8 marca 2016

Moje zycie w pocztowce i 24 godzinna zima

Nie tylko szyje, codziennie wychodze tez na spacery czasami z psem, czasami bez ale zawsze mam przy sobie telefon i prawie codziennie robie zdjecia. Juz wiele razy to pisalam ale miaszkamy w bardzo ladnym miejscu. Camillo mowi, ze mieszkamy w pocztowce:)
Kazdego dnia jest inaczej, jest inne swiatlo, na niebie jest mniej lub wiecej chmur. A mi sie chyba nigdy nie znudzi robienie zdjec tej pocztowce.

Tam daleko jest snieg, tego dnia myslalam ze tej zimy zobacze go tylko z daleka.  Okolica tu na dole  moze nie jest najpiekniejsza, bo to jednak przemyslowy region, sa fabryki, magazyny, autostrada, niezbyt ladne budynki ale wystarczy podniesc wyrzej glowe i napewno wyparzy sie cos ladnego na horyzoncie. 
Zdjecie zrobione o godzinie 14, zanosilo sie na deszcz. 
W zeszlym tygodniu pojechalam z kolezanka i jej dwoma psami na spacer do parku Villa Olmo w Como nad samym jeziorem. Mimo, ze mieszkam tu juz prawie 4 lata bylam tam tylko 2 razy. Jakos nie moge namowic Camillo na takie wycieczki. A warto. 






A tu juz sama Villa Olmo czyli letnia rezydencja jakiegos wloskiego arystokraty. Taki tam letni domek :)

Wycieczka do Como byla w czwartek a juz w sobote krajobraz zrobil sie czarno-bialy z przewaga bialego. Stalo sie to co sie mialo stac spadl snieg, pierwszy w tym roku tu na dole w dolinie. I to jak spadl!!. W naszej miejscowosci az tak nie padalo, wlasciwie padal bardziej deszcz niz snieg, dlatego to nas zmylilo. Wybralismy sie na zakupy w najgorsza zawieruche, bo jak tylko wyjechalismy na autostrade okazalo sie ze snieg tak sypie, ze nic nie widac, wycieraczki nie nadazaly, co chwile mijalismy samochody na zakopane w zaspie na pasie awaryjnym, najczesciej odwrocone do kierunku jazdy. Zrobilo sie niebezpiecznie, bardzo nawet niebezpiecznie na szczescie samochod Camillo mam naped na 4 kola ale w drodze powrotnej przezylismy chwile grozy, zablokowaly sie wycieraczki i kilka kilometrow do najblizszego parkingu przejechalismy prawie na slepo.  Oboje zalowalismy ze wyszlismy z domu. 

To zdjecie zrobione juz kilka godzin po tej nieszczesnej wycieczce, sytuacja juz byla opanowana. A zdjecie zrobilam na dowod ze u nas tez byla zima. To wszystko trwalo mniej niz 24 godziny. Juz w niedziele rano, nie bylo sladu po tym co dzialo sie w sobote. Wczesnie rano, byla niebieska mgla i troche zamarznietego sniegu. 

Po poludniu wrocila wiosna, snieg zostal tylko wysoko w gorach czyli wszystko wrocilo do normy. Wyszlo znowu slonce, niebo zrobilo sie super niebieskie, nic tylko robic pocztowkowe zdjecia az mi szkoda siedziec w domu. 












Na szczescie nagly atak zimy nie zniszczyl moich dziko rosnaczych kwiatkow w ogrodzie. Od miesiaca mamy trawnik pokryty stokrotkami, prymulkami i fiolkami.
















6 komentarzy:

  1. Miło mi zobaczyć moje ulubione miejsca czyli Como i okolice! Kwiatuszki odważnie sobie poczynają mimo zimna, ślicznie Ci wyrosły.U nas też pomału nadchodzi wiosna ale z kwiatków narazie widzi się tylko przebiśniegi i cebulice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj od dawna jes żółto, to te dziko rosnące prymulki aż dziwne ze we Włoszech ich tyle nie było. To tutaj podobno nazywa sie il prato ticinese, taka mieszanka kwiatkow i trawy.

      Usuń
  2. Te widoki przypominają mi Austrię, narciarskie miejscowości:)
    A to jezioro wygląda jak morze w Chorwacji:) Ja tam nigdy nie czuję się jak nad morzem bo widzę przeciwległy, górzysty brzeg. Oczywiście wszyscy się ze mnie śmieją.
    A trawnik masz obłędnie śliczny!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, że ja nieustannie zachwycam się zdjęciami i również uważam, że mieszkasz w pięknym miejscu. Góry są tak majestatyczne i tak różnie wyglądają w zależności od koloru nieba i ewentualnego zachmurzenia.

    OdpowiedzUsuń