28 września 2012

Nie chce mi sie

Nie mam weny, musze odpoczac pare dni od mojej " tforczosci" i mysle, ze ten weekend bedzie do tego doskonala okazja. Musi mi przejsc ta niemoc tworcza, bo przeciez juz niedlugo swieta a to najbardziej pracowity okres dla takich jak ja :). 
Zanim mnie dopadla ta niechec do tworzenia udalo mi sie zrobic 2 rzeczy technika decoupagu. Pierwsza to skrzynka na narzedzia zrobiona troche w takim kiczowato-rustykalnym stylu. Mam bardzo duzo tego papieru ryzowego z motywem bzow, wykorzystalam go w tej pracy.

Jak widac zdjecie robione na trawie, bo do nas zawitala zlota jesien, swieci pieknie sloneczko i jest tylko 20 stopni- czyli dokladnie tyle ile mi jest do szczescia potrzebne. Na kolejnym zdjeciu skrzynka w uzyciu tzn. bede w niej trzynac moj aktualny haft.

Drugi przedmiot tez jest praktyczny, bo to skarbonka. Zatrudniona zostanie w biurze, w ktorym i ja pracuje. Bedziemy ja uzywac na dobrowolne datki na kapsulki do ekspresu do kawy.
A juz za tydzien o tej porze bede mogla zdawac relacje z jesiennej edycji targow "Creattiva" na ktore sie oczywiscie wybieram. Tym razem jest na co czekac, bo targi potrwaja jeden dzien dluzej, maja o jeden pawilon wiecej, bedzie 1300 roznych kursow i pokazow. 250 wystawcow, cos czuje ze jak wejde tam rano to wyniosa mnie sila wieczorem :) Po tej wyprawie napewno mi wena wroci.

26 września 2012

O tym jak swietowalam urodziny


A raczej o tym jak pozwolilam je swietowac. Przez ostatnich pare lat ignorowalam ten dzien- ja, bo rodzina i znajomi jakos nie chcieli. Jak dobrze pomyslec to to sie nie ma z czego cieszyc, zwlaszcza w pewnym wieku tzn. po 18-stce. Zeby mi w ten dzien nie bylo tak smutno jak Joey z serialu Przyjaciele
 
juz od paru lat obchodze tylko 25 urodziny i jest mi z tym dobrze :)
 Wczoraj odbyly sie wiec moje kolejne 25 urodziny, juz od miesiaca zameczalam C. pytaniem: Co dostane w tym roku na urodziny? Odpowiedz zawsze byla taka: ashreotgiuqa hoijvcnosdg, no i dobrze, bo ja lubie niespodzianki. 
Po pierwsze zostalam poinformowana, ze mam sie nie martwic o kolacje, zapowiedzialam tylko ze nie chce isc  do restauracji, wybor wiec padl na jedzenie na wynos, bo Camillo nie gotuje, wybralam najbardziej niezdrowe jedzenie jakie mi przyszlo do glowy: hamburery wiadomo z jakiej "restauracji" do tego deser juz z wloskiej cukierni. Nie chcialam tortu tylko malutkie pasticcini, bardzo kaloryczne, jak szalec to szalec. 
r
Doszlismy juz do deseru a ja dalej nie widze prezentu. Co sie dzieje? Pomyslalam sobie, ze pewnie Camillo nie znalazl czasu i prezent zostanie odroczony do soboty ale nie. C. wstal od stolu i po cos poszedl wraca z prezentem.
Ja po opakowaniu poznalam, ze to bizuteria i bylam pewna, ze to kolczyki a tu niespodzianka: lancuszek z wisiorkiem. No ok, w duchu sobie mysle: jak juz byles w takim sklepie to nie mogles mi kolczykow kupic skoro mam teraz taka manie.
Zrobilo sie juz puzno, pora spac ide sie wiec przebrac w pidzame, wracam a tam na kanapie druga taka sama torebka na mnie czeka. Tak, tak w drugiej byly kolczyki do kompletu. No ladnie sie tak nademna pastwic :) Chociaz powinnam sie juz przyzwyczaic, bo on zawsze tak robi. Kiedys przez caly wieczor urodzinowy pozwolil mi sadzic, ze w prezencie kupil mi tylko jajko niespodzianke. Duzo by opowiadac o sposabach wreczania prezentow przez mojego Camillo. Ja sie raz zemscilam i na gwiazdke dostal plyte CD zapakowana w 7 pudelek jedno w drugim i kazde zapakowane jak prezent z kokardka. Moja mama chyba nigdy sie tyle nie smiala w Wigilie, co wtedy.
Ot, takie zarty:)

Wczorajsze prezenty, prawda ze ma niezly gust?


23 września 2012

Pierwszy weekend

jesieni zaliczam do bardzo udanych, wczoraj pojechalam na stare smieci spotkalam sie z dziewczynami jedna z nich to ta, ktora w sierpniu skonczyla 9 lat, wielbicieka Monster High. Przygotowalam dla niej tez slodka bransoletke z zawieszkami fimo. Kometarz byl taki "jakie to ladne, powinni pokazywac cie w telewizji" :) To by chyba komplement.
 

 Akurat sznurek jej ladnie pasowal, bo miala na sobie spodnie w tym kolorze. Poprosila mnie o druga baransoletke z sami czaszkami...Przypominam 9 lat, 4 klasa podstawowki...
Niedziele byla jeszcze bardziej udana nareszcie przestaniemy spac jak w Japoni- na podlodze. Stara wersja sypialni wygladala tak . Dzis rano bardzo mily pan przywozl nam nowy stelarz do lozka, teraz z 2 zrobilismy jedno i to jest ostateczna wersja. Skonczy sie wstawanie dupa go gory i czolganie po podlodze. Nawet nie wiecie jak ja sie ciesze, po prawie 5 miesiacach spania w takich warunkach mialam szczerze dosc. 

18 września 2012

Post mieszany

Ostatni tydzien lata, nareszcie jesien- moja nowa ulubiona pora roku i wcale nie dlatego ze sa moja urodziny :)
Wczoraj pojechalam po gazety, wlasciwie troche bez sensu, bo w poniedzialek nigdy nie wychodzi nic nowego ale zupelnie przez przypadek zalapalam sie na pierwszy numer nowej serii o hafcie krzyzykowym, ktory wydawal mi sie bardzo atrakcyjny glownie ze wzgledu na cene. Do tego w zestawie byl kawalek kremowej aidy 40 x 40 cm, 6 kolorow muliny i 6 igiel. Zastanawiam sie czy nie zrobic stalego zamowienia w kiosku. Kazdego nastepnego numeru beda dodawane 2 muliny i np. w drugim bedzie tamborek, oczywiscie cena bedzie wyzsza.
W samej gazecie nie ma specjalnie ladnych schematow ale za to jest wiele rad i wskazowek bardzo przydatnych. Musze teraz polowac na nastepny numer i wtedy zdecyduje czy zamowic czy nie.



Czasami tez cos robie w sensie robotkowym, w zwiazku z niedzielna uroczystoscia zrobilam 2 kartki okolicznosciowe. Jedna na chrzciny z haftowanym obrazkiem ale niestety nie zdarzylam zrobic zdjecia a druga urodzinowa dla pewnej mlodej damy, ktora w sierpniu skonczyla 9 lat. Dziewczynka ostatnio oszalala na punkcie lalek Monster High, zrobilam wiec kartke w tym stylu. Malo skaplikowana ale mam nadzieje ze sie spodoba.

No nic o gustach sie nie dyskutuje, skoro teraz to sie podoba dzieciakom zawsze to lepsze niz Hello Kitty. Na koniec jak ktos chce moze sie poczestowac wirtualnie kuleczka kokosow- czekoladowa :) Mialam ochote na szarlotke ale piekarnik dalej popsuty wiec zrobilam kulki do ktorych wystarczy tylko lodowka.



17 września 2012

Niepotrzebne tradycje

W moim domu mieszaja sie tradycje polskie, wloskie i inne ktore nam sie podobaja w roznych kulturach, wymyslamy tez nasze domowe. Dzis chcialm napisac o takiej tradycji, ktora spotkalam we Wloszech, chodzi mi o obdarowywanie gosci z okazji roznych uroczystosci: chrzest, komunia, slub, rocznice slubow te bardziej znaczace jak zlote gody, nawet z okazji obrony dyplomu.
Te prezeny to osobna galaz handlu, sa sklepy wyspecjalizowane w sprzedawaniu tych pierdul, bo glownie sa to male przedmioty do niczego nie potrzebne i do niczego nie pasujace, bo nie mozna 20-100 osobom dac tego samego i wszystkim sie bedzie podobac. Wyjatkiem sa prezenty recznie robione, przez rodzicow, pare mloda itd. i takie z ktorych dochod idzie na cele charytatywne. Cala reszta to smiecie moim zdaniem, te ktore my dostalismy trzymam wszystkie w piwnicy w pudelku po butach, bo po prostu nie da sie na ta zbieranine patrzec.
Te na zdjeciu pochodza glownie z chrzcin, tylko pingwin jest slubny i wlasnie on razem z samochodem pochodzi z kultowej tutaj firmy Thun za ktora nie przepadam. Mam jeszcze taka perelke szklano-krysztalowa, ktora trzymam ja w pudelku i na pewno nie ustawilabym jej na pulce, glownie dlatego ze wycieranie kurzy z tego czegos doprowadziloby mnie do nerwicy.
To cudo pochodzi ze slubu.
Bylo tego wiecej ale niektore przedmioty nie przezyly proby czasu ja np. srebrny bryloczek do kluczy, krysztalowy motylek ze zlotych godow tesciow( ach, te przeprowadzki ;))
aaaaa !!! no i drzewko bonsai, ktore dostalismy na pewnym slubie, nawet nie chce myslec jaka to byla masakra biednych roslinek, bo nie wszyscy potrafia sie nimi zajmowac.
Wczoraj natomiast bylismy znowu na chrzcinach, niestety. Pomijajac przebieg calej ceremoni, ktorej nie widzialam i smutna impreze po tym. Bardzo nas poruszyl komentarz mamy malucha, ktora kiedy odpakowala prezent od nas powiedziala ze to pierwsza zabawka jaj synka. Dziecko ma prawie 5 miesiecy i nikt mu jeszcze nie kupil nawet jednej grzechotki!!!!?

No nic, mialo byc o prezentach. Przy wyjsciu zostalismy obdarowani znowu. Tym razem to drewniana literka "A" z ktora dokladnie nie wiem co zrobic, oczywiscie i ten gadzet musial byc markowy.
To by bylo na tyle o prezentach, z tego co wiem tradycja ta zaczyna byc popularna w Polsce. Zanim zrobicie 80 takich samych prezencikow zastanowcie sie czy to nie jest wywalanie pieniedzy. Chetnie poczytam komentarze na ten temat nawet te negatywne.

10 września 2012

Guzikowo i nie tylko

Czytam czasami na roznych forach, blogach lub slysze od kolezanek zajmujacych sie tym co ja, ze ich mezowie nie zawsze przychylnie podchodza do ich hobby. Przeszkadzaja im nici rozwleczone po calym domu, ten wieczny artystyczny balagan itd. Ja nie mam tego problemu, moj Camillo bardzo lubi ta moja dlubanine i prezenty na wszystkie okazje zawsze sa zwiazane z rekodzielem. Na wczorajszych zakupach znowu wypatrzyl cos dla mnie, kiedy ja wybieralam warzywa i owoce on sie nudzil wiec poszedl sobie ogladac narzedzia. Wrocil z tym
Dzieki temu mam wszystkie moje narzedzia pod reka :) Od dawna szukalam takiej tablicy ale wszystkie byly za drogie, ta jest zrobiona z plastiku z odzysku dzieki czemu kosztowala naprawde nieduzo.
Wolne chwile w weekend poswiecilam na fimo z ktorego lepilam tym razem guziki. Przydadza mi sie do nowych projektow szmacianych. Calkim niechcacy zrobila mi sie wielka kolekcja fimo wszystko za sprawa wymiany asortymentu w okolicnych supermarketach hobbystycznych. Jak mozna nie kupic czegos na czym jest obnizka o 75% a do tego jest mi to potrzebne. Jak mawiala moja kolezanka "toz to nie zgnije", zrobilam wiec zapasy.
A w sobote wieczorem powstaly:  jeansowe guziki w roznych kolorach i ksztaltach
Powstaly tez guziki w kratke i nie
A na koniec z resztek powstaly te ktore podobaja mi sie najbardziej, w paski
No jak juz mialam fimo na warsztacie zrobilam tez kolczyki





6 września 2012

Ten post co to go mialo nie byc


Moja mama powiedziala, zebym o tym nie pisala na blogu ale ja juz dawno przestalam sie mamy sluchac wiec pisze :D
Po pierwsze na oklaski zasluguje fakt, ze paczka wyslana do mnie w 4 wrzesnia wieczorem(mama byla ostatnia klijentka na poczcie) dzis z samego rana dotarla na moja wies w Szwajcarii. Chyba tylko teletransport bylby szybszy. Po drugie w paczce byl moj chyba urodzinowy prezent, ktory ze wzgledu na ta zawrotna predkosc dotarl prawie 3 tygodnie przed terminem.
Zacznijmy od glownego prezentu srebrne kolczyki i zawieszka, ostatni raz jak mama kupila mi kolczyki bylam chyba w 3 klasie podstawowki :) Teraz wrocila mi ochota na noszeni ich wiec miala okazje zrobic mi taki prezent.
Do tego dostalam 2 gazety jedna to tradycyjnie wena, ktora rodzicielka mi kupuje przy kazdej okazji a druga to gazeta na moja prosbe "Przyjaciolka", bo lubie w moim rodzinnym domu zawsze byla prenumerowana odkad pamietam listonosz co tydzien przynosil nam to pismo i wszystkie po kolei je czytalysmy. Teraz wlasnie mi sie przypomnialo i dlatego poprosilam o nia.

Byl tez tradycyjnie slodki dodatek, ktory pewnie pozre Camillo, bo przepada za tymi wafelkami.  
No i co mialam o tym nie pisac? Toz to bylby grzech :)

4 września 2012

Niedobry mis

Nigdy nie pisze o nowosciach filmowych, ktore obejzalam, dzis jednak musze zrobic wyjatek. Napisze o tym jak wczoraj zmarnowalam 1godz i 46 minut z mojego zycia. Zazwyczaj nie zaluje czasu poswieconego na ogladanie filmow nawet tych zlych, bo zawsze sie czegos nauczyc itd. Wczoraj postanowilam obejzec film Ted, ktory opowiada o malym chlopcu, ktory dorasta z gadajacym misiem(juz to powinno mi dac do myslenia) nie spodziewalam sie oskarowego filmu, myslalam ze sie posmieje i tyle.

 Nie bede sie rozpisywac o tresci, momentami bywa smieszny ale ile razy mozna sie smiac z pierdzenia Albo nasz ukochany mis Teddy, ktorego kochaja wszyscy, bo ja nie znam osoby ktora by nie lubila tego pluszaka. Otoz mis ten w filmie uprawia seks, pali trawke, sprasza sobie prostytutki do domu, przeklina itd.
Film jeszcze w Polsce nie wszedl do kin(tu zreszta tez nie) wiec jesli koniecznie chcecie sie przekonac dlaczego mnie tak zbulwersowal, zrobcie to w jakisc darmowy sposob, bo szkoda pieniedzy na bilet.
Na koniec moj osobisty misiek, ktorego uszylam kilka lat temu, ktoremu jeszcze nie zdarzylam przykleic noska od tego czasu :)
Pewnie sie zapytacie dlaczego nie wylaczylam tego filmu i tyle zamiast ogladac go do konca. Odpowiedz jest prosta po prostu miala nadzieje, ze koncowka bedzie dobra, ze film ma jednak jakies przeslanie. Rozczarowalam sie, nic takiego sie nie stalo. A zapomnialabym najwazniejsze TO NIE JEST FILM DLA DZIECI!!!

3 września 2012

Byc jak Julia Child

W ostatni weekend po raz nie wiem, ktory obejrzalam film Julie&Julia po prostu go uwielbiam. Pierwszy raz obejrzalam go tylko dlatego ze to film z moja ulubiona aktorka Meryl Streep, pozostale razy juz dla historii , ktora opowiada. Znowu nabralam ochoty na zapisanie sie na jakis kurs kulinarny albo przynajmniej zaczac probowac nowe potrawy.
jest w tym filmie cos co mnie zainspirowalo, cos co mi sie sni po nocach- kuchnia Julii Child, kuchnia w sensie pomieszczenia. Taka wlasnie chcialabym miec, jest po prostu doskonala
Taka prosta z mnustwem narzedzi, prawie jak w warsztacie. Garki z konkretnym przeznaczeniem patelnie do przyrzadzania ryb, mies podwojny piec i wszystki te detale, ktore ulatwiaja gotowanie. Jestem pewna ze w takiej kuchni powstaja tylko dobre potrawy. A dlaczego taki post? A dlatego ze 15 sierpnia popsul mi sie piekarnik, po prostu spalil mi kromki chleba do bruschette i juz sie potem wiecej nie wlaczyl. A ja bez piekarnika jestem jak bez reki czekam z utesknieniem na nowy. Camillo jak sie dowiedzial to pocieszal mnie w klasyczny sposob "nic sie nie stalo, przezyjemy bez piekarnika". Zrozumial powage sytuacji gdy w prostych slowach wytlumaczylam mu nie ma piekarnika = nie ma lasagne,  a ze to jest jego absolutnie ulubione danie, szybko odwolal to co powiedzial. A mowi sie ze to baby najpierw mowia potem mysla :)

P.S. Co do mojego zaprzestawania pisania to byl tylko taki pomysl, lekki kryzys powiedzmy.

Nareszcie wrzesien

Nie zaglada do mnie wiele osob ale nie przejmuje sie a tym, ktorzy mnie odwiedzaja bardzo dziekuje. Pisze o tym, bo zastanawialam sie nad zaprzestaniem mojej dzialalnosci blogowej, postanowilam jednak kontynuowac, bo bardzo to polubilam.
Pokazywalam niedawno co dostalam w wymiance wakacyjnej na forum Kraina Czarow, dzis pochwale sie tym co ja przygotowalam w prezencie. Oczywiscie zgodnie z nowa tendencja byl to turkusowy zestaw bizuterii do kompletu wyhawtowalm mini biscornu w tym samym kolorze. Mam nadzieje, ze obdarowana sie ucieszyla:)
W ostatnich dniach postanowilam dokonczyc pewne prace decoupagowe, ktore czekaly na swoja kolej kilka miesiecy. Teraz byl dobry moment na to, bo jednym z przedmiotow jest swego rodzaju szkatulka na bizuterie, ktora teraz bardzo mi sie przyda :)





Teraz spokojnie moge schowac moje pedzle i oddac sie dzialalnosci jesiennej czyli szyciu czego robic nie potrafie w upale.
U nas wlasnie zrobilo sie jesiennie lato powoli odchodzi, co mnie wcale nie martwi, bo wroci punktualnie za rok o tej samej porze. Mimo ze pogoda juz nie sprzyja tak bardzo przesiadywaniu w ogrodzie, wczoraj zostalismy obdarowani przez znajomego meblami przeznaczonymi do tego celu. Znajomy tego znajomego przeprowadzil sie na stale do Australii wiec meble nie byly juz mu potrzebne. Dzieki temu my dostalismy najladniejsze meble na swiecie- darmowe :) do tego sa prawie nowe, bo nie maja nawet roku.