3 sierpnia 2013

Pierwsza torebka

Usiadlabym do maszyny, uszylabym nowa torebke ale jest za goraco. Lato dalo mi tak w kosc, ze dzis tesknilam nawet za zima. Szyc nie sie nie daje w taki upal, nic sie nie da robic :(
Wyjelam z archiwum czyt. z piwnicy moja stara torebke, uszylam ja jeszcze w poprzednim wieku. Gdzies pod koniec liceum.
Uszyta zostala na starym Luczniku mojej mamy, ktory wtedy nie chcial sie mnie sluchac, nici sie plataly albo urywaly a ile igiel polamalam wtedy to tylko ja wiem. Ta torba wczesniej byla spodniami, nosilam je w pierwszej klasie liceum chcialam, zeby zostaly ze mna na zawsze. No i sa. Przywiozlam ja pare lat temu z Polski, trzymam ja na pamiatke. Nie bardzo nadaje sie do noszenia. Moze jesienia uszyje druga taka sama, no moze nie taka krzywa. Nawet mam niepotrzebne jeansy. Byle do wrzesnia...

3 komentarze:

  1. Ja też jestem kobietą szyjącą do tego kompletnym samoukiem, pierwszą sukienkę uszyłam sobie z poprutego popelinowego płaszcza mojej babci kiedy miałam 16 lat, wyszła zupełnie nieźle więc się ośmieliłam i zaczęłam sobie sama wymyślać ciuchy i torby własnej produkcji. Też miałam problemy z Łucznikiem mojej mamy, która twierdziła że psuję jej maszynę bo nie umiem się z nią obchodzić...

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Ja też we wrześniu zabiorę się za jakieś robótki- marzy mi się jakiś ładny sweterek na szydełku dla Elunie, ale musze najpierw znaleźć jakis wzorek. Oby do września zatem:)

    OdpowiedzUsuń