25 sierpnia 2015

Nie poddam sie i nowe wyzwania

Dlugo myslalam co zrobic z tym blogiem i zdecydowalam, ze nie moge przestac go pisac. Lubie to robic, codziennie wymyslam co moglabym tu napisac. No i to jest jeden z glownych sposobow na kontakt z jezykiem polskim. Mam nadzieje ze moi czytelnicy wroca tu do mnie.
Ciagle cos tu sie dzieje tworczo, powstaja nowe torby dla mnie, na prezenty i coraz czesciej na zamowienie. Moja pracownia w ciagu ostatnich 3 miesiecy 2 razy zmieniala miejsce. Wrocilismy do ustawien pokoi z poczatkow. Jednak to prawda, ze pierwsza mysl jest zawsze najlepsza:)
Dzieja sie tez inne nowe rzeczy o ktorych bede stopniowo pisac, bo mnie ciesza wiec chce sie nimi dzielic. Jest kilka miejsc, ktore niedawno odwiedzilam wiec sa zdjecia do pokazania z naszych wycieczek po Wloszech i po Szwajcarii tez.
Nie da sie napisac wszystkiego w jednym poscie po tak dlugim czasie milczenia.
Najwazniejsza rzecz, ktora mnie ostatnio zajmuje mniej-wiecej czesto to zdobycie prawa jazdy.
Ja i jeszcze kilka innych osob jest ze mnie dumnych, bo juz zdalam egzamin z teorii, zrobilam wszystkie obowiazkowe kursy, ktorych w Szwajcarii sa 2 na tym etapie. Beda jeszcze 2 kolejne ale to juz po tym jak zdam ezamin praktyczny i bede aktywnym uczestnikiem ruchu drogowego. Camillo jak sie dowiedzial, ze ucze sie do egraminu teoretycznego a dowiedzial sie dosyc późno, bo robilam to w tajemnicy, byl tak szczesliwy, ze w ciagu 3 dni mialam wlasny samochod pod domem.

W poczatkowej wersji mialam uzywac naszego starego samochodu, bo akurat zmienialismy na wiekszy ale potem pojawila sie mozliwosc kupienia uzywanej Toyoty Auris, ktora jak widac na zdjeciu jest hybrydowa czyli ekologiczniej i taniej w uzytkowaniu.
 W Szwajcari jest mozliwosc wyboru rodzaju prawa jazdy miedzy takimi z manualna skrzynia biegow i automatyczna. Ja zdecydowalam zrobic prawo jazdy na automatyczna. 
Szkola jazdy nie jest obowiazkowa tzn. nie ma okreslonej liczby godzin, ktore trzeba wyjezdzic, mozna nie brac wcale lekcji u profesjonalisty, wystarczy cwiczyc z kims kto prawo jazdy posiada od co najmniej 3 lat i ma skonczone 23 lata. Ja korzystam z pomocy instruktora i ucze sie jezdzic na platnych lekcjach, czasami tylko jezdze z Camillo np. na zakupy :). Teraz tylko ten egzamin praktyczny, ktory moze byc zdawany 3 razy, jak sie komus nie uda i za 3 razem to jest kierowany na badania psychiatryczne, bo moze sie okazac ze nigdy auta prowadzic nie powinien. Co kraj to obyczaj, ja mam nadzieje,  ze mi sie uda bez tego, bo zaczyna mi sie podobac moja biala perelka:) 
Moj instruktor mowi, ze egzamin zdaja wszyscy ci ktorzy w czasie jazdy nie stworza sytuacji zagrozenia zycia, nie ma tu zadnych placow manewrowych, kopert czy innych glupot. Podobne trudne to nie jest. Zobaczymy...

4 komentarze:

  1. O kurcze, jakie fajne zasady tych kursów. Podoba mi się pomysł z badaniem po trzech nieudanych podejściach. Całkiem zasadna koncepcja :-) mój znajomy zdawał egzamin 17 razy, ale u nas to linijkowe mierzenie obowiązywało.
    Ja prawko mam już 14 lat i nie wyobrażam sobie bycia bez autka. Trudna sprawa, jak mieszka się na wsi.
    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja niestety jak chciałam zrobić prawo jazdy to nie mogłam a potem jak już mogłam to nie chciałam. W sumie ja tez na wsi mieszkam i środku niczego.

      Usuń
  2. Bardzo się cieszę że wróciłaś. Z niecierpliwością czekam na relacje z podróży.
    Ja w Polsce zdawałam na prawo jazdy 7 razy. A po to nie dojechałam do linii a to ją przejechałam. Paranoja. Wiele rzeczy wymagali na tym egzaminie, a w życiu na drodze jest zupełnie inaczej. Jak widzę, że będę mieć problemy z zaparkowaniem w jakimś miejscu to po prostu tam sie nie pcham. Do tej pory nie potrafie zrobić koperty !
    A tobie życzę powodzenia i trzymam kciuki, żebyście z Perełką tworzyły nierozerwalną całość.
    Sama nie wyobrażam sobie już nie posiadania samochodu - to taki rodzaj niezależności.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawo jazdy i własne auto to jest to co kiedyś śniło mi się po nocach:)
    Jak moja córka miała dwa lata to się zawzięłam i zrobiłam prawo jazdy. Za czwartym razem zdałam egzamin praktyczny (zawsze oblewałam na placu manewrowym-zgroza) i wiem, że to była najlepsza decyzja w moim życiu. Stałam się niezależna i wolna. Mogę jechać tam gdzie chcę i kiedy chcę. Wcześniej musiałam czekać na męża aż będzie miał chwilkę, żeby mnie podwieźć gdzieś z córką. Masakra!
    Autko już masz, więc prawo jazdy wkrótce też będzie! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń