30 grudnia 2015

Najbardziej z tego swiatecznego zamieszania lubie prezeny

Nie znam ludzi, ktorzy prezentow nie lubia, pewnie tacy sa ale ja ich jeszcze nigdy nie spotkalam. Nie ma co ukrywac prezenty sa super, zwlaszcza te trafione.

Pierwsza przyszla do mnie z prezentem corka naszych sasiadow, sama kupila i zapakowala malutki ale bardzo uroczy prezent specjalnie dla mnie. A ma dopiero 9 lat  sama wymyslila, ze zrobi nam prezent, bo zmartwila sie ze skoro nie mamy dzieci, to swiety Mikolaj do nas nie przyjdzie. Nie ukrywam, ze ten prezent spodobal mi sie najbardziej ze wszystkich. 
Teraz juz pije kawe tylko z tej filizanki. 
Od drugiej naszej sasiadki, ktora wlasciwie stala sie dla nas taka przyszywana ciocia, tak przynajmniej nazywa ja Camillo:) dostalam ta piekna rosline, ktora ma dodac koloru w naszym mieszkaniu, bo stwierdzila ze moje szare dekoracje to glupi pomysl. 

Nawet Brick w tym roku cos dostal, ciepla i mieciutka poduche do spania. Wszystkie, ktore mial do tej pory mialy zapach zmarlej w marcu Popy i on przestal je uzywac. Ta nowa przypadla mu bardzo do gustu. 


Potem przyszedl moj prywatny Mikolaj-Camillo. Jak co roku dostalismy butelke francuskiego szampana. Dostalismy tez lampe solna jest na zdjeciu po lewej stronie, nie zapakowana, nawet bez zadnego pudelka prezent w kawalkach zostal dostarczony do biura. Tak nas obdarowali nasi znajomi,ktorym nigdy nic sie nie chce, wiec mi sie nie chcialo zrobic tej lampie zdjecia porzadnego. 
A to wielkie pudlo w renifery to moj prezent od Camillo, ktory w tym razem przeszedl samego siebie. 
Po pierwsze papier i "kokarda" jest jego pomyslu, sam zaprojektowal, wydrukowal i zapakowal. 
W srodku bylo cos czego nigdy w zyciu bym sie nie spodziewala ale o czym sobie po cichu marzylam. To torebka szwajcarskiej marki Bally, ktora wlasciwie zalicza sie do luksusowych. Od dawna nosilam tylko moje torebki tzn. te ktore sobie sama uszylam ale od jakiegos czasu chcialam jakas kupic. Sam ja wybral i kupil specjalnie pojechal po nia do sklepu fabrycznego tej marki. Tej torebki jeszcze nie ma w sprzedaży, bo bedzie chyba dopiero w wiosennej kolekcji. 

 W grudniu moje zyczenie spelnilo sie 2 razy, bo pierwsza torebke dostalam na mikolajki ale sama sobie ja wybralam. Nigdy bym nie wpadla na to, ze pod choinka znajde nastepna, torebek nigdy nie jest za duzo, prawda? Cos czuje, ze to bedzie poczatek pieknej kolekcji :)


Na kilka dni przed swietami dotarl do mnie prezent od mojej mamy, ktory jedoczesnie mnie zdziwil i ucieszyl. Ucieszyla mnie to, ze mama wlozyla w niego sporo serca, bo starala sie bardzo wybrac cos wyjatkowego nawet jej sie to udalo, bo tomik poezji z dedykacja od autora jest wyjatkowy tylko pomylily jej sie corki, bo to moja siostra bardziej lubi poezje, nawet sama cos probowala kiedys pisac. Ja natomiast poezji nie znosze, dla mnie lepsze sa ksiazki takie bardziej dla ciala :) Przez ostatni miesiac sama sobie robilam prezenty ksiazkowe, nazbierala sie tego niezla kolekcja. 
A sa to same ksiazki kucharskie, roznego rodzaju z dieta srodziemnomorska, z przepisami na ciastka, na swieta, wgetarianskie, z uzyciem szybkowara, na soki z owocow i warzyw, bo od jakiegos czasu duzo sokuje, przepisy wegetarianskie i notes na moje przepisy. Dzis tez wyszlam ze sklepu z kolejna ksiazka tym razem padlo na potrawy weganskie. 

Nie zamierzam raptem zostac weganka ale jestem ciekawa roznych przepisow a ta ksiazka zostala napisana przez polke wiec chcialam miec ja w mojej biblioteczce. 
Byly tez prezenty zupelnie niespodziewane takie 100% niespodzianki. Jeden dostalam od dziewczyny, ktora widzialam pierwszy w zyciu na oczy a ona znala mnie tylko z opowiesci, poniewaz moj Camillo zna jej partnera. Dostalam piekny zapach do domu, wystarczy do tego super szykownego flakonu wlozyc patyczki i bedzie pachnialo. 
Nawet nasz supermarket sprezentowal nam wielkie pudlo z produktami szwajcarskimi i coca-cola. 
Wlasciwie mozna by powiedziec, ze pewnie za ta paczke w jakis tam sposob zaplacilismy ale przeciez   moglismy nic nie dostac. Dostali ja tylko wybrani klijenci, mimo ze polowy z tych rzeczy jesc nie moge to i tez mnie ucieszyla. 

A czy Camillo dostal odemnie prezent? Oczywiscie, ze dostal cos co chcial miec od dawna- kilt. Tak , wlasnie moj facet chcial spodnice i ja mu ja uszylam. Kupilam specjalny kawalek materialu w prawdziwa szkocka krate, zgodnie z tradycja ze 100% welny. Obejzalam kilka tutoriali na You tube i powstal kilt. Teraz tylko czeka na pierwszy publiczny wystep, ma to podobno nastapic na najblizszym koncercie kapeli w ktorej moj Camillo spiewa od kilku miesiecy. 



17 grudnia 2015

Swieta zrobione na szaro

Wydawaloby sie ze pogoda nam dopisuje, nie pada deszcz, prawie codziennie swieci piekne slonce o sniegu nie slyszeli nawet najstarsi gorale, tylko wczesnie rano troche mroz scisnie. To tylko pozory, bo pogoda piekna ale powietrze suche jak pieprz i brudne jak nie wiadomo co, przebywanie na swierzym powietrzu nie jest przyjemne ani zdrowe ze wzgledu na smog. Atmosfere swiateczna widac tylko po zmroku, kiedy zaswieca sie dekoracyjne swiatelka. U nas w tym roku swieta malo wesole ale staramy sie z calych sil aby tak nie bylo. Trudno zapomniec, ze mialy to byc najweselsze swieta w zyciu.
Choinke ubralam z tygodniowym opoznieniem, bo zgodnie z lokalna tradycja ubiera sie ja 8 grudnia. Ja zbieralam sie do tego troche dluzej ale ostatecznie stwierdzilam, ze brak choinki sprawi ze bedzie nam jeszcze smutniej.
W tym roku odkrylam ledowe swieczki takie jak do podgrzewaczy, najpierw kupilam 4 z Tchibo, potem dokupilam jeszcze 4 a na koniec znalazlam wiadro takich swieczek. Odrazu powstal mi pomysl w glowie z domkami z papieru.
Swieczki/lampki swieca jak prawdziwe takim nie rownym migajacym swiatlem te z Tchibo maja bialy zimny odcien a te z wiaderka sa cieple, zolte. Daje to fajny efekt, no i zamiast religijnej szpoki mamy papierowa wioske. 




Chcialam zeby ta dekoracja prezentowala sie tez dobrze w swietle dziennym, doszylam wiec srebrna podkladke, kupilam filcowe kulki i zrealizowalam w koncu moj plan z przed kilku lat uszylam filcowe choinki, ta mala jest ozdobiona metalowymi cwiekami a duza ma srebrny lancuch. 
Camillo chcialby zeby tych domkow bylo wiecej ale moim zdaniem tyle wystarczy, zreszta kazda swieczke trzeba wylaczac osobno i jest troche upierdliwe:) 
Jest oczywiscie stroik na drzwi wejsciowe, tez utrzymany w tych szaro-bialych barwach. Nie myslalam, ze bedzie to mozliwe ale chyba tesknie za sniegiem, bo czesto pojawia sie u mnie motyw sniezynek. Ja nie mowie zeby nas zasypalo po zeby ale tak chociaz jeden dzien pobielilo swiat. 

Na stole kroluje nowa dekoracja, tez domek tym razem drewniany wypelniony swiatecznymi ozdobami. Pomysl mi przyszedl w sklepie kiedy zobaczylam zestaw kosmetykow zapakowany w ten domek. Kupilam go tylko dla tego opakowania, bo waniliowe kosmetyki jakos mnie nie pociagaly:) 

A tak pakunek wygladal po przyniesieniu do domu, po rozpakowaniu okazalo sie, ze nawet kosmetyki nadaja sie do uzytku, bo nie sa tak bardzo waniliowe. 

Dostalam  od Camillo niespodziankowy prezent, wyslalam go kiedys samego na zakupy. Wrocil z orchidea i ozdobami swiatecznymi, bo chcial mi poprawic humor. 

Na koniec glowna bohaterka grudniowych swiat- choinka. Nie wyobrazam sobie zimowych wieczorow, bez swiatelek choinkowych. 












27 listopada 2015

Balkon z widokiem

Mysle ze mieszkam w jednym z najladniejszych miejsc w Europie. Mialam okazje sie o tym przekonac znowu w ostatnia niedziele. Zostalismy zaproszeni na obiad do gorskiej restauracji, tuz nad naszym domem tylko po wloskiej stronie granicy. O samej restauracji nie mam nic dobrego do powiedzenia ale napewno wrocimy tam dla widokow. Kilka metrow nad chata w ktorej jest restauracja jest jeden z najslynnieszych balkonow Wloch i tak wlasnie sie nazywa balcone d'Italia.

Jest to balkon zbudowany prawie na szczycie gory Sighignola 1320m.n.p.m jedyny w swoim rodzaju punkt panoramiczy skad mozna podziwiac alpejskie szczyty Szwajcarii i Wloch przy dobej pogodzie widac stad Cervino i Monte Rosa. Na pierwszym planie miasto i jezioro Lugano. 


Moje zdjecia nie sa tak piekne jak byc powinny, bo zrobilam je w ostatniej chwili slonce zaczelo juz zachodzic ale to nic, widoki i tak zapieraly dech w piersiach, oczywiscie swoje tez robil mrozny wiatr :)




Kilka zdjec udalo mi sie zrobic przed obiadem, kiedy slonca bylo jeszcze za duzo. Nawe widac nasza kantonalna autostrade, jedyna jaka jest w Ticino ta na ktore ucze sie jezdzic samochodem. 


Wjechanie na taka gore samochodem to juz samo w sobie spotr ekstremalny, zjechanie jest jeszcze trudniejsze. To jedno z ulubionych miejsc motocyklistow, gorskie serpentyny sa swietne na takie przejazdzki, podobno czasami tam urzadza sobie wycieczki swoim harleyem George Clooney. Kto wie moze kiedys zatrzymal sie na obiad w tej samej restauracji co my:) to jedyny lokal w tej okolicy dalej jest juz tylko las i szlaki narciarskie. 





26 listopada 2015

Haft krzyzykowy jest modny

Haft krzyzykowy jest wszedzie albo ja go wszedzie widze. Pewnie osoby, ktore nigdy nic nie wyhaftowaly nie zwracaja uwagi na to. 
We wrzesniu znalazlam go na pudelku z ciasteczkami maslanymi i chociaz moja dieta takich nie przewiduje w jadlospisie to musialam je kupic ze wzgledu na opakowanie. No moglam nie miec takiego pudelka:)

Szwajcarska fabryka czekolady Lindt&Sprungli juz od kilku lat proponuje na swieta swoje czekoladki w opakowaniach z bialo czerwonym motywem haftu krzyzykowego. Tutaj juz niestety nie zdecyduje sie na zakup, bo nie przepadam za czekolada az tak bardzo, moze gdyby te pudelka byly metalowe... Pozostaja mi wiec zdjecia sklepowe. 
Kolejna rzecz wyhaftowana xxx tez sfotografowalam w sklepie. To torebka wloskiej firmy Fratteli Rossetti. Torebki tez nie kupie, nie przekonala mnie nawet super przecena o 40% z 1200 frankow na "jedyne" 700 z groszami.

Podobo ta marka robi tez buty do kompletu z tym samym motywem ale nie znalazlam ich w sklepie. 
W 2009 roku inna wloska marka, bardziej znana niz poprzednia -Fendi wypuscila kit do haftu krzyzykowanego w komplecie byla jedna z ich najslynniejszych torebek- baguette czyli mala torebka na ramie na krotkim pasku, byla bardzo modna pod koniec lat 90'. Na ta bym sie skusila gdyby byla jeszcze dostepna, niestety byla to limitowana edycja i nigdzie jej juz nie mozna znalezc. Zdjecia pochodza z sieci. 





Dzis bylam w Como i jak zwykle poszlam do mojej ulubionej pasmanterii. Okazalo sie ze maja duzo nowosci, juz witryna zacheca bardzo do wejscia do srodka. To jeden z najstarszych sklepow w Como istniej od ponad 100 lat. 


Zawsze zatrzymuje sie na dluzsza chwile przed wystawa, ktora za kazdym razem jest inna. Dzis kat poswiecony haftowi byl czerwony. Wypatrzylam tam cos co chcialam kupic odkad zobaczylam reklame- nowe kolory muliny DMC z serii Coloris. W sklepie znalazlam caly stojak ze wszystkim dostepnymi kolorami. 

Do kompletu mozna dokupic ksiazeczki ze schematami, ktore wykorzystuja wlasnie te nici. Wlasciciel mi powiedzial, ze nowa mulina schodzi bardzo dobrze i ostatnio widzi ze coraz wiecej ludzi kupuje przydasie do xxx. Haft krzyzykowy jest w modzie:)
A oto moje mini zakupy 4 motki muliny Coloris i nowe w ofercie pasmanterii amerykanskie guziki. 






31 października 2015

Susanna. I'm crazy loving you?

Listopadowy numer "Idee di Susanna" nie moze sie pochwalic niczym nowym, ale mam takie zdanie juz od kilku lat. To gazeta dobra dla poczatkujacych, po 2-3 latach regularnego kupowania okazuje sie ze wszystko juz bylo, sporadycznie pojawiaja sie nowe motywy i wzory. Ja kupuje ja od czasu do czasu kontrolnie:) W tym numerze najbardziej podobal mi sie sweter z okladki, bo oprucz haftu krzyzkowego zamieszczane sa propozycje wloczkowe, glownie na druty. Przy okazji odnalazlo sie zdjecie z okladkami.




Jak zwykle duzo reklam ale te akurat sie przydaja np. nowe muliny DMC bardzo mnie zaiteresowaly. Dalej jest duzo propozycji, szkoda tylko ze wieksza czesc wzorow jest wygenerowana przez komputer a nie wyhaftowana. Taka moda ostatnio, juz chyba nie ma gazet bez oszustw. 




















Kolejnosc stron jest przypadkowa, bo mi sie zdjecia pomieszaly. Nie ma tez wszystkich stron, poniewaz pokazuja ten sam motyw w roznych konfiguracjach wiec nie ma sensu zamieszczac wszystkiego. Jest oczywiscie ostatnia strona z tym co znajdziemy w nastepnym numerze i reklama gazety z motywami dla dzieci Susanna Solobimbi.

Cale to gadanie o Susannie zawsze przypomina mi ta piosenke. Ciekawe kto oprucz mnie ja pamieta?