w polskiej wersji : Dziennik Bridget Jones :)
Ksiazka tez czytalam ze slownikiem w drugiej rece na co sa dowody, bo  zachowly sie notatki.
Potem juz bylo tylko lepiej. Najwazniejsze zeby caly czas miec kontakt z jezykiem kiedy ja zaczynalam bylo troche trudniej. Teraz  wystarczy wlaczyc You tube i mozna nauczyc sie jezyka wloskiego jednoczesnie uczac sie np. make up :) Ja polecam kanal Gabrielli , ktora mowi bardzo poprawnym jezykiem, jednoczesnie bardzo wyraznie, uzywajac malo wyrazow pochodzacych z dialektow, mowy potocznej itp.
Kolejnym etapem mojej nauki wloskiego byl moment kiedy zmienilam radykalnie prace i zaczelam sie uczyc calkiem nowych rzeczy, ktore w Polsce byly dla mnie obce. Bylo to slownictwo typowo techniczne ale tego uczylam sie juz tak jak male dzieci ucza sie mowic czyli od podstaw. Jesli w pierwszym etapie uczylam sie np. jak jest stol po wlosku to teraz uczylam sie co to jest flangia do czego sluzy jakie sa rodzaje itd. wtedy nie musialm wiedziec jak to jest po polsku i do niedawna nie wiedzialm.
 Wszystko tlumaczono mi, badz sama czytalam tylko i wylacznie po wlosku lub angielsku przez co nie potrafie opowiadac szczegolowo o mojej pracy po polsku. Po prostu w Polsce nigdy nie mialam do czynienia z ta dziedzina i nigdy nie uzywalam takiego slownictwa. Z tego powodu kupilam sobie slownik techniczny polsko-angielski i angielsko polski,  ale tym razem  sluzyl mi bardziej do nauki polskiego :)
 Moim zdaniem do nauki jezykow nie trzeba miec jakiegos wielkiego talenu, nie potrzeba nawet kosztownych kursow ani super nauczycieli. To wszystko oczywiscie sie przydaje ale jesli nie jest sie zdeterminowanym i nie poswieci sie na to chociaz pol godziny dziennie to nic z tego nie bedzie.
Mam nadzieje, ze na cos sie przyda ten przydlugi post. A wy jakie macie doswiadczenia z jezykami obcymi jak sie ich uczyliscie albo uczycie?


3 komentarze:

  1. Ja też miałam książkę "włoski w 30 dni", niestety nie przerobiłam wszystkich lekcji. Ale pamiętam, że jedną z bohaterek była babcia, która mówiła, że nie jest głucha. :)
    Jeśli chodzi o czytanie książek w obcym języku to też stosowałam tą metod ale z książkami w języku angielskim. Czytałam też książki przygodowe dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz absolutną rację z tą nauką.Pamiętam jak zawiozłam G. do Polski i moje koleżanki uczące się włoskiego nie potrafiły się w ogóle z nim dogadać.Język włoski książkowy, a "żywy" to dwie zupełnie rózne historie, głównie z powodu dialektów o których wspomniałaś.Moją pierwszą piosenką ,której się uczyłam po włosku również był utwór Erosa- "Se bastasse una canzone" znasz? Film - najlepszy sposób na naukę jeśli jest oryginaly język i do tego napisy!I w moim przypadku też był to Dirty Dancing:) Ale najtrudniej jest przełamać strach przed rozmową to prawda , moje wpadki słowne były trochę tragiczniejsze niż twoje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze byłam zdania, że najlepsza szkoła jezykowa to wyjazd do konkretnego kraju (zależy, jakiego języka chcesz się uczyć) i mówić mówić i jeszcze raz mówić
    Bez konwersacji z tubylcami nie można się dobrze nauczyć języka
    Ja zaczęłam od książki, ale najwięcej dało mi to, że przekazać swój strach i zaczęłam z ludźmi po prostu rozmawiać najpierw bardzo łamaną a potem już coraz bardziej poprawną "włoszczyzną"

    OdpowiedzUsuń