30 sierpnia 2014

Zupowa rewolucja

Mam duzo pomyslow na nowe posty, zdjecia sa gotowe do publikacji, tekst w glowie a ja podchodze do komutera jak pies do jeza. Stalam sie wlascicielka nowego laptopa i odzwyczajenie sie od windowsa zajmuje mi chwile. Teraz dopiero sie przekonalam jak wiele czynnosci zwiazanych z uzywaniem komputera robilam mechanicznie bez myslenia ale to dobrze. Lubie sie uczyc nowych rzeczy. No i Camillo mial racje magic mous  uzaleznia jak sie juz nauczy obslugi:)

A u mnie nastapila mala rewolucja zaczelam jesc nalogowo zupy. Juz kiedys o tym pisalam, ze od dziecinstwa zup nie znosilam. Mam w pamieci taka scene z wakacji- jestesmy nad jeziorem i jemy obiad-barszcz czerwony. Wszystkie dzieci juz dawno skonczyly, mnie mama karmi tym zimnym barszczem ja rycze a ona wciska mi kolejne lyzki :"za tatusia", "za mamusie", "za bacie".
Scena powtarzala sie przez reszte mojego dziecinstwa zmieniala sie tylko zupa i operator lyzki.
Kiedy zamieszkalam sama zupy nie goscily czesto na moim stole no moze z wyjatkiem rosolu.
To co sie stalo teraz? Nie wiem. Zupy ktore gotuje nie sa typowe dla kuchni polskiej, dalej nie zjadlabym ogorkowej czy grochowej.
Te ktore ja robie sa zazwyczaj zupy-krem tzn zmiksowane, bez ciezkiego wywaru na miesie, bez zabielania smietana.
Przekonalam sie do zup dzieki wloskiej minestrone, gesta warzywna, mozna dodaj do niej maly makaron albo troche ryzu.
Zasada jest taka-im wiecej roznych warzyw tym lepiej. Na zdjeciu sa kartofelki, cukinia, marchewka, fasolka, kalafior i pomidor. Ja dodalam jeszcze cebule, czosnek, ostroa papryke i zielony groszek. Zaczynamy ja przygotowywac od zeszklenia cebuli na oliwie, potem dodajemy czosnek, papryczke, listek laurowy i chwiele mieszamy potem dodajemy wszystkie warzywa pokrojone mniej wiecej w kawalki tej samej wielkosci. odrobina koncentratu z pomidorow, sol, pieprz.
Zalewamy woda i gotujemy na nie duzym ogniu przez godzine. Ja zawsze ja robie w szybkowarze i zajmuje mi to 15 minut.  We Wloszech czasami dodaje is edo niej skorke z parmezanu albo grana aby wzbogacic smak. Ja mialam akurat jeszcze spory kawalek sera wiec nie dodalam. Przy okazji -skorka z tych serow wlosi wykorzystuja czesto np. jak gryzak dla dzieci, ktorym rosna zeby. 
Minestrone jest jedzonawe wloskich domach bardzo czesto szczegolnie w zimnych miesiacach, zazwyczaj na kolacje. Ja moja jadlam prze 2 dni. Pierwszego dnia w wersji normalnej.
Posypana swieza pietruszka i gomasio polana oliwa. Pycha ale zmiksowana na drugi dzien smakowala tez dobrze. Jest jeszcze zupa dyniowa, ktora gotuje zdecydowanie czesciej niz kiedys, pisalam o niej tutaj
Najwiekszym hitem ostatnich dni jest zdecydowanie zupa marchewkowa, jest po prostu numer jeden na liscie przebojow. Ja traktuje ja jako comford food czyli danie na pocieszenie. W przeciwienstwie do innych tego typu specjalow nie idzie w biodra jak np. lody. 

Skladniki to marchew, cebula, czosnek, imbir, listek laurowy, curry, mleko kokosowe. Zaczynamy jak zwykle na oleju podsmazamy cebule, czosnek, imbir i listek laurowy dodajemy obrana i pokrojona marchewke zalewamy woda albo bulinem. Gotujemy do miekkosci miksujemy a dodajemy troche curry i mleko kokosowe 200ml na pol kilo marchewki. mleko kokosowe powoduje, ze zupa gestnieje.
Na fali mojej nowej pasji kupilam sobie 2 ksiaki z przepisami. jedna z zpami, druga z potrawami z kartofili i dyni. 
Fajnie wydane w sylu rustykalnym wygladaj jak notatniki, ladne ilustracje zamiast zdjec. 
Wnioski koncowe- moze nalezalo mi te zupy miksowac kiedy bylam dzieckiem zebym nie wiedziala co jest w srodku:)


4 komentarze:

  1. U nas też sezun zupny rozpoczęty na tapecie włoska minestrone ale ja idę na łatwiznę i kupuję mrożonką :)
    no i oczywiście dynia pod każdą postacią. Czekam na jakieś ciekawe przepisy z dynią w roli głownej:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapomniałam dodać, że książeczki wyglądają przecudnie. Zdradź gdzie je kupiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupy uwielbiam, chyba od zawsze bo pamiętam jeszcze te z domu rodzinnego, które wcinałam z ochotą :) Pomidorowa, groszkowa, mniammm. Chyba jedynie rosół jest jedynie tą absolutnie na nie.
    A sama robię jedynie kremy, takie tradycyjne chętnie zjem u mamy, ale sama jakoś się w nich nie sprawdzam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uwielbiam różne zupy i najlepiej jak są gorące! Oprócz chłodników:)
    Podobnie jak Ty za dzieciństwa też jadłabym chętniej niektóre z nich gdyby były zmiksowane :) Kiedyś zmuszano mnie do jedzenia brukselki, która powoduje u mnie odruch wymiotny, a zimiksowana jest całkiem smaczna.
    Książki kupiłaś przepiękne!
    Smacznego!!!

    OdpowiedzUsuń