20 lipca 2014

Odnawianie kuchni

Od jakiego miesiaca zachodza zmiany w mojej kuchnie. Odnawia sie ale nie chodzi tu o estetyke,malowanie ecc. chyba ,zeby liczyc wybuch butelki z sokiem porzeczkowym dzieki czemu sciany sa w rozowe kropki tu i tam:) Zmiany sa powazne, bo wymieniono mi piekarnik i plyte grzewcza, Sary zestaw odmowil juz posluszenstwa ale napisze o tym innym razem, jest o czym. Wczoraj ku mojej wielkiej radosci, wreszcie dorobilam sie porzadnych garnkow. Do tej pory mialam jakas marna zbieranine, ktora zaczynala wygladac bardzo smutno. 
2 garnki z Ikeii, jeden przywiozl Camillo od swoich rodzicow, czerwony zestaw to garnki ceramiczne, ktore okazaly sie bublam po nie calych 4 latach wygladaja tak:
Szkoda gadac. A wczoraj zupelnie niespodziewnie pojawily sie w naszym domu ekstra pieniadze i zeby nie rozeszly sie bez sensu postanowilismy je zainwestowac w cos konkretnego. 
Zanalazalam sklep ze sprzetem kuchennym, ktory zamyka sie na zawsze i w zwiazku z tym wyprzedaja wszystko. Udalo nam sie wiec kupic zestaw bardzo dobrych garnow po naprawde okazyjnej cenie, bo przecenione o 60%. 
Lagostina to bardzo znana marka wloskich garnkow, wlasciwie nie znam zadnej wloskiej rodziny, ktora by chociaz jednego rondelka od nich nie miala. Maja ponad stuletnia tradycje, firma istnieje od 1901 roku , daja gwarancje na 25 lat na wszystkie swoje wyroby. Najbardziej  znani sa prokukcji szybkowarow. Ja juz taki w swoim skladzie posiadam i to jedyny ktory wczoraj nie wyladowal w piwnicy. 
Z ta marka we Wloszech kojarzy sie Pan Lienea, wykorzystywany w latach 70-tych do reklamy ich produktow. Napewno go pamietacie, bo pokazywano go i w polskiej telewizji. 
O garnkach Lagostina mowi sie, ze sa na cale zycie, wystarczy je tylko dobrze traktowac. Jeszcze wczoraj wieczorem prawie wszystkie poszly w ruch, bo akurat umowilismy sie z sasiadami na chinska kolacje home made. Przygotowywalysmy ja z moja sasiadka na dwie rece i czego tam nie bylo :) 
Wlasnie ta kolacja byla powodem dla ktorego weszlam do sklepu ze sprzetem kuchennym, mialam zamiar kupic wok a skonczylo sie na zestawie garnkow i frytkownicy. Chociaz nazywanie tego frytkownica to blad moim zdaniem, bo smazyc w tym mozna wszystko ziemniaki, warzywa, miesa, ryby nawet owoce. 
Na zdjeciu z potrawami sa te spring rolls w Polsce znane po nazwa sajgonki. To byla pierwsza potrawa usmazona w moim Actifry. 
Odkad to urzadzenie pojawilo sie na rynku mielismy na nie ochote, niestety cena nie byla przekonujaca. Ten model nie dosc, ze byl przeceniony o 50% to dano nam dodatkowy rabat, bo byl ostatni w sklepie, nie mial pudelka. Do smazenia w niej wystarczy tylko 1 lyzka oleju. Przygotowane tak potrawy sa mniej tluste niz przy tradycyjnym smazeniu w glebokim tluszczu.
 Frytki sa po prostu pycha do tych gotowych, mrozonych nie dodaje sie wcale oleju. Nareszcie mozna jesc frytki bezkarnie :) 

3 komentarze:

  1. Świetne garnki, oby służyły na lata:))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewuś widzę, żę u Ciebie nudy nie ma:) a ja czekam na meila i czekam...
    Gary są super !
    Proszę zdradź mi przepis natą sałatkę z ryżem i groszkiem. Uwielbiam ją i zawsze zajdam się w naszym sushi barze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. składniki kupione a dzisiaj tapenada :)

      Usuń