26 sierpnia 2011

juz nie lubie lata

zawsze odkad pamietam czekalam niecierpliwie na pierwsze sloneczne dni, cala zime zaklinalam lato zeby juz wreszcie przyszlo od tego roku koniec, po miesiacu tropikalnych upalow oswiadczam uroczyscie ze mam dosc.
I tyle na ten temat.
Ostatnie dni uplywaly mi na rozgryzieniu mojej nowej zabawki we wtorek udalo mi sie dotrzec do sklepu z odpowiednimi przydasiami i nareszcie moglam na serio rozpoczac proby haftowania.
zanim sie tak stalo, nie siedzialam z zalozonymi rekami, zrobilam sobie cos bardzo waznego-poduche pod moja szanowna pupe :)
 Moje pierwsze prace z wykorzystaniem hafciarki to nie moga byc zarty, tylko przemyslane projekty, ktore potem do czegos wykorzystam, bo nici, flizeliny itp. to nie taki tani interes i lepiej zeby to bylo cos pozytecznego.

Na koniec juz pochwale sie tylko, bo do tej pory jeszcze tego nie zrobilam, w czerwcu na moim ulubionym forum zorganizowano wymianke misiowa ja dostalam takie cudowne pudelko od Ani i wlasnie wczoraj ono znalazlo swoje przeznaczenie, zamieszka w nim moja szpilkowa poduszka, ktora zrobilam dawno temu a teraz okazalo sie ze wymiarowo pasuje idealnie do mojego prezentu.


skoro pokazalam czerwcowa wymianke to teraz pokarze lipcowa- rozana.Takie cuda dostalam - zazdroscicie mi:)



21 sierpnia 2011

No przeciez ja sie rozpuszcze

GORACO, GORACO!!! Jest stanowczo za goraco, nie pomaga nic ani mrozona kawa, ani zaden znany mi sposob na walke z upalem, siedze przy komputrze z wentylatorem wycelowanym prosto na mnie, jest 40°C i 60-70 % wilgotnosci, nawet pies nie wychodzi na balkon, bo parzy sie w lapiki :(. Juz mi sie nie podoba lato, wole jesien i zime przynajmniej jak mi jest zimno to sie moge ubrac...Nic nie moge robic w taka pogode, nie mam sily, nawet nie pobawilam sie jeszcze porzadnie moja nowa zabawka. Musze sobie zapamietac na nastepny raz, ze jak sie kupuje maszyne do wyszywania w sierpniu, to nie mozna liczyc na to ze odpowiednie nici kupi sie w pasmanterii kolo domu, bo ta po prostu jest zamknieta, tak jak wszystkie inne sklepy w okolicy. Wczoraj spedzilam kilka godzin przy telefonie obdzwaniajac wszystkie mozliwe sklepy z takim zaopatrzeniem i jedyny jaki znalazlam jest jakies 40 km od mojego domu i byl otrwarty tylko do 12 a zegarek pokazywal juz 11:44....
Skonczylem wiec torbe, ktora zaczelam w zimie. Brakuje jej jeszcze kilku szczegolow ale juz mozna pokazac.

18 sierpnia 2011

czas na kawe

W tym roku sierpien zamienił sie z lipcem, jest goraco temperatura siega 40°C , nie da sie jesc ani pic niczego co nie jest prosto z lodowki, a ja tak uwielbiam kawe jak pije jedna juz mysle o tym kiedy bede pic nastepna, wieczorem musze powstrzymywac i wtedy mysle o mojej porannej kawusi :). Czasami jest to głowny powod dla ktorego wychodze z domu kawa w moim ulubionym barze moze to byc espresso z mlekiem albo bez, wczesnie rano jest to zazwyczaj cappuccino a w upaly caffe freddo tzn. mrozona kawa.
Dzis jednak jest tak goraco ze nawet wizja mrozonej kawy nie wyciagnie mnie z domu. Postanowilam sobie taka sama przygotowac.
Potrzebne sa :
Filizanka goracej mocnej kawy(najlepiej z ekspresu)
cukier, słodzik czy co tam kto lubi(pamietajcie by dodac cukier do goracej kawy przed dodaniem lodu inaczej sie nie rozpusci)
kilka kostek lodu
shaker (moze byc zwykły zakrecany słoik]
efektowna szklanka lub kieliszek (ja uzywam kieliszka do czerwonego wina)
Nie jest to oczywiscie konieczne, ale moim zdaniem kawa smakuje lepiej jesli sie ja pije z odpowiedniego naczynia.
Ładujemy wszystko do shakera i do dzieła - wiecie co robic.
po kilku minutach mamy gotowa super kawusie


Przelewamy do szklanki i w spokoju delektujemy sie tym cudem

Jesli ktos lubi mozna do shakera mozna wlac troche mleka lub jakiegos alkoholu typu Baileys.
Ja własnie skonczylam moja kawusie, moj piesek chyba tak sie zmeczył parzeniem na mnie ze nawet nie ma sily połozyc sie pozadnie na swojej poduszcze
Mamy pewne podejzenia co do Bricka, wydaje nam sie ze on pracuje potajemnie w kamieniołomach, bo zawsze jest tak zmeczony, ze jak sie kładzie to rzadko trafi w swoja poduszke, czasami walnie sie na gołej podłodze a robi to w sposob bardzo teatralny tzn. jakby mdlał. No i rano spi najdluzej ze wszystkich, wstaje dopiero kiedy ja juz jestem po sniadaniu i czekam na niego ze smycza przy drzwiach :)




no i sie doczekałam

Wypatrzylam takie cudo w grudniu 2000 roku i wtedy postanowilam ze kiedys i ja to bede miala, a mianowicie hafciarke. W zeszła niedziele podliczylam oszczednosci i okazalo sie ze wkoncu udalo nam sie odlozyc odpowiednia sume i po 5 godzinach poszukiwan, znalazlam moja maszyne do szycia i haftowania: Singer Futura XL-400.
 Oczywiscie nie jest to model ktory widzialam ponad 10 lat temu a najnowszy model Singera. Nie bede opisywac jak działa i wyliczac szczegolow technicznych, powiem tylko ze ciesze sie jak oszalala, w sobote bedziemy robic specjalny stol do mojej pracowni, bo potwor ma prawie metr dlugosci :)



 Jak to zwykle bywa w moim zyciu nawet jej dostarczenie odbyło sie z przygodami, dzis rano dostalam maila ze moja paczka zostala wyslana i nr telefonu z nr przesyłki abym mogla sie dowiedziec gdzie sie znajduje moja maszyna, dzwonie wiec do bardzo miłej pani i pytam sie jak tam moja paczka a ona mi mowi ze jak sklep wyslał dzis rano to ona nic nie moze mi jeszcze powiedziec i napewno mi ja dostarcza jutro. Skoro jutro to ja dzisiaj wyjde na zakupy i tak zrobilam zaraz po telefonie do tej pani, po 10 minutach od mojego wyjscia dzwoni do mnie kurier z pretensja ze nikogo w domu nie zastal, no nie zastal, bo bardzo madra pani powiadomila mi ze dostarcza mi pake jutro. I w tym momenci przydal sie moj sasiad, ktory odebral ja za mnie i jak wrocilam do domu maszyna juz czekala. Teraz nic tylko szyc, szyc, wyszywac, wyszywac.....

17 sierpnia 2011

Ciagle na wstrzymanym oddechu, czekam i czekam na moja wielka niespodzianke, przebieream nozkami i az mnie skreca zeby powiedziec co to bedzie.  poczekamy razem. dzis pokarze co mi sie ostatnio zdecoupagowalo.




16 sierpnia 2011

bo moje serce to jest muzyk



Muzyk to Camillo, moja druga połowa. Z zamiłowania muzyk, gra w kazdej wolnej chwili, w czasie tego długiego weekendu tez, wczoraj kiedy ja sobie decoupagowalam on gral na gitarze swoje ulubione piosenki, ktore nie zawsze zgadzaja sie z moim gustem, i tak bylo tez tym razem na szczescie odkryłam,ze mam w domu sojusznika Brick, kiedy usłyszał piosenke Tiziano Ferro zaczał warczec na Camillo, po raz pierwszy w zyciu. Dzieki temu moj muzyk zrozumial, ze nie mozna przez cale zycie sluchac Iron Maiden i potem raptem zaczac grac g....muzyke.
    Brick i Camillo

15 sierpnia 2011

To działa,to działa !!!!!

Spadajaca gwiazda spełniła moje marzenie, inaczej tego nie moge wytłumaczyc :)
Wczoraj caly dzien podskakiwalam z radosci, mało spalam w nocy i dzis dalej sie ciesze, a to dlatego, ze wczoraj zrobiłam cos na co czekałam od wielu lat, narazie jeszcze nie zdradze tajemnicy pokaze tylko kawalek niespodzianki, a w ciagu najblizszego tygodnia dowiecie sie wszystkiego. Powiem tylko ze na jakis czas zawiesze dzialalnosc decoupagowa i wroce do mojej pierwszej prawdziwej pasji. Jesli macie ochote mozecie zgadywac co to bedzie? :)




10 sierpnia 2011

La notte di San Lorenzo

Dzis we Włoszech jest noc swietego Lorenzo(nie wiem jaki jest polski odpowiednik tego imienia)-noc spadajacych gwiazd. Nie bede tutaj wyjasniac tego fenomenu w sposob naukowy, bo zakłoci to romantyczna wizje ludzi, ktorzy z zadartymi glowami wypatruja ognistych strzał przecinajacych niebo. Oczywiscie robia z nadzieja ze ich marzenia wypowiedziane po cichu, spełnia sie.
Ja tez ich mam nie mało pedze wypatrywac mojej gwiazdy :)
pozdrawiam 

9 sierpnia 2011

ja chce na wies

albo przynajmniej w jakies miejsce, ktore przypomina wies. Mam dosc cywilizacji, korkow, autostrad, centrow handlowych i sklepow pelnych gadzetow z Hello Kitty. Zostanie w sierpniu w miescie to byla nasza najlepsza decyzja w tym roku, spokoj cisza nie trzeba sie przeciskac miedzy tlumem ludzi. Swiat jakby nagle zwolnil, nawet widok z okna wydaje mi sie przyjemniejszy, moze dlatego ze jest mniej spalin w powietrzu.
W sobote pojechalam do Mediolanu, głownie po to by odwiedzic moje ulubione ksiegarnie i sklep dla hobbystow. Kiedy juz skonczylam ogladac to co mnie interesowalo, udalam sie w strone centrum pelnego turystow, gołebi i chaosu, w ciagu jednej minuty znalazlam sie w metrze i zaraz potem w pociagu, ktory odstawil mnie szybko do mojego miasteczka na prowincji-oaza spokoju.
Zapamietac na przyszlosc- nie odwiedzac tego miasta w sobote po poludniu...
Jestem wiesniara i nic na to nie poradze :)
frenetyczny Mediolan

sierpniowy widok z mojego balkonu


8 sierpnia 2011

candy "bez okazji"

Juz od dawna mialam ochote zorganizowac na moim blogu candy, tyle tylko ze nie mialam nigdy odpowiedniej okazji. Wymyslilam, ze odbedzie sie ono z okazji "bez okazji" :).
 Zasady candy takie jak powszechnie panujące, czyli:
-podlinkowane zdjęcie o candy na swoim blogu dla osób, które te blogi posiadają,
-dodanie się do obserwatorów,
-komentarz pod tym postem dla osób posiadających i nie posiadających blogi.
Termin do 18 wrzesnia.
Wylosowana osoba otrzyma 
-tabliczke wykonana w technice decoupage, wykonana moimi raczkami
-50 roznych serwetek
-kredki akwarelowe (12 kolorow)
-2 kwieciste stemple
-wieczny kalendarz w postaci magnesu 
-gabkowy pedzel
-no i cos slodkiego :)(niespodzianka)




5 sierpnia 2011

Dlaczego nie!

Wlasciwie to nie wiem dlaczego przestalam tu zagladac i pisac. A, nie wazne skoro tak sie stalo to na pewno byl jakis powod.
Dzis na porannym spacerze zorientowlam sie ze juz sie konczy pierwszy tydzien sierpinia, we Wloszech poznaje sie to po tym ze  na wiekszosc sklepow, barow, restauracji etc..jest napis "zamkniete z powodu urlopu" i data kiedy otworza, przewaznie jest to pierwszy tydzien wrzesnia. Cala Italia wyjechala na wakacje i nareszcie ja i Brick mamy cale miasto dla nas :)
Nie pisalam tu nic przez ostatnie 3 miesiace, ale to nie znaczy ze nic nie robilam.
dekupazowalam , szylam, przez 2 tygodnie goscilam moja mame.
oto fotoreportaz z mojej letniej dzialalnosci.
decoupage:









zrobilam tez 2 letnie torby fioletowa jest moja, ta kolor fuksja poleciala do Warszawy na urodziny mojej siostry



W lipcu byla tez moja mama, zrobilysmy sobie mala wycieczka nad jezioro, pojechalysmy do miasta Lecco. Znajduje sie ono nad samym brzegiem najglebszego jeziora w Europie- Como. Bardzo lubie tam jezdzic, a ostatnio mam tak malo okazji aby to robic, choc mieszkam bardzo blisko.
W miescie, w ktorym mieszkam tego dnia bylo goraco, nawet duszno, a zaledwie 30 km dalej wiał swiezy wiatr, ktory ulatwial nam spacerowanie i zwiedzanie. Lecco to miasteczko gdzie mozna ładowac baterie, wystarczy tylko spacer.
Popatrzcie :)










 A zapomnialam dodac, ze mieszkalam tam przez ok 2 lata i mam nadzieje ze uda nam sie tam znowu zamieszkac. To jedyne miejsce na swiecie gdzie ja nie choruje, nic a nic, nawet katar sie mnie nie czepia :)