25 lutego 2016

A ja znowu o haftowaniu tylko teoretycznie

Mozna by pomyslec ze haft krzyzykowy odkrylam dopiero niedawno a tak naprawde znam go od zawsze, w moim rodzinnym domu byla jedna taka ksiazka z haftami i  to z niej dowiedzialam sie ze mozna haftowac xxx. Pisze byla, bo od tygodnia jest w moim domu tu w Szawjcarii, mimo ze nie widze w niej nic ciekawego, jakosc wydania pozostawia duuuuzo do zyczenia to jednak chcialam ja miec w swojej kolekcji.

Sa w niej rozne rodzaje haftu nie tylko krzyzykowy ale ten mnie interesuje najbardziej obecnie. Nie ma w niej nic odkrywczego, nowego czy ladnego. Ksiazka pochodzi z roku1987 i jest juz trzecim wydaniem, kosztowala zawrotna  cene 380 zl. 
Ciekawe kto z was ma ja w swoich zbiorach?

Od niedawna mam tez w swojej kolekcji jedno ze secjalnych wydan Susanny, to ze zwierzetami. Nigdy nie kupowalam wydan specjalnych, raz tylko jeszcze przed powstaniem bloga w 2009 roku kupilam agende z tego wydawnictwa. Jest uniwersalna, bo ma tylko podzial na miesiace wiec mozna jej uzyc w kazdym roku, co mi sie od ponad 6 lat jeszcze nie udalo:)

Lezy sobie i czeka na swoje przeznaczenie, jest cala zlozona ze schematow do haftu xxx. Kazdy miesiac ma swoj temat przewodni. Cos czuje ze nigdy jej uzywac nie bede, bo troche mi szkoda a troche nie wiem co mialabym tam zapisywac. Na codzien uzywam kalenarza w telefonie

A wracajac do wydania, ze zwierzetami to musze powiedziec ze to akurat mi sie spodobalo, nie wiem czy kiedys cos z niej wyhaftuje ale lubie sobie popatrzec. Szczegolnie podobaja mi sie swinie no i oczywiscie psy albo ten krolik z opadnientymi uszkami. 













23 lutego 2016

Najwazniejsze zamowienie


Wszystko zaczęło sie od tego głośnika bluetooth, ktory Camillo postanowil ustawic w sypialni. On bardzo lubi sluchac muzyki przed snem to jedyna osoba jaka znam, ktora wlacza sobie Iron Maiden jako kołysankę do snu. Glosnik stoi na szafie, to jedyne miejsce z dostepem do pradu ale nie wygodnie go obslugiwac na wysokosci. Sprzet jest wyposazony w pilota, moze tez laczyc sie Iphonem, dzieki temu mozna sluchac muzyki bezposrednio z You tube itp. Zeby to wszystko mialo sens potrzebowalismy miejsca przy lozku na pilota lub telefon, niestety w naszej sypialni nie ma miejsca na szafki nocne a do tego lozko wyposarzone jest w szuflady wiec nie daloby rady postawic przy nim takich szafek. Po mojej stronie ustawilam sobie pudelko jako podstawka po lampke, po drugiej stronie nie da sie nic postawic, bo tam jest szafa.


Wezglowie naszego lozka zrobione jest z dosyc wysokiej plyty, Camillo wymyslil zeby na nim zawiesic cos w rodzaju kieszeni oczywiscie uszytej przeze mnie. Dlugo myslalam jak to powinno wygladac w jakim kolorze, tak zeby mi pasowalo do zimowej i do letniej kołdry. Az w koncu mnie olsnilo. Przypomnialam sobie ze kiedys dostalam kawalek pikowanego materialu, ktory nadaje sie idealnie jako baza mojego projektu. 



Przypadkiem pasek tego materialu byl odpowiedniej szerokosci i przypadkiem polamala mi sie suszarka na pranie. Wlasciwie wylamal sie jeden z pretow, ktory tez dlugoscia mi pasowal. Czesci do bazy juz mialam, brakowalo tylko materialu a ten znalazl sie w sklepie sliczny w bialo-czarne paski. Calosc trzyma sie na samoprzylepnych rzepach, ktore juz mialam w moich zapasach. 
I nareszcie uszylam Camillo sie doczekal, nie wiem jak to nazwac ale mamy w koncu wszystko pod reka. Miala byc jedna kieszen na pilota i telefon a powstalo 6 kieszeni o roznych wielkosciach. Zmiesci sie tam moja ksiazka, ktora aktualnie czytam chusteczki do nosa, kremy do rak no i najwazniejsze moja jedwabna maska do spania. 

Zawsze sie zastanawialam po co komu taka opaska na oczy, przeciez wystarczy je zamknac i juz jest ciemno:) Ta kupilam troche dla zartu ze wzgledu na napis- Jestem kobieta, sluchaj mojego chrapania. 
Nie wiem o co chodzi ale odkad jej uzywam to sypiam lepiej.

Oczywiscie domowa gwiazda Brick nie mogl sobie odmowic przyjemnosci pozowania do zdjecia:) 



21 lutego 2016

Dobrze ze dalam sie przekonac

Jak to dobrze, ze czasami zmieniam zdanie. Od dawna wiedzialam, ze dobre zelazko jest tak samo potrzebne jak maszyna do szycia ale upieralam sie ,ze zwykle zelazko do prasowania wystarczy, az moja nauczycielka/krawcowa postanowila mi udowodnic jak bardzo sie myle. Dostalam od niej w prezencie profesjonalne zelazko ze stacja parowa. Moje zycie zmienilo sie z dnia na dzien, bo nareszcie polubilam prasowanie. 

Nie jest to nowy sprzet rocznikowo ale nie byl nigdy uzywany, po prostu ona dostala je od kogos i stalo w jej pracowni nie uzywane. Kiedy sie szyje zelazko i deska do prasowania musza byc zawsze pod reka i nie po to aby szyte ubranie nie bylo pogniecione a dlatego ze w czasie szycia trzeba na bierzaco rozprasowywac szwy. Zelazko ratuje tez wiele awaryjnych sytuacji, czasami pozwala na to by nie fastrygowac, wystarczy dobrze zaprasowac zaoszczedza sie dzieki temu duzo czasu. Zawse bronilam sie przed kupnem takiego sprzetu, bo zajmuje sporo miejsca a  prasowanie to nie byla moja ulubiona czynnosc. 

Odkad je mam polubilam prasowanie i jestem o krok od stania sie maniaczka, ktora prasuje nawet skarpetki. Tak, tak znam takie osoby :)
Wygodne w tym zelazku jest to ze pare mam na zawolanie dzieki niebieskiemu guzikowi pod kciukiem, a nie ciagle jak to jest w normalnych malych zelazkach, korkowa raczka jest bardzo przyjemna w uzyciu. Jedyny minus to taki ,ze maszyna nagrzewa sie nawet 20 minut, wchodzi do niego bardzo duzo wody, bo chyba 1,5l. 

A tym czasem w mojej pracowni kolekcja roznych tkanin staje sie powoli ubraniami:) Pierwszy moj samodzielny projekt to czarna tunika  over size z cienkiej welny, material przypomina gaze opatrunkowa swoja struktura. Jest dosyc przeswitujaca wiec pod spod trzeba zalozyc cos odpowiedniego. Druga to sportowa sukienka z elastycznej bawelny, cos w stylu materialu dresowego. 

W miedzyczasie szyja sie tez 2 torebki, ktore wymagaja jeszcze kilku poprawek, mysle ze dam rade je skonczyc niedlugo. Puki co szukam, planuje przygotowuje kolejne projekty do zrealizowania, mam juz cala liste rzeczy, ktore chcialabym uszyc. 

Podloga w pokoju gdzie szyje zawsze wyglada tak samo, pelna scinkow i nici a w tym wszystkim niezastapiona Burda i inne gazety w tym stylu





11 lutego 2016

Szwajcarski karnawał


Kto by pomyślał, ze Szwajcarzy świętują karnawał i to jak świętują, przecież to taki zamknięty, zimy naród, spokojny by sie wydawało. Włosi mowia na nich kwadratowi. Okazuje sie ze karnawał to dla nich najważniejsze święto w roku, wlasnie z tej okazji sa ferie dla dzieci. W tym tygodniu sa zamknięte wszystkie szkoły i niektóre firmy. Codziennie jest gdzieś karnawałowy korowód. Bawią sie nie tylko dzieci ale głownie dorośli. Przygotowania do tego trwają cały rok, szyja sie przebrania, sa próby grup muzycznych, których jedynym motywem istnienia jest wlasnie karnawał. 
Całe miasta sa zamykane na kilka dni, tu na zdjęciu płac kościelny w Chiasso na którym postawiona namioty z jedzeniem i piciem np.piwem. Tak w Szwajcari można sprzedawać i pic alkohol pod kościołem. Jest tez scena na której sa rożne występy. 
W ostatnia sobotę słuchałam radia gdzie ciagle powtarzali gdzie ulice sa zamknięte gdzie ruch jest spowolniony przez paradę  a gdzie lepiej wcale nie wjeżdżać autem. 
Najsłynniejsza impreza to Rabadan w mieście Bellinzona gdzie od ponad 150 lat organizują super korowód. Miasto jest zamknięte alby zobaczyć go na żywo trzeba kupic bilet druga opcja to transmisja w telewizji. 
Każde miasto ma swoją nazwę karnawału ten w Bellinzonie pochodzi od nazwy króla karnawału. Tego ze zdjecia.Kiedys pewnie wybiorę sie by obejrzeć to na żywo tym czasem pożyczyłam sobie zdjecia z internetu. Grupy które pokazują sie na paradzie pochodzą z całej Szwajcarii nie tylko z kantonu. 



Przebierają sie za wszystko, nabijają sie z każdego i nikt sie nie obraza, bo to karnawał. Nikogo nie dziwi widok zielonej żabki w autobusie albo dziwnie ubranych i umalowanych starszych panów. Moja znajoma, opowiadał jak chodziła na te imprezy ze swoimi koleżankami a maz z kolegami. Jedno i drugie nie znało przebrania współmałżonka. Raz tylko została rozpoznana przez męża, kiedy zapomniała zdjąć zegarek. 
Tłusty czwartek i smażone paczki to nie tylko tradycja Polska. W tych stronach jest tłusty wtorek ale wszelkiego rodzaju tłustymi i słodkimi specjałami. Sprzedawane sa juz w sklepach od Nowego Roku. Jest duzo rodzajów, niektóre przypominają nasze faworki. Wiele z nich pochodzi z Włoch. 


Nikt tego nie robi w domu, bo po co sobie smrodzic rozgrzanym tłuszczem. 
Po prostu kupuje sie gotowe opakowanie w supermarkecie lub niewielu pozostałych piekarniach/cukierniach. 

Jeszcze przez kilka tygodni ulice beda upaprane w konfetti, które w tym okresie sprzedawane jest tonami i we wszystkich kolorach tęczy i nie tylko. A zapomniałabym dodać ze w czasie tych imprez jedzenie jest oferowane przez urzędy gminy lub miasta, można zjeść talerz risotto lub kiełbaskę z grila z polenta. 
Szwajcarzy bawią sie i to jak, juz we Włoszech świętowanie karnawału widziałam na duża skale ale to co dzieje sie tutaj przechodzi wszelkie wyobrażenia. Kto by pomyślał? :)



9 lutego 2016

Lutowa Susanna

Trzymamy kciuki za ten post juz raz próbowałam ale cos mi przerwało i szlag trafił wszystko, bo wpadłam na pomysł napisać za pomocą aplikacji blogger na telefonie.  Ja sie nie poddaje i próbuje znowu. 
Kupiłam Susanne skuszona krawieckim motywem z okładki . Cała reszta mało interesująca jak zwykle kwiatki, warzywa i owoce, motylki. Co kto lubi:)






Po zdrowej dawcę reklam i mniej lub bardziej interesujacych mini artykułów na pierwszych stronach gazety docieramy do propozycji na luty. 






















I to by było tyle haftu krzyżykowego z Idee di Susanna. Jak zwykle w lutym jest cos walentynkowego, karnawał. Na koniec zapowiedź kolejnego numeru. 

Reklama wydania specjalnego o zwierzętach zachęciła mnie do zakupu jak znajdę w kiosku to pewnie kupie. 
Zdaje sie ze udało mi sie napisać posta w aplikacji.