21 września 2015

A ja znowu o szyciu

Pod poprzednim postem postem poproszono mnie o rozwiniecie tematu z nawlekaniem igły. Chodzi o to ze górna nitka powinna być nawleczona przy podniesionej stopce.  Ja sobie zapamiętałam to z czasów kiedy uczyłam się szyć na starym Łuczniku 466 mojej mamy. To jest model maszyny w której widać dlaczego ta stopka powinna być w gorze, bo mechanizm napięcia nici jest na wierzchu. Nitka musi być odpowiednio napięta, przechodzi ona przez takie jakby dwa metalowe talerze, które to regulują. Kiedy stopka jest na opuszczona talerze się zaciskają,wiec nitka nie możne miedzy nimi sie znaleźć i mechanizm nie ma już okazji uregulować napięcia nitki. dlatego przy nawlekaniu gornej nitki stopke sie podnosi.
Sprawdziłam podobny system jest w każdej maszynie elektronicznej i nie, w instrukcjach obsługi moich maszyn jest to samo- stopka w gorze przy nawlekaniu igły. Nie ma to nic wspólnego z automatycznym nawlekaniem igły.
Skoro jesteśmy przy szyciu to pokarze z czego będę szyć tej jesieni, to materiały kupione w sierpniu, bo przed wyjazdem na urlop tez zrobiłam zakupy :)






No a ze ze sklepu z takim asortymentem nie mozna wyjsc bez innych akcesoriow, w koszyku znalazly sie tez inne rzeczy do szycia. 

Na zdjęciu zakupy zbiorcze z rożnych sklepów z 2 rożnych krajów :) Ta kremowa tkanina, przydaje  mi się jako usztywnienie do toreb, wynalazłam ja 2 albo 3 lata temu w pasmanterii w Como. Pani ekspedientka pokazała mi ja kiedy sie zapytałam o sztywna flizelinę. Powiedziała ze flizeliny nie maja ale jest taki coś co już leży kilka lat w magazynie i nikt tego nie kupuje, bo nie wiadomo wiadomo  co to jest, nie pamiętała nawet nazwy. Z bliska wgląda jak grube, sztywne płótno. No i kopiłam na probe, pani wyceniła to na 2 euro za metr. Uszyłam z tego torebkę okazało się świetne i wróciłam po jeszcze, opowiedziałam pani do czego to używam i jak .Ona mi powiedziała, ze maja tylko ta bale z której mi sprzedaje kawałek i prawdopodobnie już nie zamówią, bo nie pamiętają dostawcy. Dala mi do zrozumienia, ze nikt tego nie kupuje i nawet nie leży to na wystawie. W lipcu znowu byłam tam na zakupach i znalazłam ten materiał normalnie na polce,  akurat w tym czasie pytała sie o to inna klientka a moja pani ekspedientka powiedziała jej dokładnie to samo co ja jej opowiedziałam jakiś czas temu czyli jak tego używać i do czego. Okazało się ze odnaleźli sprzedawce sprowadzili to znowu i materiał z magazynu trafił na sklepowa polkę, oczywiście cena została uaktualniona czyt. podwojona. 
A i żebym miała czym to wszystko zszyć kopiłam tez słoik nici, bo w Szwajcarii sprzedaje się nici  w słoikach:)


Na koniec dwa kubki wynalezione w sklepie ze sprzętem kuchennym, jak je zobaczyłam to powiedziałam ze bez nich nie wyjde, chyba wiadomo dlaczego. 




3 komentarze:

  1. Bardzo dziękuję za rozwinięcie tematu, skorzystam z porady bo jak się okazuje całe życie robiłam to źle... a co do reszty- faktycznie trudno się oprzeć a kubki dla kobiety szyjącej fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Orzesz.... Materiałki cudne ale... Kubeczki wymiatają.... No boskie są po prostu :) Ciekawe czy u nas kiedyś będą dostępne :) Rewelka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Materiały przepiękne, a szczególnie ten pierwszy. Boski!
    Kubeczki są obłędne! Może i u nas kiedyś na nie wpadnę:)

    OdpowiedzUsuń