4 września 2013

Rownowaga

W przyrodzie musi byc rownowaga i chyba wlasnie dlatego jutro ide do lekarza drugi raz w ciagu 2 tygodni. Od prawie 2 lat nie mialam nawet kataru a teraz zapalenie ucha, ktore sobie przywiozlam z Polski nie chce mnie opuscic. Wczoraj skonczyly mi sie lekarstwa przepisane w zeszlym tygodniu, siegnelam wiec po zapasy do mojej domowej apteczki a tam okazalo sie wszystko przeterminowene. Pierwszy raz mi sie zdarzylo wywalic 3/4 lekarstw, zawsze bylam chorowita wiec nigdy nic nie tracilo daty waznosci. Coz, mam nadzieje, ze tym razem to bedzie ostatnia wizyta i klimat szwajcarski bedzie mi sluzyl jak do tej pory. Mysle ze to jest powod mojego robotkowego zastoju.
No ale ja nie o chorobach chcialm pisac, bo za mloda jestem na gadanie wylacznie o tym.
Mialo byc o ruskich pierogach albo raczej o tym jak zrobic dobre ruskie pierogi. Jak sie mieszka w Polsce to nie jest takie trudne tutaj jest podobnie pierogi robi sie tak samo latwo tylko odleglosc do najblizszego sklepu z twarogiem jest troche wieksza :)
mi sie udalo przywiezc ten dobry ser i oto pierogi. Zrobilam na zapas i juz czekaja zamrozone na swoja kolej. To jedno z niewielu polskich dan, ktore naprawde lubie. Od dawna wiadomo, ze te pierogi sa tylko z nazwy ruskie. To tak jak z wloskimi lodami, ktore mozna dostac tylko w Polsce, bo napewno nie w slonecznej Itali. W czasie mojej niedzielnej wycieczki zafundowalam sobie takie prawdziwe wloskie lody w moich ulubionych smakach owocow lesnych i jogurtu.
 zdjecie dla mnie na pamiatke


15 komentarzy:

  1. kusisz tymi pierogami i smaka mi robisz, chyba sobie zrobię w najbliższym czasie, tylko gdzie ja twaróg dostanę?
    no.. chyba... że... użyczysz mi swojego, jęzeli troszkę ci zostanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twarog niestety juz sie skonczyl ja czasami robilam pierogi z serem o nazwie Quartirolo Lombardo jest troche podobny w smaku i w konsystencji, napewno lepszy niz ricotta.

      Usuń
  2. Pamietam moje wloskie lody nadane lopatka I w takich ilosciach, ze az spadalo z wafelka :) co do pierogow to u mnie podobnie z tym twarogiem :) mamy co prawda polskie sklepy ale jak juz cos konkretnego chcesz to zwykla akurat nie ma:/ a na ucho ja zawsze stosowalam kamfore na wacik I w ucho I tak caly czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety moje zapalenie ucha jest za powazne na kamfore nawet nie wiem czy dostalabym cos takiego w aptece.

      Usuń
  3. Ty sie ciesz, ze w ogole masz sklep z twarogiem. U mnie produkt najblizszy to serek philadelphia:( A jak juz tarogopodobne grudki serowe to na slono:P i nazywaja to cottage cheese.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam troche lepiej od ciebie, bo mam sklep z twarogiem na tym samym kontynencie, bo przeciez ja moj przywiozlam z Polski. A nie wierze ze w Stanach nie ma polskich sklepow. Tu by jeden w Mediolanie ale go zamkneli.

      Usuń
    2. U mnie nie ma polskich sklepow:( Jak znajde kilka produktow jak Naleczowianka, delicje czy prince polo na polce z europejskimi produktami to jest dobrze. Ale np. jak bylam w NY to sie zdziwilam, ze sa dzielnice gdzie idziesz i mowisz wszystkim dzien dobry, gdzie wchodzisz do sklepu i wszystko polskie, tylko ceny w $$$. Do teraz jestem w szoku, bo w MI niestety, a moze stety nie ma nic polskiego.

      Usuń
  4. No właśnie, ciekawe dlaczego lody włoskie nazywają się włoskie? Osobiście je bardzo lubię!
    A co do pizzy..to ostatnio jadłam pyszną, chyba naprawdę włoską pizzę :) Kiedyś miałam przyjemność kosztować takiej w Bolonii, więc pamiętam smak. Byłam pozytywnie zaskoczona, bo zazwyczaj uważam, że to jest czysty marketing - włoska pizza a tam w tym niepozornym barze faktycznie podawali włoską :)
    Poza tym dziewczynki zamówiły paluszki rybne i myślałam, że dostaną te takie sklepowe a tu kolejna miła niespodzianka, bo to była prawdziwa ryba, a nie coś zmielonego i obtoczonego w bułce. Pozytywny szok! I niepozorna knajpka :) I to w moim mieście powiatowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubie te lody "wloski" chociaz wiem jak je robia- z proszku i 40 % w tych lodach to powietrze. Nazywaja sie tak, bo maszyne do robienia ich wynaleziono we Wloszech. Niestety wlosi sa za wybredi, by jesc cos takiego i maszyne robia tylko na eksport. Co do pizzy to wlasciwie w samych wloszech trudno o dobra, bo wiekszosc pizzeri jest prowadzona przez egipcjan, chinczykow, turkow. Zeby rozpoznac dobra pizze(tzn. taka jaka powinna byc) trzeba byc tam z wlochem. Mi np. ta klasyczna pizza z pieca na drewno nie smakuje, wole pieczona w piekarniku elektrycznym.

      Usuń
    2. O matko! Czyli w tych lodach proszek i powietrze?! Masakra! Chyba przestanę je lubić!
      A to w takim razie nie wiem czy tamta pizza była faktycznie włoska i przez Włocha zrobiona, ale była smaczna i akurat z Włochem tam nie byłam :)
      Pamiętam natomiast jak mój eks Włoch był zdziwiony wręcz oburzony, że ja po południu w restauracjji,cappuccino zamówiłam, że jak ja tak mogę, bo we Włoszech...całe szczęście, że to było w Polsce! :D

      Usuń
  5. Lody we Włoszech niczym się nie różnią od naszych polskich. Jadłam lody we Włoszech w zeszłym tygodniu :)
    Smakowite te Twoje pierogi! Ja też je bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wiez mi ze sie roznia. Mi chodzilo o lody wloskie te z maszyny, ktorych we Wloszech nigdzie nie widzialam. A co do lodow, ktore jadlas trzebay zobaczyc ta lodziarnie czy to byl lokal robiony pod turystow z gotowymi lodami przywozonymi z fabryki. Czy lodziarnia z tradycjami z wlasnym zapleczem gdzie robia lody wedlug starych receptur, nie uzywaja sztucznych sladniko, proszkow, kolorantow itp. Dobre wloskie lody powinny sie szybko rozpuszczac to oznacza ze nie maja ulepszaczy.

      Usuń
  6. A ja chyba najlepsze lody do tej pory jadłam w Bergamo. Rany jaką sobie narobiłam ochotę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz znowu sie wybrac na lody :)

      Usuń
  7. Ja nie przepadam ani za lodami, ani za pizzą( mnie brakuje tej polskiej pełnej różności na wierzchu) ale pierogi bym sobie zjadła- może niekoniecznie ruskie, bo takie z grzybami i kapustą na przykład. Ehh marzy mi się wyjazd do Polski.Nie ukrywam,że większość moich oszczędności idzie tam właśnie na jedzenie.ale ostatnio łazi za mną jakaś chińszczyzna- ale gdzie tam, tu we Włoszech to niemożliwe:( Mam nadzieję,że to zapalenie szybko ci minie zanim przekształci się w coś poważniejszego.Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń