31 października 2014

Duchy, dynie i duzo radosci



Z roku na rok tradycja halloween podoba mi sie co raz bardziej, bo niby dlaczego mialab sie nie podobac
sa slodycze
duzo smiechu
ludzie przebrani za straszne potwory, ktorych nikt sie nie boi
o smiechu juz moowilam??
 Tym razem udalo nam sie z sasiadka z naprzeciwka ozdobic nasze drzwi i korytarz. Spedzilysmy przedpoludnie na przyczepieniu pajakow, pajeczyny itp :) a ja coreczka malowala i wycinala dynie z papieru.


Przygotowania zaczely sie juz wczoraj, cale popoludnie pieklam, lukrowalam i pakowalam ciastka dla dzieci.  znalazlam odpowiednie foremki, wiec wypieki byly na temat. 






Udalo mi sie kupic halloweenowe Haribo :) Zrobilam spory zapas slodyczy, bo w zeszlym roku skonczyly mi sie za wczesnie i pod koniec chcialam rozdawac dzieciom zapas marchewki.

W tym roku nasz dom przezyl znowu najazd czarownic i kosciotrupow max. 1,20 cm wzrostu:) Swietowanie halloween sprzyja interesom. Wlasnie zobylam kilka zamowien na moja ozdobe, ktora zrobilam jakies 2 lata temu. Tak sie spodobala mamom, ze musze je powielic kilka razy. 
Juz ja kiedys pokazywalam ale dla przypomnienia wyglada tak w calosci szyta recznie z kawalkow kolorowego filcu





3 komentarze:

  1. Widze ze zabawa sie udala i nie tylko dekoracje ale i wypieki byly ha temat
    Fajnie jest miec takich sasiadow

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciasteczka są super! I pewnie nieskomplikowane w wykonaniu, a ja to nawet na sam pomysł bym nie wpadła :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciasteczka pewnie przyciągały wszystkie dzieciaki z okolicy:) Świetne!
    Dekoracje też się udały. Podobają mi się te pajęczyny:)

    OdpowiedzUsuń