3 listopada 2013

Zakupowy szal

Mam telefon, komorkowy oczywiscie teraz juz chyba nikt nie uzywa innego ale powiecie, ze to nie jest powod do chwalenia sie, bo kazdy ma. Tylko, ze moj telefon od wczoraj jest najladniejszy na swiecie :)
 Wystarczylo kawalek  washi tape do tego ciutke fantazji i moj wielki nieporeczny telefon zyskal sympatyczniejsza obudowe.
Nie byloby tego gdyby nie to, ze pojechalam wczoraj po tkaniny do szycia, ktorych nie znalazlam. Kupilam wiec pare innych drobiazgow mialam bony zakupowe do pewnego supermarketu i wydalam je wszystkie w dziale robotkowym- oczywiscie:)
Cztery rolki tasm mialam juz wypatrzone od jakiegos czasu do tego wzielam 2 motki juz kultowej wloczki Myboshi i odpowiednie szydelko. Bede cwiczyc moja cierpliwosc do szydelkowania, ktorej zazyczaj nie wystarcza na dlugo. Kolejne 2 motki wloczki wzielam na wszelki wypadek np. na wlosy lalek.
W ten weekend bylismy tez doslownie chwile w takim centrum handlowym, ktorego ja nie lubie ale jak mus to mus.
Jest to miejsce dosyc ciekawe w Polsce pewnie nazywane bylo by galeria handlowa tu w Szwajcarii w galeriach, staromodnym zwyczajem, mozna zaopatrzyc sie tylko w dziela sztuki. Miejsce o ktorym pisze jest jednym wielkim zbiorem sklepow(160) glownie luksusowych marek, cecha charakterystyczna ich sa ceny fabryczne. Czyli jednym slowem mozna tam kupic np. jeansy Armani za bardzo okazyjna cene(jak ktos lubi) Jest to jedyne miejsce w calym kantonie otwarte w niedziele. Spacerujac tam mozna uslyszec wiele jezykow najwierniejsi klienici to oczywiscie wlosi, bo da sie tam dojechac z centum Mediolanu specjalnym liniowym autokarem, chetnie robia tam zakupy rosjanie, chinczycy, japonczycy. Czesto moznac spotkac panie okryte  od samego czubka glowy do stop na czarno z zakrytymi twarzami wybieraja sobie kolejna pare butow Prady czy torebke Fendi, ktora pojedzie z nimi do Arabii Saudyjskiej czy Kataru.

Jest jeszcze jedna rzecz, ktora rozni zwykle centrum handlowe od tego, w CH przy wejsciu dostaje sie np. ulotke, moze jakis smakolyk do degustacji. Tam przy wejsciu jest hostesa, ktora sie pyta "chca sie panstwo przejechac Ferrari", a no i jest automat w ktorym zamiast np. kawy mozna kupic sztabke zlota.
Ja tam nie lubie wchodzic, bo zawsze ale to zawsze sie tam gubie, nigdy nie wiem jak znalezc wyjscie, czuje sie jak w pulapce, wiec na zakupy tam jezdze zawsze z Camillo i tylko kiedy musimy kupic cos konkretnego. Nie mamy w zwyczaju urzadzac tam sobie niedzielnych spacerow.

6 komentarzy:

  1. Zakupy udane. Hi,hi, też wykorzystałabym bon w dziale robótkowym :) A telefon masz super! Myślałam, że nabyłaś taką obudowę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziekuje. Nigdy bym chyba nie wydala pieniedzy na obudowe do telefonu :)

      Usuń
  2. Oj, ja bym się tam cudownie czuła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha, ha, ale mnie nabrałaś! Myślałam że kupiłaś szal i dopiero jak zaczęłam czytać zrozumiałam że chodzi o szał. Telefon milutki, w FoxTown nigdy nie byłam, bo pewnie bym wróciła z mnóstwem niepotrzebnych rzeczy wiec wolałam nie ryzykować, nie mam siły charakteru w tym względzie, więc się ograniczałam do "Mercato di usato" wychodząc z założenia, że jeśli niezupełnie potrzebne to niech będzie przynajmniej tanie...Żartuję, nie było aż tak źle, ale niestety z rozsądkiem w tej mierze mi nie po drodze i zawsze lubiłam wyrzucać pieniądze bez sensu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie nudze sie w tym miejscu i troche mnie przytlacza iloscia korytarzy. Kupilam tam doslownie 2 rzeczy. Wcale mnie tam nie ciagnie mam duzo okazji by tam bywac. Ja tez lubie "wyrzucac" pieniadze ale nie na to co tam oferuja :)

      Usuń