30 stycznia 2012

Moj maly swiat

Nie, nie bedzie o piosence Iry, bedzie o miniaturach i o mojej szufladzie typografa. Juz dawno mialam to pokazac bo juz od dawna jest w moim domu ta poleczka na ktorej gromadze miniaturowe przedmioty, odgapilam sobie to od mojej kolezanki.
Wynalazlam taka szuflade w sklepie ze starociami, co nie bylo takie trudne, bo bylo pelno takich przedmiotow, ja wybralam szuflade sredniej wielkosci i w przystepnej  cenie. I tu skonczyla sie ta latwa czesc, schody sie zaczely jak sobie wymyslilam, ze ja musze pomalowac na kolor ecru. powiem tylko tyle ze meczylam sie 2 tygodnie.
potem powoli zaczelam zapelniac "mebel" bibelotami najwiekszy ma chyba z 8 cm wysokosci, przegrotki te na dole sa idealne bo maja tylko 3 x 3,5 cm. Wisi  w kuchni i ja ta puleczke uwielbiam. Wiekszosc przedmiotow zostala kupiona na starociach, ale sa tam tez 3 serwisy naczyn, 2 ceramiczne i jeden drewniny recznie malowany moimi raczkami, jest mini kolowrotek do welny i maszyna do szycia, jest wrozka Flora i Superman, smerf z gitara i gipsowe aniolki . No sami zobaczcie :) Mysle ze nie dlugu bede potrzebowala drugiej takiej szuflady



29 stycznia 2012

Chandra i zakupy

W piatek znowu zatrzesla sie ziemia i ja znowu nic nie poczulam a to dlatego ze bylam wtedy w najgorszym miejscu jakie mi sie moglo przytrafic w takim momencie-w windzie.
Ale nie o tym chcialam. Na poczatek ciekawostka.
Co w tym ciekawego? kokosowe ciastka, zadna rewelacja. No dla tych mieszkajacych w Polsce pewnie nic nie zwyklego, a ja sie zdziwilam. Kupilam te ciastka w takim zwyklym przy domowym sklepie i najlepsze jest to ze dopiero w domu zorientowalam sie ze zrobione sa w Polsce :)
Co jest najlepsze na zly humor i chandre? W moim przypadku zakupy, ostatnio sa to zakupy przydasiowe mam do tego sprzyjajace warunki, 2 odpowiednie do tego skepy w okolicy. Jeden z nich zostanie zamkniety pod koniec marca wiec robia nadzwyczajna wyprzedaz wszystkiego i to za polowe ceny. Drugi, to pasmanteria w ktorej postanowili sie pozbyc starych zapasow firmy Dmc i wyprzedaja wszystkie gotowe zestawy do xxx. Rewelacja, bo ja wlasnie odkurzylam moje tamborki i igly i wzielam sie znowu za haftowanie po prawie rocznej przerwie. A to co udalo mi sie do tej pory zdobyc
 
 Napewno bedzie tego wiecej, w przyszlym miesiacu sa juz pierwsze targi kreatywnosci i napewno mnie tam nie zabraknie. Juz nie moge sie doczekac.
W miedzyczasie umilam sobie czas kupujac gazety, to moj jedyny nalog, jedni pala papierosy ja kupuje gazety. W ostatnich dniach sa to te z xxx.
W pierwszej od prawej nie znalazlam nic ciekawego ale moze kiedys cos mi sie tam spodoba, ta w srodku ma male hafciki Wielkanocne, natomiast ostatnia to slawna "Idee di Susanna" za ktora przepada wiele haftujacych blogerek, natomiast ja jakos nie jestem przekonana, bo czesto hafty sie powtarzaja ale czasami mozna znalesc fajne pomysly wiec czasami ja kupuja. Chociaz przez kilka lat kupowalam ja regularnie. W tym numerze jest zaproszenie na "Drzwi otwarte" do redakcji mozna bedzie zobaczyc gdzie powstaje ta gazeta i przy okazji zrobic odpowiednie zakupy. To dosyc blisko mnie wiec pewnie sie tam wybiore :)
Oto spis tresci lutowego numeru :
 
Na dowod ze mam gazetowa bulimie zdjecie kosza z gazetami z ostatniego miesiaca, w srodku sa tez jakies katalogi darmowwe ale niewiele :)
 I jak juz ktos dotrwal do konca, to moze jeszcze zobaczyc moje ostatnie dzielo decoupage, zrobione tylko dlatego ze potrzebne mi bylo cos na przedasie.

25 stycznia 2012

Trzesienie ziemi

Ja na szczescie jeszcze spalam, dzis rano o 9 z minutami zatrzesla sie ziemia i to dosyc mocno z epicentrum oddalonym o jakies kilkaset kilometrow od miejscowosci gdzie mieszkam ale bylo na tyle mocne ze czuc bylo i u nas. Camillo mi powiedzial ze u niego w biorze otworzyly sie wszystkie szafy. Niemile uczucie jak wiesz ze mieszkasz na ziemi ktora sie trzesie...
Teraz cos milego, skonczylismy kurs z psem, uczylismy Bricka panowac nad nerwami tzn. zeby nie skakal z zebami na kazdego mijanego psa. No i udalo sie w poniedzialek dostalismy dyplom :)
Sa efekty tego kursu, moge spokojnie wychodzic z psem, chodzi ze mna nawet na kawe do mojego ulubionego baru juz sie nauczyl ze jak bedzie spokojnie siedzial to na koniec dostanie smakowite ciatko, no i siedzi, obok moze przechodzic cale stado psow a jego tylko to ciacho interesuje :)
W ostatnim poscie pochwalilam sie kominem ale nie wiem czy bede miala czas go nosic w tym roku, dzis np. bylo 12° i zdaje sie ze wiosna przyjdzie szybko w tym roku. U mnie w domu zawitala wlasnie dzisiaj w postaci kubka z kwitnaca i owocujaca jablonia.

24 stycznia 2012

Wiatr w glowie

Mam za duzo pomyslow, za duzo rzeczy do zrobienia, robotkowych i nie tylko, dni mijaja zanim zdaze sie zauwazyc.
Co do moich wytworow to szalenstwa z igla i nitka trwaja w najlepsze, mam nadzieje ze pedzle, farby i serwetki sie na mnie nie obraza :)
 Na poczatek torba z pokrowca, pamietacie jakis czas temu zrobilam patchworkowy pokrowiec na moj stol-warsztat pracy jednak za bardzo mnie denerwowal i zostal zastapiony papierem a z materialu uszylam pakowna torbe ktora sluzy mi jako torba na sliownie, miesci sie tam wszystko co potrzebne jest do cwiczen i na basen.
U mnie w domu nigdy, ale to nigdy nie zdazylo nam sie jesc na golym stole, musi byc zawsze obrus albo specjalna podkladka i nie moze to byc plastikowe ( tak juz mam... i co??) Zawsze podobaly mi sie takie eleganckie lniane podkladki ale ambicja nie pozwalala mi kupic takich gotowych, przeciez sama takie potrafie zrobic, no i zrobilam w zeszlym tygodniu z pomoca mojej super-hafciarki powstal taki komplet
 
Gdzies w miedzyczasie zrobilam tez nowe poszewki na poduszki kanapowe, musze sie pochwalic ze material na nie kupilam prawie za darmo, wytarczylo go na 4 poszewki a kosztowal mnie tylko 0,80 centow czyli troche wiecej niz 3zl.
Na samym koncu pochwale sie. Zdazylo sie cos co nie czesto sie zdarza : dostalam prezent od mojej mamy. 
Wloczkowy komin w kolorze pasujacym do mojego nowego plaszczyka oraz przydasie do decoupagu w postaci pedzelkow i serwetek oraz wafelki prince polo dla mojego Camillo, ktore uwielbia :) Dziekuje.

19 stycznia 2012

Ciastkowo

Dzis na poczatku mojego postu chcialabym podziekowac wszystkim odwiedzajacym moj wirtualny dom.
Gdybyscie wpadli do mnie w odwiedziny poczestowalabym was czyms smakowitym w tych dniach bylyby to toskanskie ciateczka z migdalami -Cantuccini (kantucini)podawane ze slotkim winem Vin santo.
Zazwyczaj kupuje sie je gotowe, ja wczoraj po raz pierwszy zrobilam je w domu i musze powiedziec, ze sa znakomite.Skoro nie moge podzielic sie ciastkami to podziele sie przepisem :)
Skaldniki:
Maslo stopione 100g
Maka -500g
proszek do pieczenia- 4g
migdaly 250g
jajka 4 cale +jedno zoltko
cukier 280g
 szczypta soli
jedno jajko do posmarowania

Zacznijmy od wlaczenia piekarnika na 190°C jak do nagrzanego wkladamy migdaly( ostatecznie moga byc orzechy lesne) cale, nie moga byc posiekane albo w plasterkach,. po 3-4 minutach beda gotowe.
W wysokim naczyniu ubijamy jajka z cukrem i szczypta soli, nastepnie dodajemy roztopione maslo, potem przesiana make z proszkiem do pieczenia. Na koniec migdaly.
Wszystko przenosimy na stolnice posypana maka
Rozdzielamy wszystko na 2- porcje z kazdej wyrabiamy walek jak na zdjeciu
Ukladamy na blasze smarujemy jajkiem i pieczemy 20 -190°C. Nastepnie wyjmujemy, czekamy chwile az ostygna po czym kroimy po skosie kawalki o grubosci ok 1- 1,5 cm.


 ukladamy ponownie na blasze i pieczemy ok. 15-20 minut -170°C.
I gotowe.
Tutaj tradycyjnie sa podawane na koniec posilku ze slotkim winem, w ktorym sie je macza. Nadaja sie tez jako dodatek do kawy lub herbaty. Jednym slowem trzeba je w czyms maczac, bo sa bardzo suche i twarde.
Smacznego.
Czekam na opinie :)

18 stycznia 2012

Co nowego?

Mialam szyc, no i szyje zaczelam od zorganizowania sobie pracy, te osoby, ktore chociaz raz probowaly cos uszyc na maszynie wiedza jak wazne jest miec wszystko pod reka, no i scinki, nitki i inne farfrucle co sie walaja w czasie szycia. Zaczelam wiec od uloatwienia sobie pracy i uszylam sobie takie cos
 
Nie wiem jak to nazwac, ale mi sie podoba i musze powiedziec ze jest badzo przydatne, przydaje sie tez do haftowania mozna sobie zawiesic na poreczy fotela albo kanapy, zmniejszy sie dzieki temu ryzyko wbica sobie igly w tylek.
 Dawno, dawno temu wyszywalam sobie tez haftem krzyzykowym potem przestalam nie wiem dlaczego. Nagle znowu mnie naszlo i zaczelam wertowac internet w poszukiwaniu inspiracji a jak znalazlam bloga Ani to juz wiedzialam, ze na pewno cos wyhawtuje. Narazie zrobilam cos malego, bo do mojego super wzoru brakuje mi odpowiedniej kanwy.


Mala zawieszka na drzwi nowego domu w nowym kraju...
Wczoraj wieczorem wena xxx jeszcze mnie nie opuscila koniecznie chcialam machac igla wiec skonczylam taki tyci, tyci hafcik kotory zaczelam jeszcze w lecie na zdjeciu nie widac ale ma chyba ze 4 cm wysokosci. 
Na koniec bedzie jeszcze o Bricku. 
Zaczne od tego ze jesli jeszcze raz uslysze od kogos ze "to tylko pies" to strzele mu zeby. Moim zdaniem w wielu przypadkach psy maja wiekszy iloraz inteligencji od ludzi.
Nasz pies bardzo lubi sobie wcinac kosc ze skory bawola o taka :

A ze ma problemu z zoladkiem i nie ma wszystkich zebow to ta kosc trzeba mu zabierac i chowac, bo inaczej bedzie wymiotowal .Dostaje ja tylko wieczorem przed ostatnim wyjsciem, bo tylko wizja spaceru wygrywa z koscia. Zasada jest taka ja zabieram psa na siku a Camillo chowa kosc. Przez pare dni biedny Brick obwachiwal wszystkie katy po powrocie w poszukiwaniu swojego skarbu, az pewnego wieczoru wpadl na pomysl co zrobic zeby znalezc kosc po powrocie. Po prostu zabral sobie kosc na spacer...Pierwszy raz widzialam psa sikajacego z koscia w zebach, ja tez myslalam ze sie posikam ...ze smiechu. 
Dodam tylko ze ta kosc juz nie byla taka duza jak na zdjeciu.
Koncze juz,bo wlasnie pan Pies sie obudzil i przyszedl mi przypomniec, ze rano tez wychodzi sie na spacer. pewnie juz lezy w korytarzu ze smycza w zebach :)

12 stycznia 2012

Szmaciany swiat

Dawno mnie tu nie bylo, po prostu jestem zajeta moj swiat wypelnil sie szmatami, szyje haftuje nawet cos przy tym zarobie jak dobrze pojdzie. Wlasnie jestem po 3 dniowym maratonie po sklepach z materialami. Narobilam zapasow i bede szyc, szyc, szyc, szyc... i wyszywac, naszlo mnie tez na haft krzyzykowy i wieczorem po calym dniu zmagan z maszyna do szycia siadam przed telewizorem i sobie xxx.
Dzis w ten piekny wiosenny dzien, tak tak wiosenny tu zaraz po jesieni przyszla wiosna, zima ominela ten region szerokim kolem. Wyobrazcie sobie ze siedze w domu i mam otwarty balkon, bo jest za goraco.
Oto wynik mojej porannej wyprawy do ostatniego ze sklepow z materialami.Juz sie nie moge doczekac kiedy przydzie ich kolej. Zaraz po sukience balowej dla Kopciuszka i firankach dla ludzi ktorzy mieli taka fantazje by kupic sobie 2 firanki roznej dlugosci i do tego za krotkie :)
Poprawilam tez moje pele mele, bo material koloru fuksja dzialal mi na nerwy wiec wymienilam na len w neutralnym kolorze
Czekam z niecierpliwoscia na wyniki moich szmacianych dzialan :)
Moze niedlugo bedzie jakies szmatkowe candy, kto wie...

4 stycznia 2012

Mysle sobie

ze ta zima kiedys musi minac. A wlasnie ze nie musi, bo wcale sie nie zaczela, temperatury wcale nie sa zimowe a snieg w tym roku widzielismy tylko w telewizji. Wracajac do poswiatecznych podsumowan to mam do pokazania jeszcze jeden prezent tym razem taki jaki ja zrobilam. Przybornik do szycia.


Zrobilam jeszcze jeden prezent wlasnymi raczkami, uszylam dla mojego Camillo czarna bluze z polaru, ze wzgledu na kolor nie prezentuje sie dobrze na zdjeciach. Na moim ulubionym forum zorganizowalam wymianke Bozonarodzeniowa temat byl dowolny. Oto co ja dostalam od Kasi

Sliczne prawda?? Obrazek juz zawisl w mojej pracowni.
A to jet to czym obdarowalam Monike

3 stycznia 2012

Nowy rok

a wyglada calkiem jak ten stary. Ja powitalam go szampansko doslownie, pierwszy raz pilam szampana, ktory mi smakowal. Do tej pory bylam przekonana ze biale wino musujace nie smakuje mi, okazuje sie ze jesli jest to prawdziwy szampan z odpowiedniego rocznika to mi smakuje. Nie bojcie sie nie wpadne teraz w uzaleznienie, bo cena tego trunku jest odstraszajaca.
Mimo ze ostatnio nie jestem w dobrym nastroju i niewiele rzeczy mnie cieszy to w te swieta wydarzylo sie pare takich epizodow, ktore wywolaly usmiech na mojej twarzy.
Po pierwsze zaczela dzialac zmywarka, ktora odmowla mi posluszenstwa we wrzesniu i nagle w Swieta postanowila pracowac :)
Po drugie dostalam w prezencie herbaty smakowe i fajny kubek ze sklepu w ktorym mi sie wszystko podoba.


Na zdjeciach wspomniana herbata i kubek, sloiczki a raczej nakretki zrobilam w zeszlym tygodniu. Ostatnio Nasz pies wybral sobie nowe miejsce w naszym domu w moim pokoju- pracowni stoi skorzany fotel a na nim znalazly sie przez przypadek posuszki i koc z polaru i taka konfiguracja mu najbarziej pasu i dzieki tem mam zawsze towarzystwo.

Sylwester jak zwykle spedzilismy w bardzo kameralnym towarzystwie w domu ogladajac stare filmy. Przygotowalam mnostwo smakolykow, odrobina czerwonego wina i przyjecie gotowe.