10 maja 2014

Zapominalska

Mam profil na Istagramie. A co!!!! Wszyscy maja to ja tez chce czasami fajnie jest podazac z pradem. Uslyszalam ostatnio ze jak sie nie ma Profilu na Facebooku to sie nie istnieje. Jestem zywym dowodem na to ze to nie prawda i do tego sama dokonalam "zabojstwa", bo profil oczywiscie mialam ale wykasowalam z wlasnej i nie przymuszonej woli. Tak, taka jestem dziwna :) Po ten Instagram, zebym calkiem nie znikla ;)
Wlaciwie z Instagramem bylo tak, ze zalozylam go juz jakis czas temu, potem o nim zapomnialam jakis miesiac temu sobie przypomnialam, mialam o tym napisac na blogu ale znowu zapomnialam. Jednym slowem jestem zapominalska ale jak byscie chcieli tam zajzec to tam sie beda ukazywac migawki z codziennego zycia na szwajcarskiej wsi. Zapraszam teraz bede publikowac tam wiecej zdjec.
Na szczescie wczoraj nie mialam zacmienia mozgu i pamietalam o tym zeby pojechac po gazete do wloskiego kiosku. Wyczytalam, ze moim kiedys ulubionym tygodniku dla kobitek bedzie w prezencie krem naturalanej wielkosci czyli 50ml. Zaplacilam za gazete z "fantem" caly 1,50 euro a krem ma wartosci ok. 30 euro. Nigdy go nie uzywalam ale krem z aloesem nie powinien byc zly.
Lubie polowac na takie okazje w kiosku spotkala mnie niespodzianka, bo w drugiej gazecie tego samego wydawnictwa byl krem na celulit. Kosztowala zawrotna sume 1 euro :) 
Za tyle to ja moge probowac pozbyc sie celulitu. Chociaz nie wierze, ze sam krem cos zdziala. 
Jednak czasy sie zmienily kiedys takie gratisy w gazetach bywaly duzo czesciej i nie trzeba bylo na nie polowac. Teraz jak pojawia sie 1-2 razy w roku to juz sukces. Milo wspomninam czasy kiedy kupowalo sie gazety za 1euro z mascara o reguralnej wielkosci Lancome albo Pupa albo pomadka Chanel ale to juz przeszlosc. Od czasu do czasu sa tylko miniaturowe wersje tych kosmetykow. 
Kiedy pierwszy raz przyjechalam do Wloch odrazu rzucilo mi sie w oczy, ze ichniejsze kioski sa pelne wydawnictw z gadzetami. Doslownie w pierszym momencie, bo wysiadlam z autokaru na placu Zamkowym w Mediolanie i tuz przy budce z gazetami :) 
Byly to glownie przedmioty do kolekcjonaowania lub skladania modeli. Mozna zrobic sobie kolekcje miniatur wszystkiego od instrumentow muzycznych po fajki, oczywiscie wszystko to co zmotoryzowane czyli samochody, motory, skutery, lodki, pociagi, figurki swietych, zegarki, scyzoryki, rozance, wieczne piora, mineraly, miniatury slynnych perfum, zapalniczki o dziwnym ksztalcie. 
Ostatnio byly wszystkie samochody Batmana... Ponad 10 lat temu bylo tego duzo wiecej i jeszcze bardziej absurdalne przedmioty np. miniatury mlynkow do kawy. Wiele z nich wylecialo mi z glowy ale pamietam co sobie wtedy pomyslalam- Wlosi to chyba lubia kolekcjonowac ale ida na latwizne kupujac wszystko w kiosku. Co innego taka kolekcja zdobywana z trudem a co innego kupiona w regularnych odstepach 2 razy w miesiacu bez zadnego wysilku. No ale co kraj to obyczaj

Na koniec psy w ciagu :) Mamy duza kanape narozna, na ktorej dla mnie dzis zabraklo miejsca, bo na drugiej polowie lezal sobie C. ale ja sobie to zapamietam wkoncu to ja karmie to cale towarzystwo :D
No kanapa-No party :)


3 komentarze:

  1. Psiarnia to ma dobrze:) Skórzana kanapa, no lepiej być nie może:)) A pańcia to na krzesełku może sobie przysiąść:)
    Po takie gratisy to ja też poleciałabym do kiosku. Choć muszę przyznać, że stosowałam różne specyfiki na cellulit i nigdy nie zauważyłam zmiany:) No może tylko skórę na nogach miałam lepiej nawilżoną od wcierania tych kremów:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak pieskie życie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To te gadżety w czasopismach to bardzo konkretne były, w Polsce nigdy się nie spotkałam z wysokopółkowymi markami.

    OdpowiedzUsuń