15 kwietnia 2014

Pokoje zyczliwosci

Dzis bedzie drugi post, bo nie moge czekac do jutra zeby go napisac. Dostalam maila z prosba o zamieszczenie notatki o Pokojach zyczliwosci. Tak nazywaja sie sale w szpitalach na oddzialach dzieciecych ale o tym przeczytacie za chwile w ich notatce. Ja chcialabym dodac cos od siebie. Jako bardzo male dziecko bylam zmuszona przebywac w szpitalu i to 2 razy. Pierwszy raz moze mialam 5 lat trzymano mnie na odziale troche ponad tydzien. To byl moj pierwszy pobyt poza domem bez rodzicow, w tamtych czasach rodzice nie mogli zostac z dzieckim na noc. Ja pamietam prawie wszystko ze szczegolami a dzialo sie to juz prawie 30 lat temu i nie sa to mile wspomnienia.
Przezycie bylo traumatyczne do tej pory mam przed oczami scene z drewniana bramka w drzwiach sali . Ja przy niej dre sie na cale gardlo i placze, bo glupia pielegniara wypraszala moja mame. Scenariusz powtarzal sie codziennie i ja kazdy swoj dzien zaczynalam w oknie wypatrujac kogos z mojej rodziny.
W dniu zabiegu calkiem zabroniono rodzicom wstepu na oddzial wyobrazcie sobie male dziecko bez mamy musi zostac samo caly dzien i to ten dzien najgorszy z calego pobytu. Nie przypominam sobie nikogo kto by probowal mnie pocieszac caly personel mial chore dzieci w nosie, zamykano nas na sali, bo wlasnie po to byla ta bramka, zeby nie zamykac calkiem drzwi a miec nas na oku. Pamietam tylko jedna zyczliwa osobe prawie pielegniarke-praktykantke.
 Nudzilo mi sie strasznie, nie mialam wielu zabawek, bo to byl jednak szpital, nie potrafilam jeszcze czytac, nie bylo przenosnego odtwrzacza dvd ani nawet nintendo. Nuda wymieszana z tesknota przeplatana strachem.
Dzis kiedy odebralam tego maila pomyslalam, ze gdyby wtedy na oddziale byl taki pokoj w ktorym na chwile mozna by bylo zapomniec o rozstaniu z rodzicami i o tym ze znowu trzeba dac sie pokuc itd. to moze oszczedzilo by mi to kilka lat traumy i koszmarnych snow w wiele miesiecy po tamtym pobycie.
Ja wiem ze jest wiele osob, ktore mysla ze polskie szpitale maja wieksze problemy niz te ale sa juz inni, ktorzy sie zajmuja zbiorkami pieniedzy sprzet medyczny. Ja mam nadzieje, ze sytuacja juz nie jest tak dramatyczna jak w latach 80, ze rodzice moga zostac z dzieckiem na noc albo byc obecni przy zabiegach, nikt ich nie wyrzuca sila z oddzialu.
Poczytajcie sami o co chodzi z tymi pokojami zyczliwosci i  jak mozna pomuc.

Kolorowe miejsca dla dzieci w szpitalach - Pokoje Życzliwości

"Pokój Życzliwości" to zbudowana od początku lub odświeżona świetlica w szpitalu na oddziale dziecięcym. 20 metrów kwadratowych – wstęp tylko dla dzieci. Przytulne sofy, specjalna kolorowa ściana z okrągłymi półkami i dywan w szachownicę. Tak właśnie wyglądają Pokoje Życzliwości. Ideą projektu jest stworzenie na szpitalnych oddziałach takich pomieszczeń, w których dzieci czują się jak u siebie w domu oraz chociaż na chwilę zapominają o trudnej rozłące z rodzicami i szpitalnym leczeniu.
"Pokoje Życzliwości" składają się z czterech stref: artystycznej, zabawy, edukacji i czytelni. Dzieci mogą tam korzystać ze sprzętu komputerowego, telewizyjnego, gier edukacyjnych i przyborów szkolnych a profesjonalny personel dba o bezpieczeństwo i prawidłowy przebieg każdej aktywności dzieci. W ten sposób możliwe jest połączenie podczas pobytu w szpitalu zarówno zabawy jak i edukacji.
Do tej pory udało nam się wybudować/wyremontować już cztery takie świetlice: 2 we Wrocławiu, 1 w Żorach oraz 1 w Oławie. Kolejna świetlica powstanie w Szpitalu Wielospecjalistycznym w Jaworznie. Jednak kolejne 40 placówek z całej Polski czeka na swoją kolej.

Przekazując 1% Twojego podatku Sam/Sama możesz pomóc w akcji i przyspieszyć czas oczekiwania na nową świetlicę w kolejnych szpitalach! :) 
KRS 0000280273



Stowarzyszenie Pozytywne.com




3 komentarze:

  1. Bardzo, bardzo mi się te pokoje życzliwości i sam pomysł podoba! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie szachownica?
    Tak na serio to pomysł super, a gdzie byłaś jak szukałam komu oddać 1% podatku;(
    Trzymam kciuki by było ich więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę doskonały pomysł :)

    OdpowiedzUsuń