2 października 2015

Ukulele

Nie jest tajemnica ze chlopak z gitara jest dla mnie para, wlasciwie to tych gitar u nas w domu  jest wiecej niz jedna, stracilam rachube, jedne instrumenty sie pojawiaja inne znikaja. Mi najbardziej spodobal sie ostatni nabytek-ukulele. Jej dzwiek odrazu robi wakacyjny klimat, co by na niej nie zagrac czlowiek sie odrazu czuje jak na plazy. Camillo kupil ja tuz przed wyjazdem na urlop i w ciagu kilku wieczorow nauczyl sie na niej grac. Ja postanowilam zrobic mu niespodzianke z okazji moich urodzin-gdzie jest powiedziane, ze tylko solenizant ma dostawac prezenty?
Uszylam kopie ukulele:)

Po prostu wzielam gitarke obrysowalam forme, naszylam otwor, struny i powstalo poduszkowe ukulele w skali 1:1. Wszystko w tajemnicy. 
Niespodzianka byla duza, bo gotowa poduszke wlozylam do futeralu po pradziwym instrumencie. Dla tych, ktorzy nie mieli okazji ogladac ukulele w naturze zrobilam zdjecie z "normalna" gitara. Jest tycia, tycia. 

No i czy nie jest slodka az czasami mam ochote nauczyc sie na niej grac, nigdy nic nie wiadomo. Narazie bardzo lubie sluchac jej dzwieku, np. Over the raibow




2 komentarze: