13 listopada 2011

Po prostu musze

wyrazic moj protest, dawno nie bylam w polskim supermarkecie ale to co tam ostatnio widzialm przeraza mnie ogromnie, a dokladnie dzialy z zywnoscia w proszku, te wszystkie sosy, zupy fiksy itp. Nie ma to nic wspolnego ze zdrowa zywnoscia. Tak niewiele trzeba aby przyzadzic samaczne i zdrowe danie, bez "gotowcow". Dowodem na to jest przepis ktory dzis zaproponuje.
Spaghetti alla Carbonara
Skladniki:
Spagethi (ok 350g) -porcja dla 3 osob
jajka 3-4 (jedno cale i 2-3 zoltka)
wedzony boczek
ser tarty typu parmezan albo granaok.100g
olej
sol, pieprz czarny

Wstawiamy wode na makaron, wrzucamy spaghetti na wrzatek, niewiele osob o tym wie ze wode na makaron najlepiej solic dopiero wtedy kiedy sie zagotuje, dzieki temu garnek nie niszczy sie od soli.



W czasie gdy bedzie sie gotowal makaron przygotujemy sos, wszystko razem nie bedzie trwalo wiecej niz 15-20 minut.Pokrojony w kostke boczek, podsmazamy na odrobinie oleju, w tym czasie wbijamy do duzej miski jajka, dodajemy starty ser, pieprz i troche soli( z ta trzeba uwazac, bo wedzony boczek juz jest dosyc slony) rozbijamy wszystko ladnie dodajemy usmazony boczek.
 

Ugotowane kluchy(w przypadku spaghetti nr 5 gotowanie trwa 8 minut ) przekladamy do gotowego sosu w misce, nie trzeba go przecedzac wystarczy wylowic jak na zdjeciu dzieki temu do sosu dostanie sie tez troche wody z gotowania i wszystko nam sie ladnie wymiesza tzn. sos bedzie na kazdej nitce spaghetti.
Gotowe, mozemy posypac jeszcze raz starym parmezanem na talerzu. Zycze smacznego.
Nie dajcie sie nabrac na sosy w torebce, bo do samodzielnego przygotowania tych potraw ,nie trzeba byc mistrzem kuchni i nie trzeba tez wiele czasu. Taki obiad moze byc gotowy w 20 minut.
P.S  makaron ugotowany "al dente"(wystarczy pilnowac czasu podanego na opakowaniu) jest mniej tuczacy.
W wersji wegetarianskiej boczek mozna zastapic cukinia pokrojona w slupki albo nawet starta na duzych oczkach.




wyniki candy

Oto nadszedl ten dzien, random przemowil :swiateczne candy wygrala Inga jej komentarz jest 24(wlasciwie 25 ale jedna osoba napisala komentarz 2 razy wiec sie nie liczy). Czekam na adres do wtorku, jesli nie bedzie odpowiedzi wieczorem losuje ponownie :)

12 listopada 2011

Kot Bimbo

Wczoraj prawie nam sie powiekszyla rodzina, prawie bo ostatecznie zdecydowalismy, ze sie nie powiekszy. Zaczne od poczatku, moj Camillo wczoraj jak zwykle wyszedl na balkon swojego biura zapalic papierosa w miedzy czasie obserwowala kocia mame, ktora spacerowala sobie ze swoimi kociakami po dosc wysokim murku(ok 4m) w pewnym momencie jeden z kociakow poslizna sie i zlecial na dol. Kot strasznie piszczal,  na szczescie nie zabil sie po takim upadku, Camillo odrazu pospieszyl mu na ratunek i pierwsza rzecz jaka zrobil to zszedl na parking, po drodze spotkal swojego wspolnika, ktory wlasnie przyjechal do pracy, powiedzial mu co sie stalo i ze trzeba zawiesc zwierze do weterynarza, reakcja tego idioty byla taka: dobra, ale nie moim samochodem...
Zadzwonil do mnie zeby sie zapytac gdzie najlepiej zwrocic sie o pomoc, podpowiedzialam, zeby zadzwonic do Soni wolontariuszki ze schroniska z ktorego wzielismy naszego psa. I tak zrobil, Sonia wytlumaczyla co i jak kazala kota owinac w cos cieplego i wlozyc do jakiegos pudelka. Ok pudelko sie znalazlo w biorze natomiast nie znaleziono zadnej szmaty by biednego kotka owinac, wiec Camillo niewiele myslac zawina kota we wlasny ulubiony szalik( nie boj sie mamo to nie ten co mu zrobilas :) ) i tak pojechali do weterynarza. Okazalo sie ze kot przezyje, moze miec jakies problemy z okiem. Przez chwile sie myslelismy ze zabierzemy go do naszego domu niestety nasz pies porzalby go w ciagu 30 sekund, wiec lepiej znalezc mu  odpowiednia rodzine. Dzis tam bylismy, Bimbo, bo tak nazwala go Sonia, do poniedzialku bedzie na obserwacji potem zabierze go wolonariuszka do domu i zostanie tam az go ktos nie zaadoptuje.

No i czy nie jest slodki, szkoda, ze nie moze z nami zamieszkac :(
Dodam tylko ze Camillo zrobil cos czego sie po nim nikt by nie spodziewal, jego pracownicy do wczoraj mysleli ze to s....syn bez serca i zadnych ludzkich uczuc, a tu zaptem ratuje kotka...Teraz sie smieje ze bedzie musial odbudowac autorytet:)

P.S. przypominam o losowaniu, dzis ostatni dzien.

6 listopada 2011

Thank You for the Music

Wiecie co to jest? Jesli nie to nie przejmujcie sie  ja tez nie wiem a wlasnie ja to kupilam, sama. Nie jest mi to potrzebne do niczego to dla Camillo to ona ma fiola na punkcie muzyki ostatnio mial dluga przerwe w graniu ale mysle ze teraz z nowa zabawka zacznie znowu grac.
Ok, zaczne od poczatku, bylam wczoraj w Mediolanie na Hobby Show na targach kreatywnosci, Camillo zapytal mnie czy przy okazji nie zajzalabym do sklepu dla muzykow i sprawdzila ceny czegos tam, nie moglam nawet zapamietac nazwy i tak troche ze sprzedwca w sklepie troche z Camillo przez telefon wybralam to urzadzenie sluzace,jesli dobrze zrozumialam miedzy innymi do aranzowania muzyki.
Wczoraj wieczorem uzadzilismy w naszym salonie male studio, moim zdaniem jest to dzielo sztuki wsolczesnej, bardzo kreatywne. Oto ono
 W zwiazku z tym calym zamieszaniem mam prosbe, Camillo bardzo by chcial pisac muzyke do tekstow po polsku ja nie mam talentu poetyckiego i nie moge mu pomuc on po polsku potrafi powiedziec tylko :papierosy, winogron i woda gazowana. Jesli znacie kogos kto pisze takie rzeczy, albo znacie kogos kto kto kogos zna itd. dajcie znac. Obiecalam mu ze zamieszcze taka prosbe tutaj :)
Na koniec Adele moglabym jej sluchac bez konca... 


4 listopada 2011

Jeansowa pochette

Wiecie po czym poznaje ze swieta sie juz zblizaja, po swiatelkach na ulicami wlasnie dzis rano zaczeto je zawieszac od 1 grudnia beda roswietlac ciemne popoludnia i dlugie zimowe wieczory. Dzieki temu zima nie bedzie taka smutna i szara.
W ten weekend zaczne oficjalnie przygotowywac ozdoby swiateczne, wczoraj na rodzinnym zebraniu postanowilismy kupic wieksza choinke aby zmiescily sie na niej wszystkie moje babki :)


 Ostatnio troche szylam, mialam pare rzeczy do wyhawtowania i przy okazji uszylam taka jeansowa pochette ze skromnym srebrnym haftem. Wyglada tak niewinnie a nameczylam sie z nia troche, pierwszy raz mocowalam to ustrojstwo metalowe, po dlugiej walce wreszcie sie udalo.
Na dzis tyle, najblizsze posty beda pewnie bardzo  zimowo-bozonardzeniowe. Takie mam plany  na najnowsze prace :)