29 kwietnia 2013

Zakupy w gumowcach

U nas znowu deszcz, mam wrazenie ze pada od zawsze, mi wlasciwie to nie przeszkadza tylko biedny pies lezy obrazony na mnie, bo wyjsc musi a tam tyle wody do ogrodu nie chce, widzi ze pada trzeba na smyczy wysc na spacer  dla niego nie mam plaszcza przeciw deszczowego i gumowcow no i jak wychodzimy to patrzy na mnie jakbym go bila i co 2 kroki probuje zawracac do domu.
W piatek zupelnie nieoczekiwanie wypadla mi wyprawa do Como czyli do Wloch, jak juz zalatwilam co mialam zalatwic, napilam sie dobrej kawy i odpoczelam chwilke w barze ruszylam na zakupy no i oczywiscie odwiedzilam wszystkie mi zanane pasmanterie. Potrzebowalam kilku rzeczy a reszte kupilam, bo mi sie spodobala. Ostatnio szylam pokrowiec na Ipad, ktory mozna zobaczyc tutaj nameczylam sie przy nim troche, bo mail duzo dziwnych otworkow do powycinania a ja akurat nie mialam odpowiednich nozyczek. Pierwsza rzecza jaka zrobilam bylo kupienia malych nozyczek z ostrym czubkiem, znalazlam takie w komplecie z nicmi, ktorych nigdy nie jest za duzo.
Potem poszlam do pasmanterii gdzie kupilam 4 calowy tamborek drewniany i przy okazji znalazlam interesujaca aide Zweigart i wzielam kawalek. Szkoda tylko, ze zamiast patrzec panu sprzedawcy na rece rozgladalam sie po sklepie, bo moje zakupy zostaly zapakowany w taki sposob...

W sklepie oprocz mnie byla jeszcze jedna klijentka i druga sprzedawczyni corka pana, ktory mnie obslugiwal, wszystkie 3 jeknelysmy na ten widok z bolu. Niestety nic nie powiedzialam, bo pan ma chyba z 80 lat i wyciecie tego kawalka i wcisniecie go tej torebeczki zajelo mu z 10 minut a na koniec byl taki z siebie dumny. Zplacilam wyszlam ze sklepu i przepakowalam to do wiekszej i plastkikowej torby, bo padal deszcz. 
Potem juz tylko dokuplilam kilka mulin,gumke, laty do reanimowania ulubionych dzinsow Camillo i guziki.

 
Takich guzikow nie widzialam od kilku dobrych lat, w moim rodzinnym domu(pewnie nie tylko w moim) uzywne byly  do poscieli. Jako dziecko mialam za zadanie wyjac je ze wszystkich poszew przed praniem i zalozyc w czystych, jak ja tego nie lubilam..
W zeszlym tygniu wyszylam tez malutka stokrotke z zestawu Permin of copenhagen zmienilam tylko tkanine z aidy na naturalny len Dmc. Narazie nie mam pomyslu jak ja wykorzystac ale juz ja cos wymysle. 

P.S. wyglada na to ze gazety beda losowane, bo znalazlo sie wiecej chetnych

9 komentarzy:

  1. Pan się starał zapakować ładnie... ładnie nie zawsze znaczy praktycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeee, wcale nie tak zle zapakowane:)
    I widze, ze masz "moje" nozyczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym tak zostawila ten "pakunek" to moja biedna aida dotarla by do domu w oplakanym stanie a nozyczki wybralam ze wzgledu na nici, byl jeszcze komplet rozowy i zielony ale akurat nie potrzebuje nici w tych kolorach.

      Usuń
  3. Coś wiem na temat nici... ich nigdy za wiele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie i im wiecej ich masz tym bardziej zawsze brakuje jakiegos koloru :)

      Usuń
    2. Mam 10 odcieni różu, ale jak szyję to brakuje jeszcze innego ha ha ha

      Usuń
  4. Guziczki pamiętam! Ewcia dużo słoneczka życzę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany! To te guziki są jeszcze do kupienia? Pamiętam jakby to było wczoraj ;) Też tego nie lubiłam i to nawet bardzo nie lubiłam gryyy

    OdpowiedzUsuń