17 lipca 2014

1 baran, 2 barany...

Nie moge spac i jestem zla!!! A wszystko przez ta kawe, tak ja znowu o kawie. Umowilam sie dzis(wlasciwie to wczoraj) z kolezanka na plotki. No i poszlysmy do baru zanim jeszcze doszlysmy do stolika ona zdazyla juz zamowic kawe po drodze. Kiedy sie zorientowalam bylo za puzno, bo kawa sie juz lala do 2 filizanek. Nie, nie zagapilam sie po prostu myslam, ze tak jak zwykle usiade sobie przy stoliku i tam zloze zamowienie w koncu nie bylysmy w mcdonaldzie. Nie lubie jak ktos decyduje za mnie, bo owa kolezanka nie zapytala sie co chce tylko po prostu zamowila . Ochrzanilam ja lekko ale kawe dla swietego spokoju wypilam. No i mam teraz za swoje. Od zawsze wiem, ze jak wypije kawe po 17 to juz spania nie bedzie.
Troche to wina jej charakteru, ze lubi wiedziec co dla innych jest dobre a troche, dlatego ze rozmawiamy po wlosku a ona rodowita wloszka nie jest i tym jezykiem posluguje sie od niecalych 5 lat.
Wlosi mowia "spotkajmy sie na kawie" ale to wcale nie znaczy, ze beda pic kawe chodzi bardziej o spotkanie niz o sama kawe chociaz wlasnie kawe zamawia sie najczesciej. To samo jest z pizza. Niestety ona chyba tych niuansow jezyka wloskie jeszcze nie pojela.
Dzis bylysmy w Szwajcarii na tej kawie ale ja zazwyczaj wole ja pic po drugiej stronie granicy. Nie wiem o co chodzi ale te kilka, czasami, metrow robia roznice. Kawa we wloskiej kawiarni smakuje calkiem inaczej tu w Szwajcarii brakuje im finezjii, umiejestnosci, talentu nie wkladaja w przygotowanie jej tyle serca co w Italii.
Jeden z placy w Como.
Po ponad 2 latach mieszkania w Szwajcarii juz wiem jakie sa roznice miedzy tym krajem a Italia. Tutaj jest wszystko takie kwadratowe, przewidywalne, bez polotu. We Wloszech moze nie wszystko dziala jak powinno ale ta rozrywkowa czasc zycia jest fajniejsza.  Picie kawy jest tego najlepszym przykladem. 
Czasami zdarza mi sie pic ja na szybko wtedy nie siadam do stolika tylko zamawiam i wypijam na stojaco przy barze. Wloski barman lub barmanka jest wiecej niz pewne, ze do mnie cos zagada wypelni mi jakos te 5 minut w Szwajcarii sie to prawie nie zdarza.Oczywiscie sa zawsze mili, usmiechnieci ale  z nosem we wlasnych sprawach kawe podali, skasowali pieniadze i koniec ich misji:)
Przez te 2 lata nie udalo mi sie znalezc mojego stalego miejsca kawowego. We Wloszech we wszystkich miejscowosciach gdzie mieszkalam mialam swoje ulubione kanjpki gdzie juz od progu witano mnie po imieniu i podawano mi to "co zwykle". Na szczescie nie jest tam tak daleko dlatego czasami wracam na stare smieci tylko po to by pogadac z moimi znajomymi z baru, bo nigdzie na swiecie nie zdarza sie, zeby barmka wyszela za kontuaru tylko po to by usciskac swoja byla stala klijentke:)
Szwajcaria ma inne zalety:
A szwajcarska fantazja objawia sie w tym:
Bambusowy stolik, ze sztuczna palma. Gdzie? A w windzie. To jest przeszklona winada z widokim na parking Acquaparku w mojej wsi. Jak to zobaczylam to cala droge do gory pokonalam z otwarta geba. Do tej pory zastanawiam sie jaki cel przyswiecal temu kto to wstawil do windy, zeby tam chociaz krzeslo bylo...
Ide dalej liczyc. 3 barany, 4 barany....

3 komentarze:

  1. ...a może ten stolik to po to, żeby windy nie przeładować ludźmi:)
    ..co do barów to święta racja, ja jako, że kawę piję od święta to nie chadzam za często ale z paniami z kasy w carefour mam dokładnie to samo:) i to chyba tylko w Polsce jest problem, że trudno kase opuścić, bo to raczej Polak Polakowi zgotował ten los.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako kawoholiczka zazdroszczę pysznej, aromatycznej, włoskiej kawy. W żadnym miejscu na świecie nie ma równie dobrej :)
    Co do windy... to prawie jakby komuś palma odbiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na mnie kawa działa troszkę inaczej, owszem pobliżu mnie trochę, ale na kilka chwil, a potem i tak śpię jak zabita
    Ja mam jedno ulubione miejsce tutaj u nas w miasteczku, bardzo często tam chodzimy że względu na obsługę
    Stolik bardzo ciekawy, ale umieszczenie rzeczywiście dziwne

    OdpowiedzUsuń