29 września 2011

Ufff...

Jest koniec wrzesnia i panuja nadal nieznosne upaly, takie ze nawet ja uwielbiajaca zawsze lato i slonce, w tym roku oficjalnie zadeklarowalam moja nienawisc do tej pory roku.Uff....!!!!
Rozdarta pomiedzy szyciem i decoupage mialam chwilowy kryzys tworczy, ktory juz mina. Zdecydowalam ze zamiast sie zastanawiac od czego zaczac na poczatek skoncze to co zaczelam i tak sie stalo.





Na poczatek podstawka pod ksiazke, zaczeta jakis czas temu lezala sobie bez lakieru. Ostatnio zakupilam fajny lakier do parkietow i lakierowalabym nim wszystko :)




Nastepny w kolejce byl chustecznik i zaraz po nim talerzyk na slodycze lub inne takie
Teraz na jakis czas musze zawiesic moja decoupagowa dzialalnosc i zajac sie zamowieniami, ktore sie posypaly po tym jak podarowlam wyhawtowane sliniaki w ramach kampani reklamowej :)

19 września 2011

Wyniki candy i co tam wykombinowalam na urlopie

Zaczne od wynikow losowania, w zwiazku z tym, ze zglosilo sie naprawde duzo osob uzylam systemu Random i wylosowany zostal nr 97
  
 Osoba ktora zostawila 97 komentarz to
iwabuziaczek.blogspot.com pisze...
Super Candy! Bardzo podobają mi się rzeczy wykonane techniką decoupage. Mam zamiar kiedyś sama sprubować zrobić coś tą techniką. Może jak mi się poszczęści to wygram :)

17 września 2011

Jezioro Orta

Chcialam to mam, nasze male miejce gdzie mozemy spedzac wolny, czas blisko natury. Zupelnie przez przypadek, w czasie poszukiwan miejsca na spedzenie urlopu znalezlismy to miejsce nad jeziorem Orta, kupilismy tam maly domek na kempingu dzieki temu mozemy takm jezdzic w kazdy weekend, ja juz sie nie moge doczekac kiedy tam wroce w sobote. Brakuje tam wiele wygod, nie mamy prysznica wode trzeba przynosic w wiaderku, no i oczywiscie nie ma cieplej wody do najblizszego sklepu sa 4 km, ale spokoj jaki tam panuje, czyste powietrze i przejzysta woda  jeziorze (najczystsze w Europie) pozwalaja o tym wszystkim zapomniec.
nasza posiadlosc
nasza plaza

zachwycony Brick
 Oczywiscie nie siedzilalam tam z zalozonymi rekami, jutro pokaze owoce mojej pracy.
Jutro jest wielki dzien losowanie w moim pierwszym candy,  ponad 160 zgloszen bardzo mnie zaskoczylo. mam juz pomysl na kolejna zabawe...




















































14 września 2011

niezwykle spotkanie

Za duzo sie dzieje, nie mam czasu na blog a tak wiele mam do opowiadania. Jestem na urlopie w bardzo urokliwym miejscu, ale o tym napisze w innym poscie. Dzis chcialabym opowiedziec o niezwyklym spotkaniu. Zaczne od poczatku, spedzam urlop na kempingu na jeziorem Orta, wczoraj wczesnie rano poszlismy do miejscowego baru na nasza poranna kawe i spotkalismy tam tylko 1 klijenta, pana ktory wlasnie przygotowywal sie do opuszczenia kempingu na swoim rowerze od wlascicielki dowiedzielismy sie ze jest to hiszpan, ktory podrozuje po swiecie a jego trase wyznaczaja sanktuaria maryjne. Potem juz ona sam opowiedzial nam swoja historie, robi to po przyzeczeniu, ktore zlozyl w chwili kiedy w islandzkim szpitalu oznajmiono mu ze prawdopodobnie nigdy juz nie bedzie chodzil. Josè Antonio Garcia Calvo, tak sie nazywa ten pan, byl marynarzem w ostatniego dnia 1998 roku znajdowal sie na statku, ktory zatona ona jako jedyny z 17 osobowej zalogi ocalal przez 9 godzin dryfowal po morzu Polnocnym uczeponiony cial swoich kolegow..Pierwszego dnia Nowego roku zostal ocalony  i odtransportowany do szpitala wlasnie na Islandii. od tej pory przeszedl na piechote i przejechal na rowerze ponad 95 tys. kilometrow. Oczywiscie zachaczyl tez o nasza Czestochowe.
Wczoraj skonczyl 62 lata

3 września 2011

Pracowita sobota


piatek wlasciwie tez, mialam i nadal mam duzo energii do rozladowania wiec zabralam sie za pedzle i nici, maszyny do szycia, nozyczki i inne takie. Jak sie ma taka muzyke w tle to nie mozna nie byc pozytywnie naladowanym, juz dawno zadna piosenka tak mi sie nie podobala, slucham sobie jej caly czas.
 
wczoraj powstaly nowe przedmioty ozdobione technika decoupage, dzis pokaze tylko jeden mini regalik taki do powieszenia na scianie, wynalazlam go w sklepie z uzywanymi klamotami i przytargalam do domu jeszcze w tamtym roku az sie doczekal pomyslu na ozdobienie
bardzo fajnie mi sie pracowalo z ta serwetka i chetnie bym cos jeszcze z nia zrobila ale narazie nie wiem co.
Dzis rano wpadlam w jakis dziwny amok i jednym ciagiem uszylam filcowa torbe, ktora wymaga jeszcze malych poprawek ale moznajuz ja pokazac swiatu. Zostala nawet opatrzona komplementem od mojego szanownego pana C. O!!! nareszcie torba, ktora mi sie podoba....
No i na koniec Brick, ktory przywlaszczyl sobie jedyny fotel jaki mamy, doszedl do wniosku, ze skoro mu nie wolno wlazic na kanape to znadzie sobie inne miejsce...no i znalazl...

1 września 2011

Myslec pozytywnie

sa ludzie,ktorzy mysla ze pisanie bloga jest infantylne i glupie, ze przedstawianie na nim nawet malutkich wytworkow  naszych rak nie ma sensu, ze chwalenie sie rzeczami o ktorych zawsze sie marzylo i czekalo z niecierpliwoscia jest nie potrzebne. Ja lubie mojego, bloga, lubie  spolecznosc blogowa, wirtualne odwiedzanie sie nawet jesli komus to wydaje sie dziecinne... no i dobrze, ze tak jest ja chce byc tak dziecinna, chce zyc kolorowo, miec zawsze nowe pomysly , niechce wylaczyc mojej fantazji.
Dorosla czesc mojej osoby ma nadzieje, ze to co robie, ze to co tak bardzo lubie stanie sie moja praca.
Ja nie jestem osoba, ktora w wolnym czasie zadowoli sie pilowaniem paznokci i regulacja brwi. Mam tworcze ADHD i zeby nie zwariowac prowdze bloga to taki moj zawor bezpieczenstwa przez ktory uchodzi nadmiar pary.
i tyle refleksji, od wczoraj mam nowa najlepsza przyjaciolke to dla niej co rano bedzie mi sie chcialo wstac z lozka jak najwczesniej. Dostala nawet imie -Krysia(uzywam rodzaju zenskiego, bo tak mi sie podoba)
 
 Narazie nic nowego i kreatynego nie zrobilam, pracuje nad kampania reklamowa tj. cos co pozwoli zamortyzowac nowa inwestycje. Zrobilam sliniaki dla wszystkich dzieci,ktore znam i ktore w tym roku pojda do przedszkola albo do zlobka. Dzieki temu swiat ma sie dowiedziec o mojej dzialalnosci :) (trzymjcie kciuki)
tak to mniej wiecej bedzie wygladac, w tle widac jeansowy patchwork, ktory zrobilam na moj stol do szycia. Jest on zrobiony z naszych starych spodni, mam nadzieje, ze taka pewna Zuza nie bedzie miec zastrzezen, bo ona zawsze sie dziwi ze ludzie tna material na kawalki zeby go potem znowu zszywac. Tu mamy recykling- inaczej sie nie dalo;)
wiekszy kawalek pokrowca